Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość qweas

:(

Polecane posty

Gość qweas

Pomocy. Boję się żyć. Nie umiem żyć tak jak bym chciała. Chciałabym porozmawiać z rodziną naprawdę poważnie, powiedzieć o problemach ale oni się nie interesują moimi sprawami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jjhgjhjk
a co cie dreczy?????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
Wszystko. Po prostu wszystko. Ale najbardziej to, że nikt nie chce ze mną porozmawiać o tym co mi siedzi w duszy. Najchetniej wyszłabym gdzieś na odludzie i krzyczała, krzyczała i krzyczała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a_w_praktyce
no to się pyta przecie co Ci na duszy siedzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
Wiem że mam wszystko. Mam dom, rodzine, jedzenie, ubrania ale mimo to, czuje się tak pusta w środku, bezradna i nic nie ważna jak kamyk na uboczu drogi który ktoś kopnie dla zabawy. Ze wszystkimi problemami radziłam sobie sama. Mozecie mi wytłumaczyc jak to jest, że własna matka nie widzi że jej sziecko przez rok męczyło się z nerwicą natręctw? Ze nie słyszy jak płacze w bezsilności? Ze boję się wychodzic na zewnatrz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
Raz jedyny jej powiedziałam o swoich marzeniach a ona mnie wyśmiała. Wysmiała! Wiecie jak sie wtedy poczułam? Tak głupio, że myslałam ze zapadne sie pod ziemie. Z moim rodzenstwem potrafi rozmawiac, smiac sie a ze mną? Zupełnie inaczej. Ich marzenia ją interesują, moje - nie. A ja naprawde chciałabym sie jej poradzic, zeby mnie chociaz wsparła dobrym słowem. Wiem ze sprawiam jej dużo problemów, ale też chciałabym zobaczyc jak sie do mnie uśmiecha i mnie przytula lub po prostu mówi "kocham cie"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
Czasami naprawde czuje sie jak nienormalna w swojej rodzinie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
Nie daje sobie już po prostu rasy sama. Położyc się, spac, spac, spac i spac. Albo wyjsc i po prostu isc przed siebie dopóki starczy mi sił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
Z resztą nie ważne... Mam nadzieje, że przynajmniej wam się dobrze wiedzie. Ze przynajmniej macie nadzieje, bo ja już ją straciłam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
Ze czuje sie źle. Źle, że oni nie chcą zrozumieć moich marzeń, nie chcą zaakceptować że nie jestem i nigdy nie bede taka jak starsze rodzeństwo. Chciałabym im powiedziec, ze miałam nerwice natrectw która czesto powraca, że chce zeby mnie wspierali, żeby wiedzieli jak bardzo boje sie ludzi, ze czasami mialam ochote wysypac jakies tabletki i połknąc, ze w myślach kłębią mi sie same czarne chmury, ze jestem nieudacznikiem i nic mi nie wychodzi, ze nie umiem sie juz smiac tak jak kiedys i ze po prostu chciałabym zeby ktos mnie czasem przytulił i po prostu zapytał " hej, co sie dzieje"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość balbinaaaa, czo robisz?
wszystkich gryzie to samo co ciebie w większym lub mniejszym stopniu:D jak żyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
przez te mysli zawalam szkole. czasami tak bardzo sie boje do niej isc i być miedzy tymi wszystkimi ludzmi ze wybieram wagary. od wrzesnia naprawde rzadko w niej bylam, najpier rehabilitacje a potem juz tylko ten strach. z matury sie wycofałam, i tak bym jej nie zdala, nie teraz. dobrze wiem ze robie głupio

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
bo nie umiem. kilka razy probowalam, ale widzac ich podejscie szybko rezygnowalam. Bo oni myślą że moje problemy to nic takiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
nie mam gadu gadu bo nie jest mi potrzebne. Wiesz, tutaj moge wyrzucić to co mi leży na sercu bo nikt mnie zobacze tego znudzonego spojrzenia i irytacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
ja wiem, że jestem gorsza, ze sprawiam im problemy ale kiedys tak nie było. wszystko sie zaczelo odkad miałam ta nerwice. Wiem że to głupie ale ja po prostu boje sie rozmawiac z rodzina. Wiesz, co innego gdyby sie mnie zapytali " coś sie dzieje?" a nie tak ze ja sama mam zaczac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
wszystko zaczelo sie od tego ze panicznie balam sie o swoja matke wiec zaczelam odprawiac "rytuały" mimo iz wiedzialam, ze to głupota. Wszystko musiało byc parzyste, wszystko. Jeżeli ktoś przeszkodzil mi w "rytuale" to musialam zaczynac od poczatku, czasami schodzila na to godzina. wszystko musialo lezec tak, zeby bylo idealnie ułożone, równo. Jezeli przeczytałam coś co miało nie parzysta ilosc liter, szukałam innego słowa, które by miało. Czułam sie wtedy bezpieczniejsza. To totalna głupota, wiem o tym. Jezeli np otwierałam drzwi. Musiałam dotknąć dokładnie taką samą siłą obydwoma dłońmi, dla równowagi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
Powoli zaczęłam wracac do normalnosci kiedy przeczytalam książke "całując klamki". Wiele z tych rzeczy, które miała bohaterka znalazłam u siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qweas
wybacz na chwile, ale musze konczyc. Myślę, że bede za około 40 minut.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zastanów się czy aby na pewno potrzebujesz rodziny? Radzisz sobie bez niej. Miałaś nerwcę i sama sobie z nia poradziłaś. Może z resztą problemów też sobie sama poradzisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×