Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Mandarol

Wielki zły FACET

Polecane posty

Gość Mandarol

Witam, ponieważ nie mam już pomysłu w zaistniałej sytuacji może ktoś obcy, bardziej obiektywny, będzie w stanie wytłumaczyć mi i pomóc zrozumieć zachowanie pewnej ważnej dla mnie osoby. Otóż byłem z pewną dziewczyna ponad 5 lat.Ważne jest to że całe te 5 lat spędziliśmy praktycznie na odległość, ja studiowałem i mieszkałem w Warszawie ona mieszkała i studiowała w mojej rodzinnej miejscowości.Nigdy nie dawaliśmy podstaw drugiej osobie do tego żeby sobie nie ufać. Przez te 5 lat przeżyliśmy niejedno, w tym krótkie rozstanie gdzie to ona podjęła decyzję o rozłące. Twierdziła wtedy że powodem było moje zachowanie, gdzie miała dużo racji. Nasz rozłąka trwała wtedy około 5 miesięcy może 6. Przez bardzo długi czas walczyłem ze wszystkich sił na wszelkie sposoby żeby ją odzyskać....Nic nie pomagało, aż pewnego dnia zadzwoniłem i zapytałem o jej ostateczną decyzję, gdzie zamiast odpowiedzieć wtedy tak lub nie ona zaczęła wymigiwać się od konkretnej odpowiedzi. Wtedy puściły mi nerwy i powiedziałem że ma się ode mnie odczepić i że umarłem dla niej nie chce jej znać. Minęły dwa tygodnie był telefon o spotkanie i wróciliśmy do siebie. Od tego czasu minęło trochę może ponad 2 lata. Gdy ona skończyła studia ja siedziałem już w Warszawie i pracowałem. Po studiach poszła na roczny staż w swojej miejscowości. Stwierdziłem ok poczekam, kolejny rok rozłąki. Po stażu sama podjęła decyzję o studiach podyplomowych w innym mieście twierdząc że w Warszawie za późno się dowiedziała żeby złożyć papiery. Prosiłem i błagałem ją wtedy żeby nie szła na te studia tylko żeby spróbowała zacząć od razu je w Warszawie. Poszła. Nasz normalny tydzień wyglądał tak. Od pon do czw w ciągu dnia jeden dwa tel bo uczy się a jest perfekcjonistką i wiem że jak jej zależy to świata po za nauką nie widzi. W piątek jedzie na studia więc dwa telefony bo musi przygotować się do podróży potem zmęczona po podróży sob niedz jeden tel bo cały dzień na zajęciach zmęczona itd a w niedz jeszcze powrót. Wytrzymałem pół roku tak. Tydzień przed sylwkiem postawiłem warunek że albo do mnie przyjeżdża albo do widzenia, od niej usłyszałem tylko że ja już podjąłem decyzję. Więc podziękowałem jej za współpracę. Z jednej strony SAM BYM SOBIE DAŁ W RYJ ZA STAWIANIE WARUNKÓW DRUGIEJ OSOBIE, ale co miałem zrobić..... jej obojętność brak kontaktu po prostu mnie dobijał... w głowie miałem różne myśli. Minęło trochę czasu od rozstania ona się odzywa wiem od wspólnych znajomych że Płakała i to b. po rozstaniu ( NORMALNIE NIC TYLKO SAMEMU SOBIE WPIER..) I szczerze gdy zrywałem miałem nadzieje że się zejdziemy, że da mi najmniejszy dowód że JEJ ZALEŻY NA MNIE. ŻE USŁYSZE GŁUPIE TESKNIE A DO PIEKŁA BYM POSZEDŁ ZEBY JĄ ODZYSKAĆ. NIC... odzywała się ale nie wiem po co i sądze że ona też nie wie po co.. na razie jest cisza ale myślę że znowu się odezwie . Jeśli komukolwiek chciało się to czytać i jest w stanie wytłumaczyć mi o co tu chodzi,to wielkie dzięki, bo jakoś to że mnie zdradzała odrzucam, ale nie potrafię pojąć kategorii jej myślenia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziewczyna po prostu cie olewa ma swoje zycie i tyle moim zdaniem... swoich znajomych i jest tak jej dobrze nie chce byc "uwiazana"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mandarol
No ok wszystko rozumiem ale to po kiego grzyba teraz się odzywa płacze po znajomych i dopytuje sie czy kogos mialem i co robilem wsylwka bo jako ze zerwalem tydz przed to napewno kogos mialem i napewno jakies plany mialem zwiazane z ta osoba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziwna jest troche :( Ale skoro ona nie chcialabyc przy tobie w sylwestra witac nowy rok przy ukochanym to po co teraz to wszystko ? ja pedzilabym na koniec swiata gdyby bylb wart mojej milosci... teraz robi z siebie biedna i wylewa lzy zeby pokazac jaki zly jestes i siebie usprawiedliwic przed "opinia publiczna"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mandarol
Nie wiem co o tym wszystkim mam myśleć, czy odezwać się do niej , ale ostatnim razem jak ona się odzywała zaproponowałem spotkanie. Stwierdziła że nigdzie teraz nie będzie jechać a u niej nie można bo rodzice strasznie źli po całej sytuacji. Zastanawiam się czy to aby rodzice w czymś tu nie maczali paluszków

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Porąbany
Odpuść sobie ją

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Porąbany
no fakt dziwna jest ciezko cos powiedziec jednoznaczni ale ja bym sie nie odezwała na twoim miejscu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mikinia22
jakby na Tobie zalezalo tej dziewczynie, robilaby wszystko zeby przeniesc sie do Twojej Warszawy, opuszczenie terminu rekrutacji jest wymówką, widac taka byla jej swiadoma decyzja ze nie chce się przeprowadzic do Ciebie. Czy to nie jest tak, ze lubi niezalezne, samodzielne zycie, a jak jej smutno i ma takie widzimisie to ewentualnie chce miec Ciebie, zeby moc sie do kogo przytulic itd?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mandarol
Czyli jednym słowem księżniczka która sama z siebie nic nie da ale sama chce wszystko. Wszyscy utwierdzają mnie tylko w tym zdaniu. A sam boję się tylko jednego że zacznę układać sobie życie na nowo a ona się odezwie i będzie chciała wracać itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wielka zła zołza
ten typ ludzi tak ma. tez byłam z takim perfekcjonistą, który potrafił mnie olewać kilka dni dla nauki. ( kiepsko to wygląda, z perspektywy, że w dzisiejszych czasach, wystarczy kilka sekund na wymienienie się wiadomościami) dla takich ludzi najważniejsi są oni sami, inni są dodatkami. ja na pewno nie byłam priorytetem w jego życiu. przegrywałam z kumplami, meczem, nauką. rozumiem mieć swoje życie, potrzebę prywatności, ale tak mały kontakt świadczy o tym, że się jest na dalekim miejscu w hierarchii tej osoby. ona nie tęskni na tyle, by się odezwać, nie zależy jej na tyle, żeby spędzić Sylwka z Tobą. jesteś ważny, ale czy na tyle by się w to angażować?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Baby Firefly
daj spokój, wiecznie tak nie da się żyć.Sądzę, że oboje jesteście już w wieku, w którym niepoważne, "gimnazjalne" związki na odległość przestają wystarczać. Ani się nie obejrzysz jak oboje dobijecie do 40-stki, postanowicie wreszcie być razem na codzień i nagle będzie wielki szok, bo okaże się, że tak naprawdę wcale się nie znacie, a Kobieta, ktorą tak idealizowałeś to w rzeczywistości zdziwaczała, naburmuszona księżniczka o staropanieńskich nawykach. Dojrzałość w związku polega na tym, że dążymy do stabilizacji i ponad wszystko chcemy byc z ta drugą osobą - zasypiać i budzić się obok niej mimo wszystkich jej niedoskonałości. Dziewczyna, o której piszesz jeszcze do tego nie dorosła i woli żyć w świecie fikcji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mandarol
Dzięki, wiecie najbardziej przerąbane oprócz tego że to już prawie 5 miesiąc po rozstaniu a tęsknota i tak dobija się do drzwi to jednak człowiek sam zaczyna wątpić w siebie i we własne decyzje czy jednak aby ja dobrze myślę a może to jednak ona ma rację......co jeśli to ja zrobiłem błąd,że to ja mam naje....do gara Ale tego że i tak coś do niej czuje i tak raczej nie przejdzie biorąc pod uwagę wszystkie za

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taki jeden123
tak z ciekawości zapytam ,a jak wasze życie "seksualne" ? było ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mandarol
hmmm tutaj cięzko powiedziec mnie sie wydaje ze nie bylo zle ale do doskonalosci bylo daleko tzn wiecie widzac sie raz na tydz czy dwa w zaleznosci odo obwiazkow i nakladu zajec jak mozna nazwac sex spontaniczna miloscia wiedzac ze masz tylko jedna noc bo jutro ty wyjezdzasz itd aczkowliek nie bylo z tym problemow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wielka zła zołza
czuję coś podobnego. staram się o nim nie myśleć, ale codziennie mi się śni, odreagowuję to. mam chwile załamania, w których tracę zdrowy rozsądek, uczucia biorą górę nad rozumem. w pewnych momentach zaczynam się obwiniać, szukam winy w sobie i zarzucam sobie, że za łatwo odpuściłam i nie walczyłam. to obrona naszego obrazu, obrona przed utratą miłości, która była naszą cząstką. polecam skupiać się na faktach i nie wpędzać w to uczuciowe bagno. pomyśl czy jest o co walczyć, czy jest sens biegać za kimś, kto ma zupełnie inne potrzeby, komu nie brakuje Twojego głosu, czy chcesz tak żyć? I to zdanie rodziców... do tanga trzeba dwojga, sam nie dasz rady tego ciągnąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość m22222222222222222222222
Samemu mozn sie tylko pograzyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×