Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Ewa, 33

Uroczyście przyrzekam, że to już ostatni kotek ...

Polecane posty

ja za to pracuję na wsi i obracam się w towarzystwie... wiadomo jakim, niestety w domu to jeszcze jakoś ujdzie, ale jak tu wiedzą, że mam 3 koty i to wszystkie znajdy, to patrza na mnie jak na chora umysłowo (bo jeszcze rasowe, no to tak, pani miastowa i rasowe koty - to by im jeszcze pasowało) a że 2 z moich kotów to pewnie od któregoś z nich, to już szczegół zero odpowiedzialności zero zdrowego rozsądku zero współczucia dla zwierząt niestety mentalnosci polskiej wsi nie zmienię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja siostra ma 2 koty
i 2 psy rodzice na działce mają 1 psa i 1 kota w domu i 10 kotów na podwórku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewa, ta mentalność to jest polska mentalność, nie tylko wiejska. Mam tyle kotów ile mam i nikomu nic do tego. Najlepiej jest jak moje koty na balkonie w ciepłe dni siedzą, a że mieszkamy na parterze to ludzie gapia się jak sroki w gnat i jeszcze na głos komentują, o ile kotów. Kurwica mnie bierze wtedy. Dodatkowo mamy osiatkowany balkon, żeby nigdzie nie polazły, bo nie mam zamiaru zbierać ich martwych ciał z ruchliwej ulicy obok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maciejka fioletowa
Wyobrażam sobie ten smród w domu jak się ma 3 koty - ty ewa to jakaś stara,zdziwaczała panna jesteś?,że taki durny temat założyłaś:p,pchły i smród z kuwety i kocich dup fuuuuuuuuuuuuuuuuuuj,no chyba że im te dupy wycierasz:p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak się ma koty wykastrowane, porządny żwirek i zachowuje się podstawowe zasady higieny, czyli się sprząta, to nie ma bata. Nie smierdzi. A durnym ludziom tak się wydaje bo mieli do czynienia z kotami niekastrowanymi, które znaczą swój teren i hormony im buzują. Pokastrujcie towarzystwo dookoła to smierdzieć nie będzie. Poza tym jakby człowiek nasikał na ścianę to też by smierdziało. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja niestety kotow nie mam, moje psy zawsze bojowo nastawione byly do innych gatunkow ale tez mam w malym mieszkaniu psy, obecnie dwa, ale byl czas , ze w jednopokojowym mieszkaniu ja moj facet mielismy 3 psy w tym bernardyna do tego szczur. a z chcecia bym wziela kolejnego pisiaka, zrobie to jak tylko znajde wlasnie mieszkaniel

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no tak, mentalności kafeterian też nie zmienię skąd sie takie bezmózgi biorą? bezmózgi i bez serca ludzie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No jesli chodzi o ludki z kafe to... :D Ksiazke mozna by napisac a nawet prace doktorska :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maciejka fioletowa, puknij się w głowę. Toxo się szybiej zarazisz jedząc surowe mięso albo brudne warzywa albo krojąc mieso na desce, na której potem sobie robisz kanapki. Wyobraź sobie, że miałam robione badania i toxo nigdy nie miałam. Owszem, lepiej by było dla mnie jakbym miala, ale nie mam w zwyczaju brac kocich kup do reki, które lezały 2 doby w kuwecie, bo po 48h pojawiaja się groźne oocysty a potem brać tych rak do buzi. Wiele ludzi chorowało na toxo nie mając nigdy w życiu do czynienia z kotami. I chyba sama tego artykułu nie przeczytałaś dokładnie, bo przeczysz sama sobie podsylając tego linka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nic się nie stało
Ja rok temu przygarnęłam trzeciego kota do domu. Tak jak ty miałam obawy. Znalazłam go na parkingu koło domu. Strasznie miauczał. Wygłodzony. Zmoknięty. Nikt nie zwracał na niego uwagi. Jeszcze miał chorą łapkę (stare złamanie). No nie mogłam go zostawić. Biorąc go do domu przeanalizowałam w dwie minuty przyszłe sytuacje. Moje dwa koty są starsze ( 8 i 7 lat) w tym jeden straszny indywidualista. Przygarnięty kotek 2lata. I wiedziałam, że nie będzie łatwo. Trzy miesiące izolowania starych od młodego.Oczywiście widziały się codziennie, ale każde spotkanie kończyło się jednym wielkim wrzaskiem. Młody gonił starsze, a tamte chowały się po kątach, robiły pod siebie i nic nie jadły. Ze stresu łysiały. No myślałam, że oszaleje. No i tak to trwało i trwało, aż w końcu przyzwyczaiły się do siebie. I to jest piękne. Ale stresu się najadłam. Mam nadzieję, że Ty nie będziesz miała takich problemów :) Tylko samą radość :) Powodzenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie, no aż takich problemów nie przewiduję... juz raz dokociłam mieszkanie i jakoś to poszło, choć kocie nie pałają do siebie miłością, ale żadna nie łysiała ze zgryzoty.... trochę mnei przestraszyłaś... ale jestem dobrej myśli jednak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nic się nie stało
Myślę, że nie masz się czego bać. Mój przypadek należał do tych cięższych. Takie coś zdarza się bardzo, bardzo rzadko. Miałam "szczęście". Będzie dobrze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość icv
cos w tym jest ze kot kastrowany nie smierdzi i nie chodzi mi o znaczenie terenu tylko o zapach sików z kuwety ja zanim mojego wykastrowałam myslałam ze ''zdechne ze smrodu'' jak sprzatałam kuwete po kastracji siki nie walą dokuczliwie powidziałabym ze delikatnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość icv
nieraz na ulicy mijam ludzi spoconych ,smierdzących tak mocno ze czuc podobnie jak kocie siki i tak sie zastanawiam jakby jednego z drugim smiedziela wykastrowac to byłoby tak jak w przypadku kotów ze smród zanika

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja też sobie przyrzekam, że ostani kotek był naprawdę ostatnim... mam 2 koty kastrowane, drugi był wziety po to by pierwszy nie czul się samotny, jakie było moje zdziwienie, że nie dogadują się od początku, ten młody jest dominujący, nigdy się nie kochały, starszy robił pod siebie gdy młodszy zaganial go w kąt, ale... sytuacja uległa zlagodzeniu gdy w domu pojawil się pies (suka) :), śmieszne jest zachowanie zwierząt - najpierw z bojaźnią i agresją koty odnosiły się do szczeniaka, potem gdy pies dorastał zaczęły się przyzwyczajać do jego obecności - generalnie koncentrowały się na psie a nie wzajemnych złych relacjach. Teraz gdy pies stał się codziennością i w ich odczuciu im nie zagraża, podjęły dalszy ciąg bitew, ale teraz każde "zaganianie w kąt" kończy się zainteresowaniem mojej suczki i konflikt rozchodzi się po kościach. w przyszłości planuję rozrost stada o przybłędy (bez rozmnażania tego co mam) trochę sie boję, choć wiem, że wszystko sie z czasem układa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no i jest trzeci... Grubcia naburczała, nasyczała i poszła do swojego pudełka mała nastroszyła się, naburczała i poszła do kanapy nowa łazi sobie jakby nigdy nic ciekawe...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajna jesteś ewciu
ja kocham koty, ale teraz mam kawalerke i brak warunków na kociaczka:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sytuacja patowa dalej nowa siedzi przy ludziach, Grubcia w pudle, mala w kanapie wyjdą chyba dopiero, jak im głód zajrzy... mam nadzieję, że do kuwety się wybiorą gdzie trzeba...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość boje sie kryzysu0909
nie znosze zwierzat w domu a juz kotow to w ogole. smiech mnie bierze jak czytam t co piszecie ... tak jak byscie o dzieciach pisaly. Ewa Ty pewnie dzieci nie masz , na 100%.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyciagnijmy jakies pozytywne
nie trzeba miec dzieci, miec dobre serce :) jest sporo matek, ktore swoje dzieci traktuja gorzej jak Ewa swoje koty, zycze powodzenia kociemu trio, bo jak to mowia ciezkie dobrego poczatki :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki :) jakieś ruchy są ;) Grubcię przymknęłam w łazience, bo zachowuje się haniebnie mała z dystansem, ale i ciekawością co jakiś czas zerka zza węgła na nową nowa dalej czuje się jak u siebie w domu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewcia, pisz na biezaco jak tam kocie :) U mnie nie dalo sie pogodzic Szeryfa z Fredzia :( Fredzia u mamci , mama uratowala zycie Kici i razem zyja w pelnej symbiozie co widac na fotkach ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
noc w miarę spokojna, chociaz mało spałam, bo nasłuchiwałam, czy nic sie nie dzieje stare koty ze mną, jak zawsze, nowy - w salonie trochę w nocy rozrabiał, bawił się i ganiał, ale nikogo nie obudził teraz pozaszywały się po kątach i śpią Grubcia nic nie jadła od wczoraj od 14.00, jak przywiozłam nową trochę tu porobię na kompie i pójdę robić mięsny obiad, to może powyłażą :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nowy i młodsza podchodzą bez syczenia na odległość 1 m do siebie :) myslę, że do końca tygodnia uporają się z tym dystansem Grubcia chrzani wszystko, robi strajk glodowy i ma w nosie koty nowe, stare i wszelkie inne :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka kocia mama
z ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak miałam psa, to byłam psia mama, mam koty - jestem kocia mama ogólnie jestem zwierzęca mama, w odróznieniu od ludzkiej, którą w żadnym wypadku nie jestem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×