Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Dentysta po pięćdziesiątce.

Jak poradzić sobie z chorobliwą oszczędnością.

Polecane posty

Gość Dentysta po pięćdziesiątce.

Znalazłem to forum przypadkiem, a że miejsce tu dla starszych, to może coś mi podpowiecie. Tuż po studiach w stanie wojennym musiałem wyjechać. Cała moja kariera potoczyła się w Niemczech prawie pod holenderską granicą. Tu zrobiłem nostryfikację, doktorat, ożeniłem się i owdowiałem. Mam udziały w klinice, dużo pacjentów, tylko dom wciąż pusty. Jak byłem w Polsce u znajomych, poznałem ich sąsiadkę. Duża różnica wieku, bo ja mam już dobrze po pięćdziesiątce (choć mówią, że nie wyglądam), a ona zbliża się do czterdziestki. Odeszła od męża alkoholika i ma dwóch synów. Przy grillu tak jakoś wyszło, że powiedziała, że chciałaby, jak ja, zobaczyć kawałek świata. No to zaproponowałem jej wspólny urlop, oczywiście z dzieciakami, że ja wszystko zapłacę, tylko za towarzystwo, bo wiadomo, przy takiej różnicy wieku,to możemy sobie tylko na przyjaźń w najlepszym razie pozwolić. Od razu wykluczyłem jakikolwiek seks, czy związek, bo przecież za pieniądze nie będę sobie kobiety kupował. Zgodziła się, kolega zagwarantował, że nie chcę jej skrzywdzić, może dlatego. Najpierw ona przyjechała do mnie, później polecieliśmy na dwa tygodnie na Teneryfę. Wszyscy byli zachwyceni, choć już wówczas mogłem zauważyć pewne dziwne zachowania. Wiadomo, All Inclusive, a ona gani synów, że za dużo jedzą, że naciągają mnie na wycieczki, a przecież ja też chciałem pojeździć z nimi. Wreszcie do mnie, że niepotrzebnie daję napiwki że przepłacam, jak coś chcę kupić. Od tego czasu czasem przyjeżdżają mnie odwiedzić, nic między nami nie ma. I znowu narzekania, że za drogie ciuchy kupiłem starszemu. A jakie miałem kupić, chłopak był zadowolony, a buty mu się rozleciały, że młodszy dostał na urodziny drogi aparat, a mu to niepotrzebnie. Często krytykuje mnie. Po co mi taki drogi samochód, ze składanym dachem, czemu tak dużo płacę kobiecie, co mi w domu sprząta. Mało tego, to jeszcze dorzuca, że ona by się chętnie wszystkim zajęła, że powinienem żyć skromniej, a nie tak, że jak mnie stać, to pieniądze wydaję. Nie wiem, może myśli, że chciałbym z nią związku, czasem nawet zachowuje się prowokująco, mówiąc, ale piersi mam niezłe. Ja nie chcę już żadnego związku, swoje przeżyłem, mam swoje lata, ale chciałbym, żeby znajomość została, żebyśmy mogli choćby na te wakacje razem jechać. To ważne bo samemu ciężko, a samą pracą życia się nie wypełni. Z drugiej strony to ustawianie mnie denerwuje, przecież wiem, co powinienem zrobić. Jak wy, kobiety myślicie, jak jej powiedzieć, że ja ponad stan nie żyję, że uczciwie zarabiam i wydaję pieniądze. Że chcę się życiem cieszyć, a jej mogę zaoferować jedynie pomoc. Czasem prześlę jej kilkaset euro, niedużo, ot żeby mogła sobie coś kupić, czego potrzebuje, ale nic więcej dać jej nie mogę. Przecież nie zdecyduję się na związek bez miłości, z rozsądku, nie skrzywdzę jej. Ona sobie może poszukać jeszcze mężczyzny, któremu się spodoba i który da jej szczęście. Ja wiem, że dla niej jestem po prostu za stary. Z jednej strony tą znajomość na gruncie koleżeńskim chciałbym ciągnąć, lubię jej chłopaków, oni też mnie lubią, ale sytuacja z wiecznym dogadywaniem, jakbym na pokaz wydawał pieniądze mocno mnie stresuje. Macie pomysł, jak to zmienić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja mam 35 i
Taki meżczyzna to skarb. Ja tez naleze do oszczednych ale to z racji aby na wszystko starszylo. Rany tobie gratuluje ze miales w zyciu szczescie!! Czasem fakt pieniadze to nie wszystko ale wiele szczescia daja. A kolezanki nie rozumiem chyba chorobliwa oszczednosc. Jednak w zyciu potrzebny jest przyjaciel..szukaj dalej!!!POWODZENIA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hrthrthrt
Z góry zaznaczam że nie mam czasu czytać wszystkiego ale jak na moje oko to ty najpierw prowokujesz kobiety do bliższej znajomości, a potem się odsuwasz gdy one pozwolą sobie na większą zażyłość. To jest działanie toksyczne. Znasz takie powiedzenie: "Jeśli ratujesz komuś życie, stajesz się za niego odpowiedzialny"? Przemyśl to. Nie wchodź w zbyt bliskie relacje jeśli nie chcesz konsekwencji. Chcesz towarzystwa, wygospodaruj sobie czas na hobby i jakieś zwykłe, luźne znajomości ale nie proponuj kobiecie wspólnego wyjazdu. Chcesz z kolei miłości i nowej partnerki życiowej (czemu nie?)? To szukaj jej, jak się szuka miłości - choćby tak jak teraz tylko wybierz kogoś kto ci się spodoba a nie kogoś, komu namącisz w głowie. Co do wieku... Kilkanaście lat różnicy, to jak nic. Mógłbyś zainteresować się choćby i młodszą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hrthrthrt
"Nie wiem, może myśli, że chciałbym z nią związku (...)" A powinieneś wiedzieć bo zgodnie z tym co opisujesz, to oczywiste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość inna a taka sama
po pierwsze to mysle ze ona moze byc oszczedna bo moze tk eczesniej musiala i twoja >>rozrzutnisc >> moze jej przeszkada pod tym wzgledem e nie jest oprzyzwyczajona to wydawania duzych summ na rozne dodatkowe rzeczy. jezeli chodzi o zwiazek to musisz sie jednioznaczniej jej okreslic zeby nie robic jej nadzieji a ta roznica klikunastu lat ??? to sory ale ty chyba z choinki zes sie zerwal

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stary a taki nie zna zycia
Ona mysli ze obkrecila sobie ciebie wokol malego palca. co do ,,tekstow,, placisz za duzo innym ...jest juz zazdrosna o te twoja kase ..to nie ma nic wspolnego z oszczedzaniem. raczej juz wie ze ma sponsora.,frajera znajdz sobie zainteresowania. nie ma prawdziwej przyjazni czy relacji opartej na kasie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dentysta po pięćdziesiątce.
Zamiast utrzymywać nieznane mi fundacje, chciałem się podzielić tym, co mam, z kimś, kogo będzie to przy mnie cieszyć. W zamian też coś chciałem dla siebie i tutaj sprawę postawiłem jasno. Interesuje mnie tylko towarzystwo, rozmowa przy kawie, wspólna wycieczka, tenis. Mam staroświeckie poglądy, wiem, ale ona też od początku wiedziała, że ja na formalny związek się z kilku powodów nie zdecyduję. Stawiałem to bardzo uczciwie. Przede wszystkim, ja uważam, że w związku potrzebne jest uczucie, a nie przyjaźń, czy nawet pożądanie. Ze związku bez uczucia nic dobrego nie będzie, a między nami uczucia nie ma i nie będzie. Ona mojej nieboszczce żonie nie dorasta do pięt, wybaczcie co napiszę, ale żadna kobieta z moją byłą żoną równać się nie może. Czemu, to proste, bo ja się nauczyłem żyć i kochać, a nie szukać wygód. Jest jeszcze inna sprawa. Za 20 lat to ja będę już na początku niedołęstwa, może sprzedam dom i będę myślał o jakimś ekskluzywnym domu dla seniorów, są takie, a mnie będzie stać, gdzie pomogą mi pielęgniarki, będę miał opiekę. Ona wówczas będzie przed sześćdziesiątką. W tym wieku kobiety bywają jeszcze bardzo żywotne i atrakcyjne. Po co miałbym ją unieszczęśliwić. I kolejna sprawa. Wykluczyłem seks, bo wiem, że ona jeszcze mogłaby zajść w ciążę. Wyobrażacie sobie tragedię, do jakiej mogłoby dojść. Ja nie mówię o tym, że dzieci starszych rodziców są narażone genetycznie, ale sam fakt, że można nie zdążyć takiego dziecka wychować, że się jest bardziej dziadkiem, niż ojcem musi stresować. I na koniec. Ja mam dobrą klinikę, muszę już tu mieszkać, a ona nie zna języka, nie ma żadnego poszukiwanego tutaj zawodu. Gdyby nawet chciała, to bardzo będzie się męczyć. Ona o wszystkim wie, wie, że to co dostaje ode mnie, to dla mnie nie jest nic nadzwyczajnego. Podobnie niczym nadzwyczajnym, bo ja w tym widzę obowiązek, są napiwki. A że chcę innym również sprawiać przyjemność, choćby kupując fajne rzeczy, czy ubrania jej synom, to chyba dobrze. A jej się właśnie to nie podoba. Czemu? Jak wytłumaczyć jej, że inni też powinni się cieszyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozmawiałeś z nią o tym? Kiedyś ktoś wypomniał mi prezenty nawet to że zjadłam jogurt. Jestem już ostrożna.Wolę sama dawać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I jeszcze jedno. Miłość nie patrzy na wiek.Też jestem wdową i brakuje mi bliskości drugiego człowieka.Nie brakuje Ci tego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zelixaaaa
Jesli ta kobieta nie umie docenic tego ze chcesz jej pomoc, znajdz inna kobietke a moze jeszcze sie zakochasz;) tak to nie jestes stary!!w tym wieku wszystko dozwolone, a co do twojej S.Pamieci zony to napewno zadna niedorowna !!Zawsze mozesz znalesc taka kobiete co zaopiekowala sie tobA a ty nia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dentysta po pięćdziesiątce.
Też lubię dawać. Tłumaczyłem delikatnie, ale nie raz, że ja problemów finansowych nie mam. Mam bardzo dużo pacjentów, lubią mnie a z tym się wiąże stały dopływ gotówki. Zarabiam w jeden dzień tyle, co ona w miesiąc i ona wie, że pieniądze to coś, czego najmniej mi w życiu brakuje. Za to nie zgadzam się, że miłość nie patrzy na wiek. Może w moim pragmatycznym świecie jest inaczej. Był czas na miłość, teraz jest na pracę, na cieszenie się pięknem świata. Tego, co miałem nic nie zastąpi, a ja nie chcę czegoś ot tak, żeby cokolwiek mieć. Masz rację, brakuje bliskości drugiego człowieka, stąd na tej znajomości mi zależy, ale nie muszę tej bliskości mieć w łóżku. Wiesz jak fajnie było po prostu pograć na plaży w kometkę z jej synem? Mnie teraz takiej bliskości trzeba, może dziadzieję sam, a może to kolejny etap? Jakoś tak teraz skłonny jestem myśleć, że to drugie. Czasy młodości, piękna erotyki już były, teraz czas poznać te inne, kiedy człowiek cieszy się słowem wypowiedzianym do drugiego człowieka, uśmiechem, gestem. To ma wielką cenę i na tym teraz najbardziej mi zależy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zelixaaaa
kazdy czlowiek ma inne poglady na swiat,ludzi.Te chwile sa wspaniale,bliskosc drugiego czlowieka,czuc ze na kogos mozemy liczyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A może ona już się zakochała i oczekuje czegoś więcej. Nie znasz dnia ni godziny:D I proszę nie rób z siebie starego ramola.Korzystaj z życia,sam wiesz jak jest kruche.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skoro masz tyle pieniędzy
a czujesz się samotny tam, gdzie jesteś, to czemu po prostu nie wrócisz do kraju i tutaj nie zaczniesz cieszyć się życiem, tylkot em, gdzies na obczyźnie. Po co Ci to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość PrzedRozwodem
Taaak wróci tutaj, a tutaj to wiadomo, znajdzie o wiele więcej chętnych do przyjaźni. Aż w końcu trafi na specjalistkę, która go zdoi, że ani zipnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asiakasiaaaa
podejrzewam,ze ona takich pieniedzy jakie ty wydajesz nigdy na oczy nie widziala.i jest zazdrosna i zla o to,ze nie bedzie mogla na nich lapy polozyc,bo ty chcesz tylko przyjazni :-) wg mnie to ona nie jest szczera, bardziej jej dzieci. moze poszukaj jakiejs innej przyjaciolki, bardziej wyluzowanej,co nie patrzy tylko na pieniadze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kama 22
Moim zdaniem powinieneś powiedzieć jej to wszystko co nam na tym topiku. I ją wysluchaj , co ona ma do powiedzenia , jak widzi wasza znajomośc, czego oczekuje. Bo z tego co napisaleś a jestem w Twoim wieku to nie sądzę że wybrales dobrą przyjaciólkę. Po co masz przeżywać rozczarowania i przykrości. Tylu jest ludzi w towarzystwie ktorych poczułbyś się dobrze że nie łap okazji pierwszej z brzegu, masz prawo wybrać bo tylko Ty wiesz czego oczekujesz od przyjazni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×