Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

me do not

Jak tego nie brać do siebie?

Polecane posty

Mam koleżankę/przyjaciółkę chorą psychicznie. Nie piszę tak, żeby się wyśmiewać czy coś. Ona jest już kilka lat chora, leczy się u różnych lekarzów, była kilka razy w szpitalu. Nasz kontakt trochę się urwał, ale chcemy się znowu spotkać. Ja naprawdę chcę jej pomóc, ale jedyne, co mogę zrobić, to być przy niej i ją wspierać. Ja to wiem, bo to ona musi chcieć wyzdrowieć, nikt tego nie zrobi za nią, żadne leki i lekarze. Problem w tym, że jak ona mi o tym wszystkim opowiada, to ja się naprawdę w to angażuję. Z persepektywy czasu widzę, że nawet zaczęłam myśleć w ten sposób jak ona. No ale nasze drogi się trochę rozeszły, ja jestem zdrowa, a ona jeszcze bardziej chora niż wcześniej. I jak się spotkamy, to nie wiem jak z nią rozmawiać, co jej powiedzieć, nie chcę żeby myślała, że jestem przeciwko niej. Może ktoś z was miał podobną sytuację. Proszę o wszelkie rady.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moze byc i zwykla nivea
mysle ze jestes slaba psychicznie jednostka, mocno podatna na wplywy, powinnas unikac takich ludzi dla wlasnego dobra 🖐️ nie wiem, co ci poradzic, bo ja jestem inna i tak sobie nie biore do glowy innych ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prof. miodekkkk
" leczy się u różnych lekarzów" :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lena/#/
By pomóc tonącemu, samemu należy umieć pływać. Jak nie umiesz, to nie skacz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może i jestem słaba. Ale to tylko dlatego, że chcę jej pomóc, a bez totalnego angażowania się to nie wiem czy będę mogła. Psychologiem nie mogłabym być ;). Ale jak będę z nią rozmawiać, to jak? Mam być oziębła i udawać że mnie to nie obchodzi? Mam zmieniać temat? Chyba nie, bo to bez sensu. Ja mogę słuchać, jak ktoś chce się wygadać, wiadomo, ale ona ma po prostu problemy psychiczne, więc to co innego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lisavietta
"u różnych lekarzów"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lena/#/
Zaangazujesz się i co z tego. Jej możesz nie pomóc, a sobie zaszkodzić. Bądz obok, ale nie skacz na główkę do pustego basenu. Rozsądek przede wszystkim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lena/#/
Traktuj ją normalnie, jak koleżankę. Życzliwie. Co tu jeszcze możesz zrobić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja wiem, ja chcę dla niej jak najlepiej, chociaż ona nie zawsze była fair w stosunku do mnie. Pamiętam jak raz była na przepustce ze szpitala i ja się z nią spotkałam, to po tym spotkaniu zrobiłam matce awanturę, bo cośtam źle zrobiła. Normalnie bym tak nie zrobiła i później mamę przeprosiłam, wiadomo, a ona powiedziała, że zmieniłam się przez tą koleżankę. Ona akurat wtedy opowiadała mi o swoich kontaktach z rodzicami. Oni ją kochają, są wspaniałymi ludźmi i cierpią przez jej chorobę, ale ona tego nie rozumie. Ma praktycznie tylko ich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajne martwe czarne kote
jak twój kote

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jaka to choroba?
bez podania choroby nic nie poradzimy inaczej trzeba traktowac osoby z depresja .schizofrenia itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ona ma depresję, nerwicę, anoreksję. Tak mi powiedziała, a to wszystko jest ściśle ze sobą powiązane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jaka to choroba?
aha czyli sama w te psychozy się wpędziła , nie sa to choroby o podłożu genetycznym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×