Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość pytam, bo mam jutro

Czy trudno zdac egzamin na prawo jazdy?

Polecane posty

Nie znoszę takich przemądrzalców bez grama empatii! To że dla ciebie nie był to problem - to dotyczy tylko CIEBIE. Nawet nie próbujesz zrozumieć, co może czuć ktoś inny - wydaje ci się, że JAK TY NIE MIAŁAŚ Z TYM PROBLEMÓW TO INNI TEŻ NIE MAJĄ PRAWA ICH MIEĆ.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bo na egzaminie nie mozesz sobie ustawic lusterek? a tak pewnie chodzi ci o to, ze nie mozesz tak ich ustawic by widzie linie:O Wyobraz sobie, ze w praktyce czyli jezdzac potem tez nie zawsze mozesz, nie zawsze masz na to czas

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak facet zdaje i jest niski
i ogólnie mało atrakcyjny dla kobiet, to powinien dać na tacy aby nie wylosował młodej ładnej egzaminatorki, bo wtedy jest pewne że obleje choćby za fatalny wygląd i wzrost :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moja wypowiedź oczywiście była do eweliny. I coś jeszcze - a propos doświadczenia - bredzisz, że nie ma to znaczenia. Ja uważam, że ma przeogromne, nie można wymagać, że ktoś kto wyjeździł marne kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin L-ką, będzie super doświadczonym kierowcą - nie będzie! I to ma znaczenie na egzaminie - wpływa na brak pewności za kierownica, co potęguje stres. Więc nie piernicz, że brak doświadczenia nie ma znaczenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Brak doswiadczenia na luku? No prosze cie nie rozsmieszaj mnie:D Po to jest 30 godzin by przecwiczyc to zadanie. Przeciez nikt nikogo nie wpuszcza na luk w ciemno, osoba zdajaca ogolnie chyba wie co ja czeka, wie co ma zrobic wiec ma doswiadczenie. No chyba ze na kursie ani razu luku na oczy nie widziala w co nie uwierze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A co mowi pierwsza zasada masz sobie ustawic zanim odpalisz silnik czyli masz miec czas na ustawienie foteli itp itd. Jezdze sedanem czyli samochodel z kufrem, jezeli nie mam pewnosci ile zostalo mi do sciany uchylam lekko drzwi i patrze ile jeszcze moge podjechac lusterka nie sa wiarygodne boczne oddalaja srodkowe przybliza. I nikt ci tego nie powie jezeli sama sie nie nauczysz i nie wyczujesz. Egzamin nie jest jak dla mnie wiarygodna weryfikacja umiejetnosci kierowcy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"To egzamin, ktory ma na celu wypuszczenie kogos na ulice w samochodzie. Wiesz co to oznacza? Ludzkie zycie, a w takim wypadku trudno o empatie Jak ktos podstaw nie zna i nie umie ich zaprezentowac to jak ma jezdzic?" Połowa sukcesu na egzaminie to opanowanie stresu, a stres może wpłynąć na oblanie w każdym momencie. I nie świadczy to o jakości kogoś jako kierowcy - no wybacz, ale niestety najczęściej szybko zdają egzaminy gówniarze, którzy później stanowią mega zagrożenie na drodze, bo jeżdżą brawurowo i ryzykownie. A zapewne ci gówniarze nie mieli np. najmniejszych problemów w łukiem na egzaminie z racji tego, że nie odczuwali stresu. A nie odczuwali stresu - bo są bezrefleksyjni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trudno bywa.....
Wbrew pozorom, nawet na luku bardzo latwo sie wylozyc. Niejeden kierowca z wieloletnim stazem za kolkiem, nie zrobilby tego prawidlowo. Wiec tym bardziej taki kursant na egzaminie, nie majac zadnego doswiadczenia praktycznego, poza tym co wyjezdzil na kursie, musi miec jakis punkt odniesienia i stad te sztuczki z lusterkami. I jesli ktos ma je obcykane do perfekcji, to nie ma szans zeby oblal na tym. Ale....czasem mozna sie przejechac, bo zdarza sie czesto, ze place manewrowe w szkolach jazdy, maja rozne parametry tych wymalowanych przeszkod. Czesto linie sa blizej lub dalej od siebie, luk ma minimalnie inny kat itd. Wiec jezeli w osrodku egzaminacyjnym pojedziesz na lusterka wylacznie, tak jak sie nauczyles w swojej szkole jazdy, to moze sie zdarzyc, ze ci nie wyjdzie, chocbys sztuczki znala perfekto. Najlepiej moim zdaniem faktycznie zaczac sie uczyc na lusterkach ale pozniej, jak juz nabierzemy wprawy, zwracac uwage na linie raczej. Trzeba wiedziec kiedy skrecac i jak mocno, w zaleznosci od tego jak daleko od kol znajduje sie linia. To tak samo jak z tym, kiedy sie juz normalnie jezdzi, i tez parkujemy za kazdym razem w innej sytuacji, samochody sa ustawione w roznych od siebie odleglosciach, a my i tak zawsze musimy wiedziec, na ile sobie naszym autem mozemy podjechac zeby nie stuknac kogos. I zaden kierowca nie parkuje przeciez na lusterka. dodam tylko, ze prawko mam juz 10 lat i tyle tez jezdze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Egzamin nie jest jak dla mnie wiarygodna weryfikacja umiejetnosci kierowcy." - DOKŁADNIE TAK! Zgadzam się z Feldą w 100% Ewelina - no widzisz, a jednak może tak być - na co, jak już wcześniej pisałam - jestem idealnym przykładem. Przed egzaminem robiłam łuk godzinami z instruktorem i wychodził mi za każdym razem! ZA KAŻDYM!!!! Po czym poszłam na egzamin - i oblałam na łuku! (instruktor mi nie uwierzył i myślał, ze robie sobie jaja). I jak to się ma do twoich teorii????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak, polowa sukcesu to opanowanie stresu i zgadzam sie z tym. Ale czym sie az tak jak to bylo napisane mega stresowac? Ja sie stresowalam owszem jak wyjechalam na miasto, ale na luku? No przeciez tam jest wszystko oczywiste. A o gowniarzach co zdaja tez sie zgadzam, ale patrz, oni jakos zdali i moze cie zdziwie, ale daniej latwiej ich sie przepuszczalo. Ja zdawalam jako juz dorosla osoba a nie gowniara i jakos refleks mialam, luku nie oblalam, troszke stresu nie zaszkodzilo ( w koncu adrenalina pobudza) i choc moja jazda miala sie daleko od idealu to jakos nad wszystkim panowalam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
prosze mnie publicznie nie kastrowac :) trudno bywa.. - chyba z kolega mamy te same poglady i spostrzezenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Ale czym sie az tak jak to bylo napisane mega stresowac? " - no własnie nie wiem czym, ale odczułam na własnej skórze, że naprawdę można uwalić najprostsze rzeczy na egzaminie właśnie z tego powodu. Teraz po latach bycia kierowcą - wydaje mi się to niewyobrażalne, ale dobrze pamiętam, że tak może być. Do tej pory - mimo kilku lat za kierownicą - jak przejeżdżam gdzieś w pobliżu ośrodka egzaminacyjnego, to mam ciarki. Nie wiem dlaczego - dla mnie to było traumatyczne przeżycie :) Oczywiście zdaję sobie sprawę, że niektórzy oblewają na pierdołach, bo są po prostu źle przygotowani do egzaminu, jednak wiem, że zdarzają się tacy, którzy oblewają - tak jak kiedyś ja - bo po prostu nerwy im przeszkadzały i nie potrafili ich opanować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i teraz bez sciemy dla osoby zdajacej najwaniejsze jest instruktor i jego podejscie wlasne nastawienie (sumiennosc, checi i stres) mozliwosci czasowe do nauki jazdy niech ci cos z tych 3odpadnie to juz tego luku tak latwo nie zrobisz, wisadz do samochodu po 3 tygodniach gdy jestes swiezym kierowca i zrob luk gorke itp i td. Da sie ale instruktor zawsze ci cos wypomni np ze za wolno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja sie stresowalam jak wyjechalam na miasto, ale nie za bardzo, po prostu wiedzialam, ze obleje wiec potraktowalam to jako kolejne doswiadczenie zyciowe:P I dlatego wlasnie, ze takie mialam nastawienie nie panikowalam. A spotkalam na egzaminie dziewczyne tez zdajaca, ktorej widzialam jak rece lataly i starala sie to powstrzymac mocno trzymajac kierownice. Widzialysmy sie dobrze, bo stalysmy na swiatlach obok siebie i dziwilam sie jej, ze tak sie trzesie. Oczywiscie nie zdala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość patrycjusz omnibus
nie wiem, co takiego wstydliwego oblać łuk takiego skrętu z takim długim torem później pewnie już nigdzie nawet nie zobaczy chyba, że sobie zrobi taki wjazd do garażu, żeby się męczyć mogę parkować, zawracać na trzy, w bramach itp. ale łuku też się najbardziej bałam, bo to sztuczny tor jazdy i nijak się ma do normalnej jazdy samochodem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nie wiem na jakich egzaminatorow trafiacie i trafialiscie, ale podobno w moim Wordzie zdac to cud i wiekszosc ucieka do Lomzy narzekajac na egzaminatorow. Jakos ani ja ni nikt ze znajomych nie narzekal tylko w necie czytalam jacy to oni niedobrzy i zli, a pisaly to osoby, ktore nie zdaly po kilka razy:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trudno bywa.....
patrycjusz: taki zakret z takim dlugim torem, spotka cie na kazdym waskim parkingu, na ktorym bedziesz musial zaparkowac prostopadle do chodnika miedzy dwoma samochodami......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myslmy pozytywnie o Autorce i nie ma co sie sprzeczac. Dziewczyno zrob wszytko oby zdac i nie martw sie, przemysl nasze rady a nerwy trzeba green tea zalagodzic. Nie kazdy moze miec prawojazdy ale kazdy moze miec samochod taki paradoks poprostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"ale łuku też się najbardziej bałam, bo to sztuczny tor jazdy i nijak się ma do normalnej jazdy samochodem" Jak mozna bac sie luku? Przeciez wiesz co cie czeka, zero niespodzianek. A, ze nijak ma sie do pozniejszej jazdy to nie skomentuje:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
troche wyobrazni. Ewelino ja bym ci proponowal bo widze po twoim zachowaniu ze nie wiesz jak mozna sie luku bac. Naciagnac cieciwe trzymajac strzale i podejdz do kogos, obserwoj jego reakcje. a serio to wystarczy postac w trakcie egzaminu i obserwowac zdajacych na placu, kazdy ten luk zrobi inaczej. Da sie bac tego manewru do puki sie nie przekona na wlasnej skurze ze nie ma sie czego bac tak jak ty o tym mowisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie, moja wyobraznia w tym wypadku zawodzi:P To tak jak z testami, ludzie sie ich boje, ba sa tacy "zdolni", ze je oblewaja:D A ja sie pytam o tylko jak mozna bac sie czegos co jest nam juz znane doskonale, podstawione wczesniej pod nos? Przeciez to tylko formalnosc. Tak samo jak mozna stresowac sie testami? Przeciez to juz bylo opanowane, nic nowego sie nie zdarzy, a tez testow nie robimy w domu, a pod okiem egzaminatora. Podobnie jest z lukiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja sie boje wizyty u dentysty albo zajrzec na kato w banku po wekendzie. Tak ze wiesz :) kazdy ma swojego kota in head.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trudno bywa.....
Ewelina...Znany to jest nam plac manewrowy w szkole nauki jazdy, samochod na ktorym robilismy kurs i instruktor, z ktorym przejezdzilismy dziesiatki godzin. Na egzaminie, po pierwsze jezdzimy w nowym miejscu, w nieznanym nam samochodzie, instruktora z nami nie ma, jestesmy oceniani i mamy swiadomosc tego, ze kolejne oblanie bedzie kosztowalo nas, albo rodzicow dodatkowa kase.....Wiec w zadem sposob nie jest to znana nam sytuacja.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja tam placu manewrowemu nie w szkole jazdy nie ufalam i dlatego sie uparlam by jechac na te 20 min na plac w Wordzie. Ale ja jestem raczej osoba przewidujaca i wiedzialam, ze lepiej zapobiec niespodziance jaka tam mnie moze czekac. A, ze z instruktorem to owszem zgadzam sie, ja sie czulam swobodnie, na egzaminie calkiem odmienne uczucie. Co do samochodu to takze jestem przewidujaca i oprocz tego na ktorym zaczynalam jezdzic chcialam probowac na innych, ktore mial osrodek. Jezdzilam wiec na 4 przed egzaminem, ale to tylko dlatego, ze ja chcialam, ze ja sie balam niespodzianek. Moze wlasnie dlatego, ze od poczatku bylam osoba przewidujaca zdalam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
trudno bywa... i znowu widze inteligentna wypowiedz mimo tak puznej pory. Jak myslicie czy normalnym jest uczyc podczas jazdy trzymania nogi na sprzegle gdy samochod stoi? Zaden instruktor nie uczy zeby brac biegi na jalowy bo by elki za wolno ruszaly, czy taki kursant poddawany egzaminowi gdy przed nim jezdzil jeszcze bedzie mogl w 100 procentach przygotowany podejsc do egzaminu? wg mnie nie, stad te gasniecia wordow, za szybkie puszczanie sprzegla itp. Ze o doborze auta nie wspomne losujac samochod nikt nie pyta na jakiej pojemnosci pan jezdzil.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Zaden instruktor nie uczy zeby brac biegi na jalowy bo by elki za wolno ruszaly" Nie rozumiem, ale jesli ci chodzi o "wrzucenie na luz" to ja na egzaminie tego nie robilam, bo niby po co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no wlasnie tego nauczysz sie dopiero jezdzac w manualu po miescie sama zobaczysz czy ci sie tak noga meczy. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×