Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość laura005005

teściowa ze wsi

Polecane posty

Gość laura005005

jestem w szczęśliwym związku. Jesteśmy z narzeczonym razem od czterech lat, od jakiegoś czasu planujemy ślub. Moim problemem jest przyszła teściowa. Nie zrozumcie mnie źle - polubiłyśmy się i bardzo ją szanuję. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale, cóż - problem w tym, że teściowa jest kobietą ze wsi. Ja jestem z miasta i czasem nie wiem, jak się zachować wobec tego wszystkiego. Bo to nie znaczy, że teściowa jest zła czy gorsza, tylko ma zupełnie inną percepcję świata i przyzwyczajenia. No na przykład jak ostatnio u niej byliśmy pogadać o ślubie, upierała się przy przyjęciu na przynajmniej 200, 250 osób (cała wieś by przyszła pewnie:)), a co gorsza, powiedziała, że wynajęcie firmy cateringowej to zbędny wydatek i same z nią możemy wszystko ugotować. dziwacznie ułożyło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laura005005
Albo namawia mnie, żebym sprawdziła domowe "sposoby na". Na gojenie się ran, na przyciągnięcie do siebie dobra, na pozbycie się much, na ból nogi... Przez grzeczność próbuję jej naparów i specyfików, kiedy i niej jestem, ale szczerze mówiąc, ziółka nie pomagają mi w ogóle. To tylko przykłady. Jestem z Warszawy i czasem rozmawiając z nią i jeżdżąc do niej na wieś (jeździmy mniej więcej co miesiąc, czasem rzadziej, czasem częściej) czuję się tak, jakby ktoś mnie przeniósł prosto do XIX wieku albo przynajmniej do dziwnego skansenu. nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Boję się, że jeśli teraz będę jej we wszystkim ulegać, ona będzie wymagać ode mnie większej ilości rzeczy (już wspominała coś o porodzie w domu, a ja nawet nie jestem w ciąży...). Czy ktoś z was miał podobne doświadczenia? Zastanawiam się, czy więcej osób tak ma, czy to tylko u mnie się tak dziwacznie ułożyło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laura005005
nie, trochę w inną stronę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hm, a jak sie dogaudjesz
z chlopakiem? pamietaj,ze to bedzie babcia twoich dzieci , bedzie miala na nie wplyw. Dlatego jestem za tym, zeby pobierali sie ludzie z tych samych srodowisk, prosciej w zyciu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miłość nie wybiera
heh zeby to bylo takie latwe dobierac sie z jednego srodowiska! wiem bo mam ten sam problem. tzn moja nie jest jakas upierdliwa ale zawsze musi mnie czyms zirytowac np za kazdym razem jak ja odwiedzamy to wciska mi tone zarcia - z jednej strony milo, ale nie chce mi sie dźwigać i wozic w pekaesie toreb z jajkami, kartoflami i co tam jeszcze ma na polu. to nei prl, moge sobie wszystko sama kupic a nie dźwigać! a jak jest we wsi świniobicie to juz jest szalenstwo, sciaga nas w srodku tygodnia z miasta zebysmy kielbase wzieli. i neiwazne ze nie prosimy o ta kielbase, zawsze nam wcisnie i potem mi torebka śmeirdzi jak to wioze. doceniam jej starania bardzo tylko ona nie rozumie jak ja nie chce tego wszystkiego bo dla mnie to klopotliwe!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laura005005
z narzeczonym super, żadnego, najmniejszego problemu nie mam, nigdy nie wyskoczył z czymś takim jak jego mama. Po nim to jedynie widać czasem, że wszystko chce zrobić sam - naprawić samochód, zbudować szafkę... Ale że nie ma na to czasu, to nie ma z tym problemu:) Gdyby mi nie powiedział, że jest z małej wsi, pewnie bym się nawet nie zorientowała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to duży problem
miłoć nie wybiera ma racje! ja wprawdzie pochodze z takiego wieszego miasteczka a mój chłopak z jeszcze większeg i nie jesteśmy z jednego srodowiska a mimo to się świetnie dogadujemy! i nasze rodziny się lubią! nie mam takiego problemu z teściową jak ty ale znam wpychanie jedzenia, hcyba wszystkie mamy tak maja. ale ja tam lubię pierozki a jak coś mnie wkurza to krzyknę i po kłopocie, ale tak to raczej staram się być miła. lepiej zagryzać zemby i żyć dobrze z teściową i całą rozdiną bo rodzinę ma się tylko jedną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to współczuję
Ja jestem facetem, miałem teściów ze wsi i sie rozwiodłem. M.in. przez ta wiochę - zona była bezkrytycznie uległa wobec rodziców. Więc się dobrze zastanów nad ślubem. Ale jeśli kochasz narzeczonego to musisz być twarda i nie ulegać teściowej. Bo pewnie jest przyzwyczajona do rządzenia w domu i wejdzie Ci na głowę. Na wsiach sa inne zwyczaje, których nie zmienisz, zwłaszcza u starszych ludzi. Musisz się twardo postawic - Ty i Twoja rodzina. Wesele na 250 osób? To duże koszty. Co Cię obchodzi że cała wieś przyjdzie i będzie pamiętac. Ty tam chyba nie zamieszkasz, a takie wesele zrujnuje wasz budżet. Ja bym postawił sprawę jasno - albo wesele dla zaproszonej rodziny, albo wcale. Przecież jako młode małżeństwo będziecie mieli sporo wydatków. Co do firmy kateringowej to masz rację. Ty jako panna młoda masz jeszcze stać przy garach? :) A te domowe sposoby "leczenia". Może powiedz że lekarz Ci zabronił przyjmowania jakiś niesprawdzonych ziół i ogranicz wizyty na wsi? Może do teściowej coś jednak dotrze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jhfdskhfjksahdfklfh
A ja mam wrażenie, że to tobie większa słoma z butów przez ten wpis wlasnie wyszła............ bez komentarza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jhfdskhfjksahdfklfh
wy w tych miastach to hamy jetsescie i tylko obrarzacie porzondnych ludzi z wiosek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Elka 555
Witam, ja też mam teściową ze wsi (takiej prawdziwej z krowami, świniami i drobem na podwórku). Jesteśmy małżeństwem już parę lat i powiem Ci, że monentami bywa ciężko. Sznuję teściów; widzę, jak ciężka jest praca na gospodarce. Maż pomaga im jak może, mieszkamy niedaleko. Ale NIGDY nie przeniosłabym się do nich na wieś, a nie daj Bóg do jednego domu. To jest zupełnie inna mentalność, inny świat, inne poglądy na wszystkto; od roli kobiety w rodzinie, wychowanie dzieci, czy pracę zawodową. I nie liczę na to, że teściowa zrozumie kiedyś mój punkt widzenia, ona ma swoje zdanie, ja mam swoje. Staramy się nawzajem tolerować, choć różnie bywa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Elka 555
My nie robiliśmy wcale wesela, tylko skromne przyjęcie i wiem, że teściowie mają do mnie duży żal, że nie mogli się "pochwalić" przed całą wsią weselichem w remizie, pieczonym świniakiem, balonami itd. Trudno. Zauważyłam, że jesli nie przedstawię stanowczo swojego zdania , to próbują mi "wejść na głowę".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laura005005
ajasdfkjasdkljfadsjf słoma z butów? przecież mówię, że szanuję i lubię teściów... nie mam problemu z tym, że oni są różni ode mnie. często im pomagam jak mogę i lubię u nich spędzać czas, ale widzę, że tych różnic pomiędzy moją rodziną a rodziną męża wychodzi na wierzch coraz więcej i teściowa coraz bardziej chce mnie przerobić na własną modłę. delikatnie i powoli, ale jak zgodziłam się na kilka eksperymentów z ludową medycyną i domowymi sposobami na wszystko, to zaczynam widzieć coraz więcej takich prób. pomysł z lekarzem i zabronieniem ziół jest dobry, nawet bardzo, co jak co, ale teściowa szanuje autorytety, w tym doktorów:) a że na wsi i w mieście wszystko się różni - z tym się zgodzę. Był pomysł, żebyśmy przenieśli się na wieś, ale chyba nie dałabym rady. Na szczęście mój narzeczony wyniósł z niej same dobre cechy - jest sympatyczny, bezprośredni, spokojny i bardzo pracowity:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość majka 7878
Tak jest na wsi lauro i musisz do tego przywyknąć. Zmienić to, co możesz,a czego nie możesz - zaakceptować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wybaczcz ale czytajac Twoj post widze siebie przed paru laty...Maz super...ja z miasta On ze wsi... Tesciowa...no coz...to tesciowa. Jak sie teraz jej poddasz i nie powiesz dobitnie do swego faceta czego Ty chcesz to ona Ci wlezie na glowe.Moja mama pochodzila ze wsi.Dlatego sie jej nie balam, Rozumiesz wiec ze facet ze wsi mnie nie przerazal ani zycie na wsi.Super.Ale byla tez jego mama.Szanowalam ja,ustepowalam....dzis place cene... trzeba od poczatku stawiac swe warunki i mezowi glosno mowic czego sie oczekuje.Potem moze byc zbyt pozno....Na wsi wsrod starszych sa inne realia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czegoś nie rozumiem.Przecież poród domowy jest aktualnie równie modny jak rodzenie z partnerem. Więc gdzie jej zacofanie? Żarcie z własnego gospodarstwa? dziewczyno! ludzie majatek oddają a ty narzekasz,że musisz dźwigać??? Domowe sposoby??? jestem z miasta i mocno interesuję się tym tematem.Moje dzieci nie wiedzą co to antybiotyk a duże już są. Nie wiem doprawdy dlaczego się czepiasz.Teściowa jest odrębną osobą,ma inne zdanie.Ty się ciesz,że jest miła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość millllla
hym niestety ja mieszkam z teściową na wsi i to na jednej kuchni. Pochodzę z miasta w sumie niedaleko od tej wsi....Czemu to ja musze tylko szanować jej poglądy i wszystkie dziwactwa? mam własne poglądy na kazdy temat i są zupełnie odmienne....oczywiście zwyczaje na wsi też sa dla mnie totalną dupą....od kiedy wyszłam za mąż z teściową są same kłutnie, a z jej strony to walka o syna, nawet otwiera jego listy a jak zwracam uwage to mi mówi że beszczelna jestem bo ona ma do tego prawo. Czasami żałuje że wyszłam za jej syna. On nawet nie potrafi się jej sprzeciwić i jeszcze ją broni. Mm tego dosyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×