Gość Mika93 Napisano Wrzesień 2, 2011 Podobno jak się ma szczęście w wielu dziedzinach życia to nie ma się szczęścia w miłości, u mnie tak niestety jest...znajomi mówią, że mam spore szczęście bo wiele rzeczy udaje mi się za pierwszym razem, no i lecą na mnie faceci. Właśnie...jestem sama jak palec już od dłuższego czasu, nie mam faceta, kogoś do kogo mogłabym się przytulić, pogadać...spotykałam się z wieloma, każdy po czasie stwierdzał, że nie chce wchodzić w związki, że nie chce mieć dziewczyny, no i sielanka się kończyła. W lipcu zagadał do mnie kolega, sąsiad niedaleki. Dawniej mi się podobał i często o nim myślałam, ale ostatnio zmieniłam obiekt uczuć i myśli kierowałam gdzie indziej. On zdobył mój nr, proponował towarzyskie spotkanie i przyznał się, po chwilowej rozmowie, że nie jest już ze swoją dziewczyną. Dodam, że to typowy Babiarz przez wielkie B. Pisał przez chwile dzwonił, ja go olałam, bo znał się z tym moim obiektem uczuć...co się okazało? że sobie znalazł dziewczynę...straciłam że tak powiem szansę, o ile można to tak nazwać...i teraz żałuję... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach