Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość krzyżówkanazakrecie

magia, miłość, żałuje

Polecane posty

Gość krzyżówkanazakrecie

Witam, mam problem z własnym życiem... jestem z moim chłopakiem 6 lat jest wspaniale:) mam wspaniale ułożone życie,chcemy wziąć ślub mieć dzieci i nagle przypomniało mi się coś strasznego... ze jak byłam smarkulą to koleżanka dała mi zaklęcie na miłość;/ oczywiście jako podlotek wymawiałam je w oczy wielu facetów, i właśnie skojarzyłam niedawno, ze powiedziałam, je także w oczy mojemu chłopakowi. Wiem to wydaje się irracjonalne, bo ja nigdy nie wierzyłam w magie...ale strasznie mnie to meczy bo teraz mam wrażenie że przez taką głupotę zniszczyłam nam życie...że on mnie naprawdę nie kocha itp. błagam pomóżcie mi co mam robić...miałam nawet pomysł żeby mu o tym powiedzieć ale boje się ze on mnie zostawi, chociaż myślę ze raczej wyśmieje;p już sama nie wiem co mam robić niby dorosła kobieta a problem jak u podlotka..najgorsze jest to że jak sobie tłumaczę ze to bujda itp. to wpadam w jakąś taką pustkę uczuć mam wrażenie że nic nie czuje.. strasznie mi z tym źle pomóżcie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jesteś katoliczką? jesli tak to pomódl się. nie wiem na ile powazna byla Twoja wrozba, ale ja kiedys przez tarota o maly wlos nie stracilam czegos co dla mnie najwazniejsze :( magia to zło - niestety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem osoba zwiazana z ezo
teryka.nic sie nie stanie nic nie bedzie...nie nakrecaj sie,bo sciagniesz negatywnymi myslami nieszczescie,w potstaci jego odejscia.postaraj sie zapomniec o tym!tak bedzie najlepiej!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość za grzech zawsze trzeba zapłac
szatan nic nie daje za darmo Miałam zamiar ten tekst umieścić na swoim blogu, trochę później, ale Hilts (swoim post'em u TT.) spowodował, że zrobię to teraz. Owe świadectwo pokazuje bezmiar ludzkiej głupoty, ale zarazem jest też dowodem ogromu Miłości Boga. Zostało opublikowane w Małym Gościu Niedzielnym, jako ostrzeżenie przed pochopnym wchodzeniem na obszar szatana. Bywałam już wtedy w carlsberskim Ośrodku Oazowym. Stali mieszkańcy:ks.Franciszek Blachnicki(założyciel Oaz w Polsce i Centrum Ewangelizacyjnego w Niemczech), Wspólnota żeńska i czterech młodych księży. Fajni ludzie, myślałam tyle, że jacyś dziwni, jakby z innego świata. Modlący się kilka razy dziennie, zero bluzgów, a poglądy na świat zupełnie nierealne. Mówili, że treścią ich życia jest Bóg. Odbiło im, czy co? Przyglądałam im się z zaciekawieniem połączonym z politowaniem. Biedni ludzie, pomyślałam marnować młodość dla bzdetow? Doszłam do wniosku, że to nie moja sprawa. Każdy układa sobie życie, jak mu się podoba. Mimo wszystko dobrze się u nich czułam lubiłam tam bywać.Pewnego dnia (u siebie, w domu) czytałam Legendy Góralskie: takie, tam Boruta, Rokita.. Pomyślałam spróbuję, może to działa. Wykombinowałam warunek, po ludzku niemożliwy do spełnienia. Poczekałam do godz 24:00 i zaczęłam. Postawiłam na stoliku zapaloną świecę i zawołałam jeżeli jesteś, pokaż się Lucyferze! Nic, żadnej reakcji . Powtórzyłam. W tym momencie w głowie , pojawił się jakby błysk medalik przeszkadza. Faktycznie, miałam na szyi medalik jeszcze od chrztu. Nosiłam go przez sentyment, jako rodzinną pamiątkę. Zerwałam i rzuciłam na podloge. Swieca zgasla. O,kurde chyba coś się dzieje, fajnie jest, tylko nie widać nikogo. No nic, dobra , niech i tak będzie. Zaczęłam perorę zapiszę ci moją duszę (swoją drogą, po cholerę ci ona) jeżeli dostane Nic, ponudziłam się jeszcze chwile, zgasiłam świecę i poszłam spać. Następnego dnia, pojechałam do Carlsberga. Spotkałam ks.Kazika i opowiedziałam o swojej przygodzie. Ksiądz zbladł zaproponował egzorcyzmy. Stuknij się w główkę powiedziałam, mamy XX w. nie średniowiecze. Pobyłam z nimi trochę i wkurzona wróciłam do domu. W nocy, kontynuowałam to nieco dziwne spotkanie tym razem świeca nie zgasła. Może, to trzeba inaczej pomyślałam?Wzięłam długopis (wiem,powinno być gęsie pióro, ale nie miałam), kartkę papieru. Zaczęłam pisać cyrograf: wymieniłam czego chcę, a jako dowód, iż zostałam wysłuchana dołożyłam dwa warunki do spełnienia natychmiast: Następnego dnia mam wygrać z mężem (drugi, niesakramentalny)) w szachy, grałam bardzo słabo; w najbliższym czasie dostać dużą sumę pieniędzy (10 tys.marek,już mnie satysfakcjonowało), wtedy podpisze kwit własną krwią. Rano, skłoniłam męża do gry wygrałam(?!). Hm,hm to chyba działa. Zaczyna mi się podobać.:) Po południu, przyszła koleżanka mojej córeczki. Zabrała ją do siebie. Po upływie kilku minut, przybiegła rozdygotana Jowita wpadła pod samochód, wydusiła. Poszliśmy tam z mężem zdarzenie miało miejsce ok.300 m. od naszego bloku. Kierowca, młody chłopak (dzień wcześniej zrobił prawko), nie jechał szybko ale nie miał szans, dziecko zbiegło z nasypu kolejowego prosto pod maskę. Początkowo wydawało się, że to nic groźnego, mała nie krwawiła. Po 5 min. było pogotowie. Pojechaliśmy do szpitala. Prześwietlenie pokazało pęknięcie czaszki,ale dziecko było przytomne. Przewieźli ją na sale. Po pewnym czasie "odjechała". Zrobił się szum, kazali czekać nam na korytarzu. Dopiero wtedy zaczęłam się bać. Decyzja córka zostanie zawieziona do Kliniki Specjalistycznej, na odział IOM, stan jest ciężki. My musieliśmy zostać w miedzy czasie przyjechała Policja. Krótkie przesłuchanie kierowcy, później rozmowa z nami. Dali nam jakieś formularze do wypełnienia mieliśmy ubiegać się o odszkodowanie. Według niemieckich przepisów, wina kierowcy była bezsporna. Mąż został jeszcze, dopełnić formalności, ja poszłam do domu. I wtedy (to było, jak przebłysk w głowie) usłyszałam: umowy dotrzymałem, pieniądze dostaniesz, czekam. Zatkało mnie, wrzasnęłam "nie!!!" na całą ulicę, mijający mnie przechodnie patrzyli ze zdziwieniem." Ty, gnoju, ty bandyto, bydlaku!!!" Wpadłam do mieszkania, chwyciłam telefon, z trudem wykręciłam numer do Carlsberga. Odebrał ks.Kazimierz. Kazik, stało się coś strasznego. Jowita miała wypadek, proszę módlcie się, ja przecież nie umiem. Nie wiem czy minęła godzina. Ksiądz Franciszek (we Wspólnocie nazywany Ojcem) przysłał auto i zabrano nas do Ośrodka. Pobiegłam prosto do Kaplicy. Ze wszystkich sił, całym swym jestestwem wyrzekałam się Lucyfera i jego mocy. Powiedziałam " Boże, jeżeli Ty naprawdę jesteś, ratuj, proszę moje dziecko. Głupia jestem, wiem ale ja naprawdę nie wiedziałam, iż moja zabawa może być groźna. To miały być tylko takie jaja." Następnie poszłam do domu wspólnoty. Ojciec rozmawiał ze szpitalem. Stan córki był krytyczny. Kerspintommograf pokazał cztery wewnętrzne pęknięcia czaszki. Lekarz powiedział, robimy wszystko, co w naszej mocy. Ks.Kazimierz rozumiał co jest grane (nie wiedziałam jak, ale czytałam to w jego oczach), ze to efekt moich wygłupów nie usłyszałam jednak słowa wyrzutu, wręcz przeciwnie, dużo serdeczności. Zapłakana zasnęłam. Rano telefonat ze szpitala, dziecko odzyskało przytomność wola mamę. Któryś z księży (nie pamiętam już, kto) pojechał z nami do Kliniki. Mała była mizerna, ale pojawiła się szansa, że będzie żyła. Został z nią tata, byli w szpitalu prawie miesiąc, dziewczynka musiała na nowo uczyć się jeść, mówić, chodzić miała wtedy 8 lat. Przez cały ten czas mieszkałam w Ośrodku dałam nieźle domownikom w kość. Po powrocie "moich" z Kliniki, mieliśmy jeszcze jakiś czas zostać w Carlsbergu. Pojechałam do mieszkania po trochę maneli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krzyżówkanazakrecie
jestem, osobą wierzącą modle się od miesiąca o poprawę, byłam nawet się wyspowiadać z tego..chce o tym zapomnieć i nie mogę... najgorsze jest to ze gdyby nie pomysły koleżanki ja na to sama nigdy bym nie wpadła...żeby używać jakiś zalec..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem osoba zwiazana z ezo
do;szał ciałłłłTarotem,powinni zajmowac sie i dawac sobie nim wrozyc,osoby odporne psychicznie!troche o tym juz wiem.katolicyzm lub nie,nie ma tutaj zupelnie nic do rzeczy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem osoba zwiazana z ezo
faktem jednak jest to,ze magia milosna mozna zaszkodzic sobie i osobie na ktora byla ona robiona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krzyżówkanazakrecie
ale to nie był tarot to było zaklęcie na miłość, jakieś po łacinie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krzyżówkanazakrecie
czyli co mam zrobić??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja jestem zwiazana z ezo ___ wg mnie wiara katoliocka ma wlasnie wiele z tym wspolnego. przede wszystkim wiara zabrania zabawy magią, tarotem, wrozbiarstwem itp ja jestem wierzaca ale nigdy nie zwracalam na to szczegolnej uwagi i weszlam w na tyle na ile nie powinnam. wszystko co pozniej sie dzialo okreslam jako koszmar i jeden z najgorszych momentow w moim zyciu. pomogla mi modlitwa. mozecie sie smiac i mowic ze mam nierowno pod sufitem ale wierze w to ze to co mnie spotkalo bylo karą z góry.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jesli to bylo zaklecie na
milosc, zeby ja po prostu znalezc, nic zlego sie nie stanie Jesli Twoj partner Cie kochal, a Ty chcialas wzmocnic jego uczucia, nic zlego sie nie stanie Jesli miedzy Wami bylo zle i chcial odejsc, jesli byl facetem innej kobiety = dzialanie wbrew jego woli = sprowadzilas na siebie nieszczescie Ale to raczej dziala tak ze ta osoba zaczyna miec niezdrowa obsesje na Twoim punkcie podczas gdy Ty juz nie chcesz z nia byc, tak wiec nie swiruj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no wlasnie a w kwestii sprawy autorki to takze uwazam ze nic zlego sie nie stalo. zapomnij o tym, obroc w zart i ejsli stanowi to dl CIebie taki problem juz nigdy nie baw się magią i zaklęciami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krzyżówkanazakrecie
już mówie jak to było:) byłam mloda i glupia;p poznalam go i dla zabawy powiedziałam sobie zaklęcie... nie licząc paru innych chłopaków "na ktorych je powiedzialam"szczerze mowiąc nawet nie wiedzialam co to znaczy.. wiem ze zabawa magią to grzech ale wtedy tego nie wiedziałam..mialam religię z egzorcystą swojego czasu wiec wiem ze to niebezpieczne nigdy sama bym na to nie wpadla żeby działac jakaś magia na kogoś to była zabawa glupia teraz to wiem..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×