Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość malami007

powroty...

Polecane posty

Gość malami007

moja sytuacja w najwiekszym skrocie wyglada tak, ze kieeedyyys bylam z pewnym facetem K., spedzilismy razem 2 lata, jednak pozniej rozstalismy sie, wlasciweie to on zostawil mnie, na 6 lat... on zwiazal sie z kims innym, ja po pewnym czasie poznalam M. i zwiazalam sie z nim na 3 lata... jednak zarowno moj zwiazek , jak i zwiazek K. po czasie sie rozpadly... zaznaczmy, ze przez te 6b lat kiedy nie bylam z K., czasami spotykalismy sie, dlugo rozmawialismy, po paru latach on przyznal ze zaluje ze sie rozstalismy (bylismy wtedy jeszcze baaardzo mlodzi), ze to jego najwiekszy blad, ze chcialby to naprawic i zrobi to, jesli tylko dam mu na to szanse... dla mnie on zawsze byl i bedzie kims wyjatkowym, moja pierwsza najwieksza miloscia, jednak bylam juz w zwiazku z M. i nie chcialam tego niszczyc. zycie jednak pokazalo inaczej, wyszly pewne sprawy o ktorych nie warto juz tutaj pisac, doszlo w koncu do tego ze musialam sie rozstac z M. (wiem ze on mnie naprawde kocha i gdybym chciala to zdobyl by dla mnie gwiazdke z nieba, probuje sie starac zeby to naprawic, ale ja wiem, ze on sie nie zmieni-chodzi o alkohol-a ja nie wyobrazam soebie zycia z takim czlowiekie... ok, rozstalismy sie kilka miesiecy temu i po pewnym czasie spotkalam sie z moim K. dlugo rozmawialismy, wlasciwie to nic nie ustalalismy, ale jakos tak wyszlo, ze zaczelismy sie spotykac znowu. jestesmy mega szczesliwi, czuje ze jemu naprawde zalezy, ja tez wiem ze chce z nim byc, jednak nie jest tak jakbym sobie to wyobrazala poniewaz ciagle ciagnie sie za mna widmo M...pochodze z malej miejscwosci, wszyscy troje sie doskonale znamy (K. i M. kiedys byli kolegami) i z jednej strony baaardzo chce byc z K., to jest czlowiek o ktorym wiem, ze chce sie z nim zestarzec, jednak z drugiej strony wiem ze M. widzac to strasznie cierpi... nie moge byc szczesliwa, raniac go... patowa sytuacja:( nie wiem po co to pisze, moze potrzebuje to z siebie wyrzucic, moze oczekuje jakiejs porady... nie wiem naprawde:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeena
na pierwszym miejscu postaw siebie.Co Ty chcesz , co dla Ciebie bedzie lepsze. Tu idzie gra o twoje zycie. Nie mozesz przegrac z powodu litosci nad kims.Twoj drugi chlopak mial swoje 5 minut.Nie wykorzystal -trudno. Jesli sadzisz, ze pierwszy jest lepszym partnerem na zycie, dobrze rokuje na zycie, pozbadz sie uczucia litosci, wyrzutow. Tak do tego podejdz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×