Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

maryland

jak pomóc mężowi??

Polecane posty

Mój mąż rozpoczął nową pracę pół roku temu jako kontroler jakości. Na początku, w trakcie 3-miesięcznego okresu próbnego, wszystko szło ok. Nie była to łatwa praca, ale nie narzekał, pracował na tyle dobrze, że przedłużyli mu umowę na rok. Niestety od jakiegoś czasu, w firmie coraz więcej obowiązków mu przypisują. Wiadomo, przedłużyli umowę, będą więcej wymagać. Niestety mąż codziennie wraca z pracy wykończony psychicznie, codziennie powtarza, że musi znaleźć inną pracę. Widzę jak się męczy, bierze nadgodziny, żeby się wyrobić, a z każdym dniem dochodzą mu nowe obowiązki. Powtarzam mu, żeby nie brał tych wszystkich krytyk tak do siebie (szef lubi sobie pokrzyczeć po załodze), tylko robił na tyle szybko na ile potrafi. Jednak wiem, że łatwo się mówi, a inna sprawa codziennie stresować się w pracy. Jego stanowisko jest dosyć odpowiedzialne, od niego zależy produkcja, wysyłka, itd. Mąż nie należy jednak do osób, które przejmują się każdą pierdołą czy krytyką. Jest uodporniony na stres i durne gadki szefów, natomiast ostatnio widzę, że naprawdę męczy się w pracy. Nie możemy sobie pozwolić na zmianę przez niego pracy (chcielibyśmy aby miał przynajmniej rok doświadczenia na takim stanowisku, aby móc ewentualnie szukać pracy dalej). Jesteśmy młodym małżeństwem i pieniążki są jak najbardziej potrzebne, więc wiem, że będzie musiał popracować tam conajmniej rok jeszcze. Jak zatem mam mu pomóc? Już nie wiem co mu doradzać codziennie popołudniami jak wraca załamany... Czy któraś z Was miała kiedyś taką sytuację?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mąz nie musi
zwalniać się od razu z pracy,bo to bez sensu.Niech szuka innej i dalej pracuje.Wiem,że kasa jest ważna ale nie najważniejsza.Pamiętam jak mój miał takiego szefa,my jedno dziecko a drugie w drodze.Kazałam mu to rzucić w cholerę,i szukać czegoś innego.Nie mogłam patrzeć jak się męczy.Zresztą,ja mam taki wredny charakter,że jak trafię na nienormalnych przełożonych to walę prosto w oczy co myślę i rzucam robotę w cholerę.Szkoda życia na użeranie się z debilami.A ich miny gdy im nawrzucam-bezcenne.:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grażynka - córka Stefana
Współczesny świat jest szalony i za szybki! Z każdego jeden osioł i drugi muł chcą konia wyścigowego zrobić!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość odp od prawdziwego kota
e tam ...gorące głowy jesteście.Najpierw terapia na odstres i to chyba częsta albo l-4 do końca tego rocznego doswiadczenia a zmiana pracy dopiero na samym końcu łańcuszka.Na l-4 bedzie czas sie rozejrzeć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×