Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość truskawa20

Toksyczna rodzina!

Polecane posty

Gość truskawa20

Witam, chciałabym poruszyć temat bardzo dobrze znany niektórym tutaj. Mianowicie o wychowywanie się w domu, gdzie rodzice robią sobie na złość, nie dogadują się, przelewają swoje kłótnie i frustracje na dzieci, nie zdając sobie przy tym sprawy jak bardzo je krzywdzą. Wiem, oczywiście z doświadczenia, że bardzo ciężko żyć w takim domu, rodzinie, gdzie z własnymi problemami nie ma do kogo się zwrócić, w nikim nie można znaleźć wsparcia bo wszystko kręci się wokół pieniędzy i wiecznych pretensji. Jak sobie radzicie w takim domu? Ja osobiście czuję się beznadziejnie. Nie mam nawet z kim poważnie porozmawiać, ze wszystkimi jestem na odległość a jak się już z kimś z rodziny spotkam to wszyscy zadręczają mnie swoimi problemami i pretensjami do innych. Mam dopiero 20 lat, a czuję się osobą bardziej odpowiedzialną i myślącą niż moi rodzice. Najgorsze jest to, że wiem, że oni nigdy się nie zmienią, nie przestaną skakać sobie do oczu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jedynym sposobem na to
jest wyprowadzka :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zdzisiek od kuz
moi tak samo ale jak ich podjudzam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyprowadzka to oczywiste, studiuję w innym mieście i nie mieszkam w domu, ale co dalej. Z rodziny nie da się wypisać.. Trzeba mieć z nimi jakieś stosunki. Czasami ma się problemy. To straszne uczucie nie mieć oparcia w rodzinie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czasami mam wrażenie, że pomocna jest jedynie terapia u psychologa, aby spróbować się odciąć od tego, nie przejmować się..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xnxnxnxnxnxbbxx,x
moj kuzyn zyl w takij rodzinie powiesil sie miesiac temu wyprowadz sie albo trzasnij piescia w stol bo dopoki sie trageduia nie wydarzy beda myslec o sobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zdzisiek od kuz
moim zdaniem jesteś słaba psychicznie albo za wrażliwa naprawdę powinnaś pogadaj sobie z psychologiem pomoże ci myślę że trochę przesadzasz i wyolbrzymiasz swoje problemy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie grozi mi nic z tych rzeczy, absolutnie nie szukam tu pocieszenia, czy ratunku. Na szczęście ja potrafie trzeźwo spojrzeć na to wszystko i żyć swoim zyciem, uczyć się. Cale szczęscie ze stypendium pozwala mi byc calkowicie niezależną. Ale czasami mam wrażenie, że tylko jakaś tragedia potrafiłaby im uświadomić, że istnieje również ktoś inny oprócz nich, że inni też mają problemy. I czasami lepiej się rozejść niż zatruwać życie dzieciom...Szkoda, że "dorośli" nie są tego świadomi..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja sie odcialem i jesli ktos jest dostatecznie silny psychicznie, w sensie, ze nie potrzebuje toksycznych kontaktow rodzinnych, to jest to najlepsze wyjscie. Ty masz to szczescie, ze nie zabawiasz tam codziennie i studiujesz w innym miescie. A wplyw na psychike, w ostatecznym rozrachunku, jest korzystny, bo dzieki takiemu wychowaniu czlowiek nabiera sporo dobrych cech, poza tym analityczny umysl. Interesujesz sie psychologia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość starsza kobieta
ja jestem z takiego domu i poszłam na studia tylko dlatego żeby się od nich uwolnić po skończeniu ojciec mi złote góry obiecał żebym tylko wróciła i to mój największy błąd życiowy toksyczne związki nie zdrowieją tylko z wiekiem się wzmagają jedyną i tylko uwierz mi jedyną radą jest - uciekaj od nich jak najdalej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, z jednej strony dzięki tej sytuacji w domu zdaję sobie sprawę z tego jaka nie powinnam być, uczę się od nich jak żyć nie powinnam.. Na razie jakoś mi to wychodzi.. A do poprzednika: Nie chciałam tutaj robić z siebie ofiary i wyolbrzymiać, bo nie o to mi tutaj chodzi. Każdy ma jakieś swoje problemy i te swoje uważa za najważniejsze. Chciałam tylko dowiedzieć się jak inni radzą sobie w takich domach. Do powyższej wiadomości: Nie interesuje się psychologią, ale uważam, że chyba powinnam zacząć, bo chyba pozwala zrozumieć dużo rzeczy..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, z jednej strony dzięki tej sytuacji w domu zdaję sobie sprawę z tego jaka nie powinnam być, uczę się od nich jak żyć nie powinnam.. Na razie jakoś mi to wychodzi.. A do poprzednika: Nie chciałam tutaj robić z siebie ofiary i wyolbrzymiać, bo nie o to mi tutaj chodzi. Każdy ma jakieś swoje problemy i te swoje uważa za najważniejsze. Chciałam tylko dowiedzieć się jak inni radzą sobie w takich domach. Do powyższej wiadomości: Nie interesuje się psychologią, ale uważam, że chyba powinnam zacząć, bo chyba pozwala zrozumieć dużo rzeczy..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jesli chodzi o psychologie to mialem na mysli motywacyjna, osobowosci by nabyc odrobine pozytywnych mysli, bo wiadomo jak to w takich rodzinach ze wsparciem i nabyciem pozytywnego stosunku do swiata ;) A jak u Ciebie z zaburzeniami odzywiania?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przepraszam za podwójne dodanie. Absolutnie się zgadzam, że jak najmniejszy kontakt tutaj jest najbardziej wskazany, jednak przychodzi okres wakacji, świąt, dokądś chciałoby się pojechać lub chociaż mieć to uczucie, że gdzieś można pojechać.. Ja uciekam wtedy do cioci bo tam czuje się lepiej niż w domu. Jednak jakbym się nie starała tym nie przejmować to jest mi z tym źle bo najwyraźniej jestem zbyt wrażliwa. I nie wiem do końca jak sobie z tym radzić..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na co dzień jestem bardzo pogodną i usmiechniętą dziewczyną, nie mam problemów z kontaktami z innymi ludzmi, nie jestem zamknięta. Jednak kiedy zostaje sama ogarnia mnie beznadzieja.. A niedługo święta, dlatego zaczynam o tym myśleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość starsza kobieta
w tamtym roku podczas wigilii w moim domu moja matka powiedziała do mojego ojca nienawidzę cię skurwysynu w obecności moich dzieci:( trzeba odciąć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem co to znaczy, u mnie na wigilii jest spokój jak wszyscy jemy, pół godziny poźniej wszyscy już się kłócą, ja wychodze to pokoju.. I tak większą część świąt spędzam. Mama wypomina tacie co to on nie zrobił, ojciec matce jaka to ona jest.. i tak w kółko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość starsza kobieta
truskawka przyjedź do mnie na święta mam dzieci w Twoim wieku:) jeśli ta 20 jest prawdziwa:D będziesz specjalnym gościem;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
truskawa20 - no to fajnie, ze brak. A tak gwoli dopelnienia - jak zjesz slodycze to nie posiadasz pozniej wyrzutow sumienia? "jednak przychodzi okres wakacji, świąt, dokądś chciałoby się pojechać lub chociaż mieć to uczucie, że gdzieś można pojechać" - no tak, ale jechac po to, zeby wysluchiwac klotni? Ja wyznaje zasade, ze rodzina to ... przeciez ludzie, jesli sa jacys ludzie, w towarzystwie ktorych czujesz sie niekomfortowo, to po jaka choinke utrzymywac relacje? To, ze ktos Cie wydal na swiat nie swiadczy o tym, ze ma jakies szczegolne prawa do Ciebie, bo raczej relacje, wiezi sa wazniejsze. Oczywiscie moge sie mylic. Chociaz z drugiej strony kobietom pewnie trudniej, bo sa bardziej emocjonalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jest prawdziwa :) dziękuję bardzo za zaproszenie ale muszę być w domu tylko i wyłącznie pare dni, poźniej uciekam.. Ale przyznam, że nie mogę się doczekać, kiedy bede miala swoją rodzine i swoje spokojne świeta. Obym umiała ją stworzyć!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dlatego w wakacje spędziłam większość czasu na wyjazdach zagranicznych, dzięki Bogu miałam takie z uczelni więc miałam gdzie się podziać. Na następne planuję prace więc w domu też nie zagoszcze.. Powoli się odcinam, powoli, ale daje jakoś rade. I to prawda, dziewczyny są bardzo emocjonalne. Ja mam akurat wyrzuty sumienia nie po zjedzonej czekoladzie, mam żal do siebie, że nie potrafie zmienić nic w moim domu. I bardzo się przejmuje wszystkim co związane z moim domem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Qrde, tak czytam i sie zastanawiam i sobie mysle, ze fajnie tak miec wspaniala rodzinke ... i zaraz chyba wpadne w depresje ;) Zartuje :) Oj, no co zrobic, tak sie zycie ulozylo, nie ma co sie zadreczac tylko isc do przodu. A najgorsze co robic to na sile probowac uszczesliwiac wszystkich, szczegolnie wowczas, gdy wspolne szczescie nie zalezy tylko od Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz racje, bo gdyby nie pozytywne myślenie i duzo zajęć na codzień juz dawno skończyłabym z depresją.. Dobrze, że chociaż mam pęd do wiedzy :) i mogłam się stamtąd wyrwać. Ale pomogło mi wygadanie się :) i wiem, że nie ma co tracić sił na walkę z wiatrakami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy wiatraki - to musisz sama ocenic. U mnie bylo tak, ze jednak wiatraki, albo sciana. Nie bylo w ogole rozmowy, w sensie dialogu ze zrozumieniem, tylko jak grochem o sciane. Pozniej wymyslilem teorie, ze niektorzy ludzie sa jak roboty, funkcjonujace na wgranym oprogramowaniu i caly czas robia swoje, nie umieja sie zmienic, itp. Nie wiem jak to u Ciebie, ale sadze, ze podobnie. Z drugiej strony - ich zachowanie nie wzielo sie znikad, bo jest wynikiem wychowania, wplywu otoczenia, itp. Nie wiem czy lubisz siegac pamiecia wstecz, ale jak tak przeanalizujesz swoich "dziadkow" to pewnie dojdziesz do wniosku, ze i tak Twoi rodzice sa silni. No, ale to nie zmienia faktu, ze oblali swoje zadanie rodzicielskie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jennifer Bonnell
Wychowałam się w takiej rodzinie. Teraz jestem na etapie wyprowadzki z moim chłopakiem. Ja pochodzę z rodziny, w której moja mama jest agresorem, czuje się spełniona, jeśli kogoś zgnoi tak, że ten płacze. Nienawidzę jej, staram się zachować jedynie poprawne stosunki. Nie chcę mieć dzieci, bo przeraża mnie myśl, że mogłabym pójść w jej ślady jako matka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jennifer - no, ale dzieki niej wiesz, czego nie robic. Korzystaj na tym ;) truskawa20 - no to wiesz gdzie zawinili = tego samego nie popelnisz, jakas bombonierke mozna im podeslac ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jennifer Bonnell
Tak, też pocieszam się myślą, że negatywny wzorzec to też wzorzec - wiem, czego unikać. Wiem, że jeślibym miała dziecko nie powiedziałabym mu, że "żałuję, że go wysrałam" :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie, albo że stracili życie przez Ciebie, że się zatracają żeby Cie utrzymać..Przykre. Mysłałam ze dzieci, ich wychowanie to sens zycia dla rodziców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×