Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość odrzuuuuuuucona__

Czuję się odrzucona przez mojego faceta

Polecane posty

Gość sabka1111111
o matko i córko-------> Chodzi o postawę: KOCHAM SIEBIE, WIĘC NIE CHCĘ SPOTKAĆ SIE Z KIMŚ, KTO MNIE NIE CHCE.--skoro facet się nią znudził to przerwa da coś na trochę.. później znowu przerwa i znowu? bez sensu, może po prostu to nie ten facet Wiesz w zasadzie masz rację. Tylko, że ja właśnie o tym mówie:P Jeśli kochasz siebie i autentycznie w to wierzysz, to autentycznie nie chcesz kogoś, kto nie chce ciebie. Wiesz, ja ciebie w pewnym sensie rozumiem, bo to naprawdę trzeba przyżyc, żeby wiedzieć, co dziewczyny mają na mysli. Ty najwidoczniej nigdy nie miałaś takich problemów, więc ciężko jest ci się wczuć w sytuację. Ja przeczytałam książkę, zmieniałam zachowanie i zmieniłam siebie wewnętrznie, nauczyłam sie "olewać" faceta, a moze nie tak: nauczyłam się szanować siebie i to mi pomogło. A że tobie się to nie podoba, to cóż: jeszcze sie taki nie narodził, kto by kazdemu dogodził:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o matko i córkoo
no i co dalej? on ciebie też olał czy nagle zmienił się w księcia na białym koniu i tak jest do dnia dzisiejszego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sabka1111111
o matko i córko-----> powiedzialabym ci, czy mnie olal czy nie, ale zachowam to dla siebie. Nie chce mi się pisać setny raz tegho samego. Wybacz:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o matko i córkoo
więc musiałabym przeczytać twoje kilku stronowe wypociny ? daruję sobie.. wolę żyć w niewiedzy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sabka1111111
o matko i córko-----> no wiesz, ja tobie juz dawno powiedziałam: nie pasuje to papa. Jesteś tu z własnego wyboru, więc nie kozacz:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MAarika 22 :(
jagodzianka - no to w takim razie gratuluje ze udalo Wam sie przetrwac w zwiazku na doleglosc. U nas jest troche inaczej. On mi na poczatku pow ze nie wierzy w zwiazki na odleglosc. Ja tez zreszta nie wierzylam dopoki nie poznalam Jego . On jak i ja jestesmy osobami ktorym aby zwiazek byl szczeliwy jest potrzebna bliskosc tej drugiej osoby. A tej bliskosci miedzy nami nie bylo przez ta odleglosc . Telefony telefonami ale to nie to samo co spedzanie ze soba czasu itd. Tak ogolnie kiedy bylismy razem praktycznie zawsze wszytsko wracalo do normy, oprocz tego ost razu. Ost dowiedzialam sie ze zrobil tak tj. pow ze nie chce byc ze mna dlatego ze mial problemy i wszytsko odreagowal na mnie . On jest skryty i cokolwiek wyciagnac z niego graniczy z cudem . Mowi ze kocha, ze chce byc ze mna . Jest mowa takze o zamieszkaniu razem ... Mysle ze gdyby mnie nie kochal to by mi tego nie mowil . Czasem watpie w Jego slowa i w to ze kocha ale...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jagodzianka229
hmm no jest ta odległość ,ale widzimy się dosyć często jakby nie było.. Nie wiem co ci doradzić, bo nigdy w takiej sytuacji nie byłam, bliskość jest ważna , ale jak pisałaś wcale rzadko się nie widujecie,bo 3 razy w tygodniu.. a twój facet teraz tej bliskości unika.. dziwne to wszystko.. sabka, napisz ,bo też jestem ciekawa, a zmykam spać zaraz ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sabka1111111
marika22----> oj, przytulam cię:( Wiem, ze to jest przykre, bo chciałabyś mieć kogoś bliskiego, przed kim nie musisz udawać:( Ale musisz być silna, musisz:* DLA SIEBIE:* mi mama dała kiedyś radę: nic nie rób, zobaczysz jak to się rozwinie. Potrzebowałam roku czasu, zeby to zrozumieć. Ale dałam radę. Ty tez dasz radę:*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MAarika 22 :(
jagodzinka - zle mnie troche zrozumialas :) Teraz owszem, jestesmy razem w tym samym miescie i widujemy sie 2-3 razy w tyg . Ale przedtem kiedy bylam w innym miescie widywalismy sie raz na 2 miesiace . I to zazwyczaj przyjezdzalam na 4-5 dni a On jak przyjezdzal to tylko na 1 noc ( dzielilo nas 500km ) .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sabka1111111
jagodzianka229------> nie olał mnie:) Właśnie pisałam gdzieś w pierwszych postach, ze juz pierwszego dnia zauważyłam zmianę w jego zachowaniu. Sam zadzwonił, chociaż ja zawsze to robiłam a on nie odbierał albo odrzucał. powiedziałam "dosyć tego!" i jest dobrze:) Wiem, że to głupoty, ale dla mnie taki telefon to naprawdę dużo znaczy. Niestety ktoś mnie tak kiedyś skrzywdził, że do dzisiaj wchodzę w związki, gdzie szybko się uzalezniam od facetów:( I ja ten dystans uczyłam sie trzymać, choć mnie wiele kosztowało to, nie powiem. Bardzo mi pomogła moja psycholog:) Ale reasumując - nie olał mnie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jagodzianka229
aha , jak źle to sorry, oczy mi się zamykają :P sabka, to fajnie ,że wam się udało, nieraz taka terapia szokowa pomaga, obyś nie musiała za często jej stosować dobranoc 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sabka1111111
jagodzianka229----> Oj, to nie chodzi o terapię szokową. Tylko o wyjście z nalogu:D od zwiazku tez można sie uzaleznić, a ja byłam (jestem) uzalezniona:( a uzaleznienia sie leczy. Tak więc postąpiłam. I nie ooceniam tego przez pryzmat tego czy nam sie udalo czy nie, ale że na nowo odzyskałam siebie, juz tak bardzo nie potrzebuję faceta, zeby oddychać. Myślę, że mój sukces należy mierzyć tym właśnie, a to że on sie bardziej stara, to taki cenny dodatek:) Dobranoc:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MAarika 22 :(
Kiedyś byłam bardzo zakochana, to byla moja taka 1 wielka milość . Facet byl strasznie niezdecydowany, robilismy krok na przód a potem cofalismy sie o 3 kroki . W takim stanie wytrzymalam 3 miesiace . Postawilam jemu sprawe jasno : albo daje nam szanse albo wracam do domu i na studia . Tak,tak ... bylam glupia i chcialam zrezygnowac dla faceta z przyjaciol , studiów , rodziny. Jednym slowem rzucić wszytsko. On tylko kiwnał głową . Uznalam ze wszytsko jasne, spakowalam sie , kupilam bilet do domu i wieczorem mialam jechać... kilka godz przed wyjazdem, przyszedl do mojego pokoju i zaczal cos na okolo mowic . Sens byl taki zebym zostala. Nic nie pwoiedzialam i wyszlam. Ale juz wiedzialam ze wroce do domu, pozalatwiam sprawy i wroce. Przyjechalam do domu.. napisalam do Niego dwa esemsy ... nie odzwal sie ... moja 1 mysl byla taka zeby jednak wrocic ,przeciez pow zebym zostala,prawda? ale po glebokim namysle swtredzilam ze skoro nie odzwal sie to po co mam wracac? tą "miłość" odchorowalam. @lata wyjęte z mojego zycia , az pojawil sie moj obecny partner. Napisalam to abyscie nie pomyslalay ze jestem desperatka . Potrafie pow sobie STOP kiedy widze ze naprawde facetowi nie zalezy i nie pcham sie tam gdzie mnie nie chcą .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MAarika 22 :(
Ok, widzę ,że chyba wszyscy juz poszli wiec i ja zaraz zmykam spać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MAarika 22 :(
Sebka a Tobie gratuluję ,że udalo Ci sie wyjsc z nalogu :) Tak sie zastanawiam nad tym wszytskim i dochodze do wniosku ze ja chyba tez jestem uzalezniona od faceta :(. To smutne ale prawdziwe :( Postaram sie dostosowac do Waszych rad czyli nie pisac pierwsza , nie porponowac spotkan i od czasu do czasu kiedy zaproponuje spotkanie powiedziec ze nie mam czasu . Zobacze co z tego wyjdzie. W kazdym badz razie bede zagladala na topik :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sabka1111111
Marika22----> widzisz, to powiem ze ci zazdroszczę tego. Ja się uzależniałam od kazdego partnera, chciałam być i być z nim, chociaż często "kopał mnie w zadek". Przez wiele lat cierpiałam, płakałam z kazdym partnerem było to samo. Nie umiałam przestać, nie mogłap powiedzieć STOP. Aż w końcu doszłam do tego, że MUSZĘ! coś w sobie zmienić. Poszłoam do psychologa, przeczytałam mnóstwo książek i się zawzięłam. Dziś jest dużo, dużo lepiej, choć jak przy wyjściu z każdego nalogu,to mi też jest ciężko. Do teraz zastanawiam sie, skąd mi sie to wzięło. Rodziców mam normalnych, srodowisko też... Dziwne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zrozpaczona_narzeczona
Też tak mam:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MArika 22 :(
Sabka -> oj nie wiem czy jest czego zazdrościć. Ty z tego wychodzisz a ja jestem dopiero na początku i jest mi trudno. W sumie z moja 1 wielką miłością nie byłam. To były początki znajomości. A tak naprawdę nie wiem co by było gdybym była z Nim. Może byłaby taka sama sytuacja jak z obecnym parterem. Z obecnym facetem tworze mój pierwszy poważny w życiu związek :) P.S. Narazie nie odezwałam się do Niego , mam nadzieję ze wytrwam i On się pierwszy odezwie. Sprzątałam od rana cały dom, ba! nawet obiad ugotowałam byleby nie sięgnąć po komórkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MArika 22 :(
Choć napisałabym do Niego bo potrzebuję Jego pomocy. Niepotrafię zrobić czegoś na komputerze :O On mnie zawsze ratował w takich sytuacjach :( Eh... będę siedziała aż coś wymyślę :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MArika 22 :(
jesteśmy umowieni a on nawet sie nie odezwie :( ja tez pierwsza nie napisze :( wkurza mnie takie jego nastawienie bo co on sobie mysli? moze ja mam tez inne plany jakby nie mogl sie spotkac? ale to nie,po co pisac ze sorry ale dzis nie moge :O mysli ze bede warowala przy telefonie? :O no kurde :O czemu faceci maja tak narabane w głowie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość znam takiego faceta
jest z laska 4 lata, w ogole sytuacje ma identyczna jak Ty( tzn on jest tym chlopakiem i mu sie nudzi ta dziewczyna) ostatnio zaczal sie spotykac z moja kumpela za jej plecami skad jestes?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MArika 22 :(
to nie wazne skad jestem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sabka1111111
No już jestem dziewczyny, zaraz się zorientuje co się tu dzieje:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sabka1111111
A ja Wam powiem ze ta cała sytuacja z facetami mnie poprostu wkurza! Co oni sobie do cholery myslą?! Nie dość, że mają takie świetne kobiety a oni będą tu kozaczyć!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MArika 22 :(
Sabka może to podłe jest co teraz napiszę ale wiele osób mi to mówi , więc jesli takie jest zdanie kilkunastu osob to chyba musi cos w tym byc . Otóż, moj facet nie jest jakis super przystojny itd. . szczerze mowiac jak go poznalam to wogole mi sie nie podobal i nie pomyslalabym ze z nim bede . To nie moj typ i szczerze mowiac nie jest urodziwy (delikatnie powiedziane) ale go pokochalam i mi odpowiada taki jaki jest. Ja uwazam sie za przecietna dziwczyne, ani nie byrzydka ani super pieknosc. Znajomi jak poznali mojego faceta pukali sie w glowie, slyszalam non stop glupie insynuacje i te ciagle pytania typu :co ty w nim widzisz, nie pasujecie do siebie, spojrz na siebia i na niego itd. Nie obchodzilo i nadal nie obechodzi mnie zdanie innych. Dla mnie podoba sie taki jaki jest z tym ze jak zaczal mnie tak traktowac to czasem lapie sie na tym ze sama zastanawiam sie nad slowami znajomych. Wiem ze moglabym miec kogos lepszego . Moze to i glupie ale uwazam ze on powinien latac ze mna i byc wdzieczny za to ze chce z nim byc a nie odwrotnie . Szlag mnie trafia jak pomysle ze jest zadowolony ze taka dziewczyna jak ja lata za nim .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MArika 22 :(
I tak jak pisalam, nie uwazam sie za Bóg wie co , 7 cud świata ale wiem, że mogłabym miec faceta o wiele przystojniejszego i takiego ktory staral sie o mnie , zabiegal... na rekach nosil ... a jest odwrotnie :( Mimo ze go kocham to zaluje ze nie zakonczylam tego wczesniej :( i nie spornbowalam z kolega z pracy, ktoremu wiem ze starsznie podobalam sie i mimo iz wiedzial ze mam kogos to zabiegal o moje wzgledy. Moze z nim bym byla szczesliwa a jesli nic by z tego nie wyszlo to przynajmniej bym teraz nie siedziala i nie beczala . Szkoda ze serce to jedno a rozum to drugie :( Naprawde... niczego innego nie pragne w tej chwili jak tylko przestac go kochac , po prostu obudzic sie i stwrdzic ze nie jest mnie wart , nie jest wart moich łez ...potem usmiechanc sie i iśc do przodu juz nie myslac o nim . smutne ale prawdziwe :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej...wyczytałam Temat i jeśli pozwolicie to przyłącze się? Mam podobnie, 3 lata z chłopakiem, nie mieszkamy razem lecz blisko. Codzienne spotykanie się i ...wciąż zabiegam o jego zainteresowanie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak zadzwonie wieczorem to pada pytanie " co jest?' a ja, że tak dzwonie, miło pogadac przed snem a on " gadalismy przecież już dzisiaj"...potem jak naprawdę mam problem to aż boję się zadzwonić bo nie wiem jak tym razem zaareaguje i wiele podobnych jak Wasze sytuacji... tak mnie to przygnebia..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MArika 22 :(
Fragrance -> nie wiem czy dobrze zrozumialam.. zabiegasz o codzienne spotkania i jego zainteresowanie czy spotykacie sie codziennie przy czym musisz zabiegac o jego zainteresowanie ? Z ta 2 opcja to nie bardzo rozumiem o co chodzi. Moglabys podac cos bardziej konkretnego , przyklad zachowania ? Nie wiem co z tymi facetami sie dzieje :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MArika 22 :(
Fragrance -> może Cie to pocieszy ale Twój chociaz telefon odbiera, mój nie :( nie pamietam kiedy ost raz odebrał :( ciagle tylko wymowki... zapomniales telefonu, nie slyszalem , kaplam sie, spalem... dlatego nawet juz nie dzwonie ... ale on tez nie dzwoni :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×