Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

simplaśna

Chyba zwariowałam...

Polecane posty

Mam problem i w sumie nie mam się komu wygadać.Może ktoś z was ma podobny i jakoś mnie podniesie na duchu żebym miała świadomość że nie jestem sama. Chodzi o chłopaka.Poznałam go kiedyś na nieszczęsnym czacie, a na czacie siedziałam w ważnej sprawie nie dla zabawy bo nie kręcą mnie czatowe znajomości.Wtedy byłam przed 19 (z tym ze emocjonalnie dorastałam długo).Wracając do tematu na czacie poznałam chłopaka i on gdy zobaczył moje zdjęcia zaczął obsypywać mnie komplementami i usilnie namawiać na spotkanie.Przyznam że byłam wtedy zajęta moimi problemami i nie bardzo się kwapiłam do tego, w dodatku gdy zobaczyłam jego fotkę po prostu mi się nie spodobał.On wypisywał i wypisywał potem nawet się uzależniłam od takich bezsensownych pogawędek typu "co słychać ślicznotko, ale bym Cie wycałował" itp. bo gdy schodziłam na inny temat nie bardzo rozwijał język.Już od początku uważałam go za jakiegoś lovelasika ponieważ używał tak tandetnych zwrotów na określenie ładnej dziewczyny.Ale jakoś tak czułam się fajnie że ktoś się o mnie w jakimś stopniu stara nawet jeśli w żartach ale zawsze.godziłam się na spotkanie.Szłam tam ze świadomością, że mi się po prostu nie podoba.Przyszłam na umówione miejsce i oczywiście czekał tam ktoś ale hmmm...To nie był ktoś kogo sobie wyobrażałam.Podeszłam odważnie upewniłam się przedstawiając się on się tez przedstawił i było jasne to jednak on. zaczęłam zachowywać się jak kretynka bo cały czas po głowie chodziła mi myśl nie zakochaj się, nie zakochaj się, za wysokie progi.Powaliło mnie z nóg. Zaczęłam wygadywać jakieś bzdury pierwszy raz w życiu poczułam coś takiego widząc chłopaka.Myślę że to moje zachowanie wszystko popsuło.jakoś tak dziwnie się rozstaliśmy.Potem było gorzej.On pisał nie wiem czemu rzadziej ale pisał.potem nagle przestał gdy pytałam czemu nie pisze wynajdywał co raz to inne wymówki a moja intuicja mówiła żeby nie wierzyć.Po jakimś czasie okazało się że można to tak nazwać "gra na dwa fronty" a ja miałam na to silne dowody.jak idiotka zmusiłam go do spotkania i powiedziałam wszystko że wiem,pytałam po co tak robił powiedziałam skąd wiem (to tez błąd).Chłopak chciał chyba się tylko pobawić i zobaczyć co z tego wyniknie, a to poczucie kontroli z mojej strony go odstraszyło.Hmmm znowu jak ostatnia kretynka idąc na spotkanie w celu opieprzenia go, upiłam się a potem gdy powiedziałam swoje po prostu rzuciłam mu się na szyje a on nie protestował.zapytałam czy mogę go pocałować i chociaż byłam nie pierwszej trzeźwości zapamiętałam ten pocałunek do dzisiaj(PIERWSZY NAJPIĘKNIEJSZY WYMARZONY W MOIM ŻYCIU).Nie wiem on miał w sobie coś takiego że traciłam kontrole i najchętniej siedziała bym z nim tam do końca życia...Rzeczywistość jest brutalna.Nawet mnie nie odprowadził chociaż idąc się przewracałam "drań" ale to mnie bardziej pociągało.Następnego dnia mizdrzył się do innej.wszystko się posypało.Wymyślał ze jest zły że mnie skrzywdzi itp.Ale potem napisał do mnie sam przed świętami sama się zdziwiłam ale cieszyłam się jak wariatka.Zaproponował żebym poszła do niego.Nawet się nie zastanawiałam (taka łatwa).Nocowałam u niego.Kurde co ja czułam będąc tam to był chyba najszczęśliwszy dzień w moim życiu to złe co było wcześniej zapominałam o tym kiedy byłam obok.On się do mnie dobierał a ja odmówiłam zasnęłam tak obok niego.Ale jakoś się wierciłam przebudziłam się za oknem świeciły latarnie a ja patrzyłam w okno i płakałam wiedziałam że on nigdy nie będzie mój, że coś kombinuje a to ja wpadłam po uszy.Patrzyłam jak śpi i tak cholernie cierpiałam.Po tej nocy zostawił mnie sama na mrozie na dworcu i pojechał a ja stałam i plułam sobie w brodę następnie przestał się kompletnie odzywać znowu dziwne sytuacje były a ja jak ta głupia i tak sama się skazywałam na cierpienie tęskniłam za nim i biegłam kiedy tylko mogłam do niego.w końcu jakoś udało mi się w miarę dogadać z nim usłyszałam coś w stylu "bądźmy znajomymi a najlepiej w ogóle zapomnijmy o sobie". Ziemia pod nogami runęła, nieprzespane noce, płacz, nadzieja, płacz pogodzenie się a potem znowu walka myśli i płacz.Szukałam kogoś ale z kim nie zaczynałam dopatrywałam się w nim jego.Jego gestów, zachowań, wyglądu jednym słowem tragedia.Raz udało mi się już prawie zapomnieć ale to tez się rozpadło.Zawsze miałam świadomość tego że nawet jeśli z kimś będę jego jeden telefon a ja bez chwili wybiegam do niego zostawiając wszystko.Głupia przecież on się mną bawił ale ja nie mogę nie potrafię sobie już ułożyć życia...Tęsknie za jego głosem ,dotykiem, ustami, szeptem, gestami itp.To miłość czy opętanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgrhtjykiuytuhv
kto to czyta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Światowa Organizacja Zdrowia
Soory dziewczyno ale jesteś beznadziejnym przypadkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niwaaa
wiesz co wydaje mi się że nie powinnaś pisać takich rzeczy na forum bo narażasz się na komentarze bezdusznych osób ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anka555555
a braku miłości , bliskości człowiek nieraz różne dziwne rzeczy wyprawia , nawet wbrew logice;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no ja własnie tez tak miała ;)
-----> simplaśna pierwszy raz zakochana?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia...
1. na pewno nie jestes sama, takich dziewczyn jest wiecej 2. sama dokladnie wiesz co robisz zle, i tylko od ciebie zalezy jak szybko sie z tym uporasz 3. obojetnie co ci tu poradzimy i tak z tego nie skorzystasz 4. jakos tak jest ze im facet mniej chce, tym dziewczyna coraz wiecej ( w druga strone tez sie zdarza) 5. w sumie to ciebie szkoda jak sie to wszystko czyta 6. czy wiesz co to jest duma wlasna? 7. traktuja nas tak, jak na to pozwalamy - ty pozwalasz 8. jesli sie nie opanujesz, to facet juz niedlugo bedzie dostawal wyspki slyszac twoje imie - chcesz tego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no ja własnie tez tak miała ;)
". jesli sie nie opanujesz, to facet juz niedlugo bedzie dostawal wyspki slyszac twoje imie - chcesz tego?" no ja mam tak z niektórymi moimi byłymi :D jak słysze ich imie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no ja własnie tez tak miała ;)
-----> simplaśna pierwszy raz zakochana?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skoro tak dziwnie sie zachowywalas (od pierwszego spotkania) i sama sobie z tego zdajesz sprawe czemu sie dziwisz ze koles cie nie chce ? pozatym skoro chcialas z nim byc czemu nic nie zrobilas tylko plakalas.. nie rozumiem... a i ... "znałam go kiedyś na nieszczęsnym czacie, a na czacie siedziałam w ważnej sprawie nie dla zabawy bo nie kręcą mnie czatowe znajomości." ja swojego meża poznalam na czacie wiec sory ale to glupie co piszesz :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no ja własnie tez tak miała ;)
"ja swojego meża poznalam na czacie wiec sory ale to glupie co piszesz" fajnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no ja własnie tez tak miała ;)
"ja swojego meża poznalam na czacie wiec sory ale to glupie co piszesz" fajnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hjkl6789
ksiazke pisz-ten fajans jest beznadziejny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tandeciarz zawsze zostanie tandeciarzem a Ty jesteś za przeproszeniem młotkiem, który grzebiąc w śmietniku i wyciągając pomiętą torbę liczy że będzie pełna kasy. Racz się tą "miłością", napychaj się jak osioł sianem w końcu kiedyś może zaskoczy Ci coś w głowie i wtedy to dopiero będzie rozczarowanie gdy spostrzeżesz ile SWEGO czasu zmarnowałaś na beznadziejną sprawę - dla "byle czegoś z byle kim" dorabianiem "epickiej ideologii".. Życie to nie bajka, to jak coś wygląda JEST TYM CZYM JEST W RZECZYWISTOŚCI... no ale zawsze możesz to negować, co zresztą teraz robisz. Nie miłość, nie opętanie, glupota co jak ząb z czasem coraz bardziej daje w kość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×