Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Bardzo oryginalny pseudonim

Wygadać się muszę

Polecane posty

Gość Bardzo oryginalny pseudonim

Witam, nie jestem żadną znerwicowana nastolatką, ale ostatnio ogarniaja mnie jakieś dziwne smutki i czuje ze musze sie wygadać. Mam 21 lat, fajne studia, przyjaciół, nie uważam się za brzydką dziewczyne [kompleksy na przeciętnym poziome:)]..niby wszystko ok..ale czuje sie jakaś taka samotna, brakuje mi kogoś bliskiego. Nie byłam jeszcze w zadnym poważnym związku. Trudno jest mi nawiązać jakaś fajna damsko-męsko znajomość. Pewnie spowodowane jest to tym ze kiedyś byłam w kimś bardzo szczerze zakochana...było fajnie, lecz bez happy endu. Dużo czasu mineło zanim sie ogarnełam i zaczełam zwracać uwage na innych facetów. A kiedy już zaczelam to niestety bez szału...trafiałam na same niewypały..albo chłopak okazal się dupkiem, albo nagle dowiadywalam sie od kogoś ze ma dziewczyne [a ja sie w takie coś nie bawie]. Kiedy ktoś się mna interesował to ja akurat nie czułam chemii, wiec też nic z tego. Jednak gdzieś przewijał sie pewnien chłopak którego miałam na oku. Widywałam go czasami na uczelni. Poznałam go kiedyś na domówce [wątpie żeby mnie pamiętał]. Zawsze jak gdzieś przechodził to lubiłam sobie na niego popatrzeć:) Chłopak b. inteligenty a do takich mam słabość:) Obawiam się ze zmarnowałam cholernie dobrą okazje na poznanie go bliżej...niedawno znów udało mi sie go spotkac na domówce. Gdybym wiedziała ze on tam będzie..to bym sie tak nie upiła:/ Akurat tego dnia zdałam egz z kursu który miałam w plecy, wiec okazja na upicie się była prawie ze idelna. Troche z alkoholem przesadziłam wiec przez wiekszość czasu było mi niedobrze. Nie chcialam do niego podchodzić z jakimś pijackim bełkotem..ale nie mogłam patrzec jak tak słodko sobie siedział:) Nie wiem nawet co sobie o mnie pomyślał jak to widział. Etap skrajnej nieśmiałości mam już za sobą więc na pewno bym zagadała do niego.Jak go wtedy zobaczyłam to jakby coś we mnie pękło...poczułam że to może być ktoś dla mnie [to nie od alkoholu bo do teraz tak mam, a rzadko mam takie uczucie]. Od dzisiaj mamy wakacje wiec tak szybko go nie zobacze. Nie mogę się z tym pogodzić...tak bardzo chciałabym być z kimś blisko..a kiedy nagle potencjalna osoba się znajduje, los nie jest moim przyjacielem...jakieś to wszystko niesprawiedliwe...a człowiek po prostu chciałby się w kimś zakochać z wzajemnością.. Troche się rozpisałam ale musiałam to wyrzucić z siebie pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mne s toboy harosho
Nie zarywaj go pierwsza. Daj mu czas na inicjatywę, gdy zaczniesz go zarywać, możesz spłoszyć go i ucieknie. Zagadać możesz, ale z całą resztą niech on się wykaże

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×