Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
żyletka222555

konflikt z opiekunką - prosze o wypowiedzi

Polecane posty

Witam Jestem mamą 2,5 letniego szkraba, którego pół roku temu zdecydowaliśmy się z mężem „posłać do opiekunki. Wcześniej zajmowała się nim teściowa ale niestety, zaczęła chorować Tak oto związaliśmy się umową słowną z Panią Opiekunką. Umowa wyglądała tak: my zawozimy synka do domu niani, która ma 2 własnych dzieci w podobnym wieku. Syn spędza u niani 8-9 h dziennie. Zaproponowałam, że będę przywoziła mu posiłki, ale niania zaprotestowała, bo gotuje swoim dzieciom więc możemy jej dopłacać 5 zł za dzień i będzie też gotowała dla niego. W tych 5 zł zadeklarowała się również dawać mu owoce czy jakiś jogurt drobne przekąski. Dodam, co ważne, że cenę ustaliła ona sama. Ja chciałam te drobne przekąski przywozić we własnym zakresie, uwzględniając również jej dzieci. Syn miał u opiekunki własne ciuszki, które wiadomo brudziły się. Zaproponowałam, że brudne ubranka systematycznie będę zabierała do domu i prała opiekunka jednak zaprotestowała twierdząc, że wypierze mu ciuszki razem z ciuszkami jej dzieci bo to żaden kłopot. Nie chciała za to dodatkowych pieniędzy. Ustaliłyśmy stawkę godzinową 5 zł. Zaznaczyłam, że maksymalna kwota, jaką możemy przeznaczyć na opiekunkę to 1000 zł miesięcznie opiekunka na to przystała. Dodatkowo, przy ustalaniu zasad opieki, zostaliśmy poinformowani, że jak tylko pogoda pozwoli (czyli nie będzie ulewy czy burzy), dzieci będą wychodziły na plac zabaw czy do parku. Poza tym, na wstępie opiekunka podała nam datę swojego, zaplanowanego już, urlopu. Dostosowaliśmy się zaznaczając, że w wakacje przez 2 tygodnie synek będzie pod opieką swojej cioci wraz z jej dzieckiem. Zgodziła się. My również braliśmy dwukrotnie urlop, o czym informowaliśmy opiekunkę z wyprzedzeniem. Nigdy nie usłyszeliśmy z jej strony o opłacie stałej, czy „postojowym, ustalana była jedynie górna granica naszych możliwości finansowych. Opieka nad naszym synkiem wyglądała tak, że wyszedł na spacer kilka razy (nie znam powodu, zawsze było „coś bliżej nieokreślonego, co uniemożliwiało wyjście z domu. Dzieci opiekunki bardzo mu dokuczały, jako że miały nad nim przewagę liczebną no i czuły się pewnie będąc „na własnym terytorium. Jest to zrozumiałe, zresztą stwierdziliśmy, że w przedszkolu tez kiedyś będzie musiał sobie w różnych sytuacjach poradzić Opiekunka raczej pilnowała, żeby nie działa mu się krzywda (tak było w naszej obecności). Syn ma też swoją ulubioną Przytulankę. Gdy nie ma nas w pobliżu lub gdy czuje się źle, jest z nią nierozłączny. Opiekunka stwierdziła, że to już jest chore, zabierała mu przytulankę na cały dzień, przez co syn był nerwowy i zaczął jej wymiotować przy posiłkach. Po konsultacji z innym pedagogiem (opiekunka ma również wykształcenie pedagogiczne) dowiedziałam się, że jest to normalne zachowanie dziecka, że czuje się on niepewnie ze względu na dzieci opiekunki i tak reaguje. Usłyszałam również, że wygląda to raczej na to, że to opiekunka ma jakiś problem a nie mój syn. A teraz część najważniejsza: jesteśmy właśnie po rozstaniu z opiekunką, w dość niemiłych okolicznościach. Jako, że syn często chorował, zarabiała ona niewiele (350 800 zł w ciągu pół roku). Postanowiła poprosić o podwyżkę. Niestety, nawet w niepełnym miesiącu musielibyśmy jej płacić ponad 1000 zł po zmianie warunków i nie mogliśmy na to przystać. więc z dnia na dzień zrezygnowała. Usłyszeliśmy wówczas, że pieniądze, które jej płaciliśmy na posiłki były śmieszne (ustalone przez nią), że musiała mu prac a proszek i woda kosztują (ustalone przez nią), że często wymiotował i musiała go kąpać i że to tez kosztuje (płyn do kąpieli + woda). Stwierdziła również, że na każdym kroku „robiliśmy ją w konia bo jak tylko mieliśmy okazje, to podrzucaliśmy synka komuś innemu i ona nie zarabiała. Owszem, było tak w wakacje, ale zgodziła się na to i nic nie mówiła A kiedy to jej nie pasowało i miała wolne z własnej prośby, to albo braliśmy urlop albo szukaliśmy synkowi opieki tymczasowej. Poza wakacjami nie było sytuacji, żebyśmy zdrowego zostawiali gdzieś indziej Jestem rozczarowana zaistniałą sytuacją Proszę o wypowiedzi w tym temacie. Zaznaczam, że wiem, że nie płaciliśmy dużo i wiem, że część opiekunek ma stałą pensję itp. ale nie takie były między nami ustalenia. Trudno więc, żebym we własnym zakresie dbała o zarobek niani takie jest moje zdanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yy...
Ciesz się, że zrezygnowała! Pomyśl o synu, tak mi go szkoda. Mały, zaszczuty przez dzieci niani. A ona zamiast go wspierać, to jeszcze mu misia zabierze. Szalona suka! Znajdź kogoś normalnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aż tak źle to on nie miał... po prostu dzieci opiekunki miały najzwyczajniej w świecie przewagę liczebną i jako, że były u siebie, to i na więcej sobie pozwalały. Nasza opiekunka wydaje się być osobą z sercem do dzieci, jednak w przypadku przytulanki, sama jestem na siebie zła, że nie powiedziałam jej dosadnie co o tym myślę. Ale wydawało mi się, że skoro ma kierunkowe wykształcenie, to może i ma rację... a opinię innego pedagoga usłyszałam dopiero wczoraj... i nie mogę powiedzieć, że dla nas przytulanka nie jest uciążliwa, bo musimy ją zabierać ze sobą wszędzie a nie jest tylko maleńkim pluszakiem ;) ma te swoje 30-40 cm ;) czekam na więcej komentarzy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tzn bezsensu
ze ona wam nie mowila o tych dodatkowych suytuacjach za ktore musiala placic (woda proszek itp ) - gdyby poinformowala po miesiacu, ze w zwiazku z rozwojem sytuacji chce zwrotu kosztow to mysle nie byloby problemu? tez glupio robiliscie ze niby stala praca a podrzucalscie dziecko znajomym obie strony zawinily :o umowa pisemna to dobre rozwiazanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość madrakamilka
To glupia baba, dobrze ze juz z nia nie wspolpracujesz. Otworz szampana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przede wszystkim dawanie dziecka do niani mającej swoje dzieci, to nie jest najlepszy pomysł. I zazwyczaj kończy się problemami. Przedszkole - to inna sprawa. Ale niania z dzieckiem - ryzyko niedopasowania się dzieci jest zbyt wielkie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No nie wiem, jestem sama opiekunką, ale nie mam dzieci więc w kwestii czy któreś dziecko było faworyzowane, się nie wypowiem, bo tam nie byłam. Jeśli chodzi o wynagrodzenie, to się nie martw, że powiedziała, że za mało płaciliście skoro tak było ustalone.Nie mówiła nic o "postojowym" to jej sprawa. Nie chciała kasy za jedzenie, pranie itd. - jej sprawa. Mogłaś się jednak zapytać o wypłatę jak dziecko często chorowało. Bo jeśli zdarzało się i to wiele razy, to nie miała kasy pewnie i była zła o to.. Jesli o urlopy - to ja mam tak, że jak chce wolne to nie mam płacone, urlop mam wtedy, kiedy rodzice dziecka itd, ale też nie płacone i o tym wiem i się nie wykłócam.. Olej ją, ale następnym razem ustalcie wszystko, każdy szczególik i szukajcie niani z polecenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczerze powiedziawszy, nie wpadłam na to, żeby płacić opiekunce, gdy syn chorował. Szwagierka również korzysta z usług opiekunki i mimo, że często z mężem mają wolne, nie dopłacają niani "postojowego". No nie przyszło mi to do głowy i tyle. Wydaje mi się, że jeśli opiekunka czuła się nie usatysfakcjonowana to w jej gestii było zwrócenie nam uwagi, ale nie w ten sposób, w jaki się to rozwiązało - albo dajecie mi dużo więcej albo radźcie sobie... Co do dzieci opiekunki - to są naprawdę super dzieciaki! Uważam za całkowicie naturalne, że czuły się bardziej pewnie bo były u siebie... Nie sądzę też, że były jakoś szczególnie faworyzowane przez nianię. Celowo zdecydowałam się na nianię z dziećmi, żeby syn nabrał "ogłady", żeby nauczył się kontaktów z rówieśnikami bo wcześniej bywał jedynie z nami i babcią... Nie napisałam tutaj po to, żeby się powyżywać na byłej opiekunce, ale żeby poznać Waszą opinię bo wiadomo - nikt nie jest ideałem i być może część z Was uzna, że wina leży po mojej stronie... Dziękuję za wszystkie wypowiedzi i liczę na kolejne :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wg mnie do konflitku przyczynil sie m.in. brak asertywnosci opiekunki (sama ustalila cene 5zl, ale prawdopodobnie fakt, iz nie zarabiala srednio tyle ile spodziewala sie ze bedzie spowodowal u niej gniew i przeliczanie kazdego jogurcika, ilosci proszku i wody na pieniadze..a jezeli zaczelo jej to przeszkadzac wczesniej to mogla negocjowac warunki, a nie zrzucac bombe na koniec). drugi problem - nie ustaliliscie minimalnej ilosci godzin w miesiacu, to kolejne nieporozumienie, opiekunka spodziewala sie konkretnego miesiecznego dochodu, a wy troche wykorzystywaliscie fakt, iz mozecie podrzucac synka gdzie indziej i oszczedzac w ten sposob. Nic w tym zlego, ale mogliscie ustalic takie rzeczy przy umowie. Do tego doszly jej i wasze wakacje i opiekunka w efekcie wszystkiego skonczyla z mniejszym dochodem niz sie spodziewala i pewnie stweidzila, ze lepiej poszukac kogos kto bedzie podrzucal dziecko regularniej i codziennie. co do jej metod wychowawczych - zabieranie dziecku ulubionego pluszaka i doprowdzanie do wymiotowania z nerwow zakrawa na sadyzm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję za wszelkie komentarze :) Barrakuda - wiem, że może to tak wyglądać, że podrzucaliśmy synka gdziekolwiek, byleby płacić mniej opiekunce - jednak "wakacje" synka z ciocią były ustalane na długo przed rozpoczęciem korzystania z usług niani i uczciwie ją o tym poinformowaliśmy - tak samo, jak ona nas poinformowała o swoim, zaplanowanym już urlopie. Dlatego nie rozumiem jej pretensji o to - nie było innych sytuacji, w których rezygnowaliśmy z jej usług, kiedy była dla nas dostępna. Takie sytuacje miały miejsce wtedy, kiedy opiekunka akurat nie miała jak się zająć synkiem. Wiem, że mogła się zdenerwować niskimi zarobkami, ale ja naprawdę nie uważam, że powinnam dbać o jej interesy - nie ustaliła żadnej ceny za "postojowe" czy chorobowe synka. Przykro mi, że tak się to zakończyło, zwłaszcza, że zostaliśmy z mężem ocenieni przez nianię jako sknerusy i kanciarze ;/ O ile mój mąż ma zadatki na skąpca, o tyle ja jestem bardzo uczciwą osobą (nie tylko w moim mniemaniu), zawsze zaokrąglałam sumę przelewaną na konto opiekunki, kupiłam jej prezent na urodziny, dzieciom często przynosiłam jakieś łakocie gdy odbierałam syna... I nie wyliczam tutaj wszystkiego, żeby mnie ktoś pożałował tylko jest mi po prostu przykro, że zostałam w ten sposób osądzona... Zgadzam się, że się nie dogadaliśmy, jednak nie widze tutaj swojej winy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Komin1982
trzeba uważać na opiekunki i jak najczęśćiej je kontrolować! możesz zakupić specjalny sprzęt za pomocą którego możesz kontrolować opiekunę. W przypadku użycia takich gadżetów nie będziesz miała wątpliwości czy coś jest nie tak, a wydaje mi się, że zakup takiego sprzętu jest legalny . Wg mnie jeśli masz poważne przypuszczenia żeby nie ufać opiekunce to lepiej to sprawdzić od razu, niż się zamartwiać. I nie będzie przesadą wykorzystanie wszelkich możliwych sposobów, żeby to sprawdzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babka z forum ........
i powiedz kazdemu kogo spotkasz jak z niej larwa-twoje dziecko jest najwazniejsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nikita z forum
@komin o jakimś sprzęcie piszesz? jestem zainteresowana żeby w coś takiego zainwestować. ja kiedyś próbowałam podglądać nianie za pomocą kamerki do kompa :P ale średnio to wyszło :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość juz nie niania

jestem jak najbardziej za kamerkami zwlaszcza, ze mamy czesto potrafia sobie wyobrazac rozne rzeczy, ktore nie maja miejsca. Nawiasem mowiac, jak czytam o tych 5zl za godzine za opieke nad dzieckiem, to noz sie w kieszeni otwiera. Czy wy i ta pani macie rozum, zeby o takich kwotach rozmawiac? Nawet w 2011r.???  Jakie sa granice pazernosci, oszczednosci i zwyklego braku rozsadku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×