Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość witrynka

Dyplomacja do ex po rozwodzie.

Polecane posty

Gość witrynka

Witam.Chciałabym aby przeczytały ten temat osoby,które mają problem z ex mężami po rozwodzie,a tak na prawdę z sobą.Wyszłam za mąż z wielkiej miłości.Zaszłam w ciążę i urodziłam synka.Wykryłam zdradę męża.Dziecko miało miesiąc.Strasznie cierpiałam.Wniosłam o rozwód.Mąż błagał,przepraszał i zawiesiłam sprawę na rok.Próbowałam poradzić sobie z jego zdradami(prostytutki) i ratować rodzinę.Miałam 23 lata.Nie słuchałam rad nikogo.Po roku nie dałam rady,nie mogłam przełamać się do wspólnego spania itd..Rozstalismy się,raczej wyrzuciłam go z domu.I tak mijały lata...nie interesował się dzieckiem,ja powiesiłam portrety ex męża u synka w pokoju by wiedział jak wygląda tata.Co 3 miesiące pytałam go smsem czy chce zobaczyć synka? Nie odpowiadał.Jak mały zachorował i leżał w szpitalu,zadzwoniłam.Powiedział,że nic go to nie obchodzi i mam nie grać dzieckiem.Nie dałam za wygraną.Rozumiałam że jest wściekły za to,że nie chciałam z nim być.4 lata prosiłam...przez ten czas byłam jak taki slad na sumieniu.Po 4 latach załozyłam sprawę o pozbawienie praw rodzicielskich.Pojawił się mój ex.Pogadaliśmy na spokojnie.Zapytał czy mógłby zobaczyć dziecko.I zabrał go.Dając synka powiedziałam mu: ufam ci.Nie wiedziałam w jakie warunki go zabiera ale pamiętałam że był normalnym człowiekiem,solidnym,i kulturalnym.Potem zniknął na 5 miesięcy.Znów się pojawił i znów zabrał małego.Zniknął na 3 miesiące.Jak synek skończył 5 lat zaczął zabierać go regularnie.Zaczęła budować się między nimi więź.Oczywiście miałam własnego partnera,który nie pochwalał tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość może być ksero
Ależ jesteś super, że tak dyplomowałaś do ex po rozwodzie. I w dodatku miałaś WŁASNEGO partnera. ŁAŁ!! A jak to pisałaś, to bardzo sie obśliniłaś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość witrynka
Robiłam tak.Prosiłam by się nie wtrącał i postarał się zrozumieć,że to ojciec dziecka i ma prawo.A jesli nie potrafi mój obecny partner tego znieść to możemy się rozstać,bo nie zabronię ojcu na kontakt z dzieckiem...nie radził sobie mój obecny.Rozstaliśmy się.Wiedział,że łączy się z kobietą z dzieckiem a dziecko ma ojca.Sprawa obecnie wygląda tak,że synek ma 8 lat.Tata odwiedza go w domu gdy jest chory.A tak zabiera go co drugi tydzień na niedzielę,wakacje,ferie,święta.Synek jest bardzo szczęśliwy.Rozwija się prawidłowo.Uczy bardzo dobrze.Gra na instrumentach klawiszowych.Mój ex ma ze mną poprawne kontakty.Rozmawiamy,śmiejemy się.Sam pyta co kupić małemu,czy mi qw czymś pomóc.Jak wyjechałam z moim obecnym mężem w podróż poslubną na wyspy,z małym została babcia i mój ex zawoził dziecko do szkoły,pomagał mojej mamie.Ja uczę synka by był miły dla dziewczyny taty i całej jego rodziny.Mój obecny mąż rozmawia z nim o moim synku,itp.sTWORZYŁAM COŚ NA STYL RODZINY AMERYKAŃSKIEJ.Wszyscy jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni.Mój ex mąż powiedział mi jakiś czas temu,że długo nie mógł mi wybaczyć,że go nie chciałam i pogodzić się ze stratą rodziny.Powiedziałam mu że wiem ale za to ma teraz młodą i śliczną dziewczynę a ja i on juz starzy jesteśmy....Śmialismy się bo ta młoda dziewczyna jest o mnie zazdrosna...No cóż...jak on sobie z tym poradzi jego sprawa ale wiem,że mój synek ma tatę,który bardzo go kocha i nikt tego nie zmieni.Dzięki mej dyplomacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość może być ksero
O'JA!! To tam nie tylko do obślinienia doszło - ale z pewnością i glut do pasa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość witrynka
Chodzi o to,że rozwód niesie za sobą konsekwencje,które musimy ponosić.Dla dobra dziecka zawsze jest lepiej gdy rodzina jest razem ale gdy nie jest to możliwością to należy postępować jak najmniej szkodliwie.Tu chodzi o dziecko.By nie wychowywać dzieci we wrogości do ojca i jego nowej partnerki.Dziecko rodzi się bez nienawiści.Ono jej uczy się.Po co od małego to zaszczepiać.Tak nie postepują ludzie cywilizowani.Gniew,zazdrość musi odejść na bok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i bardzo dobrze...
bardzo dob rze autorko postapilas. schowalas wlasna dume do kieszeni. niewiele rozwiedzionych par to potrafi, w imie dobra dziecka. skoro rodzice juz nie moga stworzyc razem domu dla dziecka to niech przynajmniej nie wychowuja go w nienawisci do siebie nawzajem..:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jawa zgagaa
mial syna gdzies jak byl dzieciak w szpitalu a ty z jakimis dyploacjami wyjezdzasz i cieszysz sie jak uposledzona ze swojej dyplomacji. ja bym takiego czlowieka -ojca mojego dziecka cieplym moczem olała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mariner
pragne zauwazyc ze milosc ojcowska jest inna niz matczyna. Ojciez zaczyna kochac swe dziecko poprzez obcowanie z nim ,dlatego podzielam autorki dzilania bo to dla tego chlopca wazne aby czyl ze ma rodzonego ojca,ma swoje korzenie.Dla dziecka to wazne aby nawt w tle ale ten biologiczny ojciec istnial.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sprawiedliwy
WITRYNKA jestem pod wrażeniem twoich działań i poskromienia negatywnych uczuć do ojca. BRAWO, nie sądziłem, że jeszcze takie kobiety istnieją na tym świecie. Myślę, że zdecydowana większość kobiet powinna brać z ciebie przykład. Pozdrawiam ciepło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zimna zima zimowa
Dobrze ze walczulas o to zeby syn mial ojca.Mezczyzni czasami sa ociezali umyslowo i trzeba niemal sila walczyc by sie w nich ojcowskie uczucia rodzily,poprzez kontakt z dzieckiem.Ja tez jestem po rozwodzie i tez uwazam ze styl tzw.Amerykanskiej rodziny jest o.k.Ja roztalam sie z exsem w zgodzie.Poprostu wypalilo sie miedzy nami a tak wlasciwie to nigdy nie bylo milosci.Bylismy mlodzi jak sie pobieralismy,za mlodzi by stworzyc dojrzaly zwiazek.Pojawilo sie dziecko i chociaz my jako para sie nie sprawdzilismy to przeciez dziecko nie moze na tym cierpiec.Dlatego nie walczymy o dziecko i uczymy go wzajemn ego szacunku do mamy i taty.Gdy chodzi o sprawy wychowawcze to zawsze trzymamy sie razem i dziecko wie ze ma mame i tate razem,chociaz po rozwodzie.Nie mamy ustalonych czasu odwiedzin,ojciec moze zabierac dzieko jezeli tylko tego chce,umawia sie z dzieckiem a nie ze mna,ja oczywiscie zostaje poinformowana ze np. w niedziele dziecko jedzie z tata do kina.Nie ma co sie szarpac.Lepiej zyc spokojnie i w zgdzodzie nawet jak sie nie jest juz razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sprawiedliwy
tak zimna zima zimowa tylko do tego trzeba dojrzeć i oddzielić siebie, swoje uczucia od dobra i szczęścia własnego dziecka. Niestety większość matek nie potrafi i nie chce przeciąć pępowiny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia :)
Mój partner jest tatą dla moich dzieci i jakoś nie zauważyłam żeby moi synowie coś stracili nie mając kontaktu z ojcem (jego wybór, założył nową rodzinę). Zyskali za to nowego, choć nie łączą ich więzy krwi jest najlepszym ojcem jakiego mogła bym wyobrazić sobie dla moich synów :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MATKA LWICA
ojciec który ma w dupie własne dziecko nie zasługuje na to, aby uczyć go ojcostwa. Skoro potrafił zrobić to powinien potrafić sie dzieckiem przejąć JESTEŚ GŁUPIĄ RYZYKANTKĄ BEZ WYOBRAŹNI, ten koleś równie dobrze mógł ci dzieciaka ściągnąć na samo dno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
trochę bajkowa ta historia, zwłaszcza z podkreslaniem tego typu "amerykańskiej rodziny", która tylko na filmach tak ładnie i zgodnie wyglada zazwyczaj, ale po co te ataki? dziewczyna zachowała się bardzo strategicznie i wygrała ojca dla dziecka - taki sobie założyła cel i ten cel osiągnęła super! brawo za wytrwałośc i za dojrzałośc nie każdy potrafi odbudowac związek po zdradzie, ale to że nie mozna byc partnerami nie znaczy, że nie da się utrzymac poprawnych kontaktów a że się pochwaliła to tez nic złego, o wiele przyjemniej się czyta niż te bluzgi rozjuszonych rozwódek, olewające ojców "ciepłym moczem" i opluwające ich obecne rodziny, wszystko żeby tylko pokazac światu jak to bardzo zostały zranione, jakby zupełnie nie były świadome tego, że nie one jedyne cierpią na rozpadzie rodziny :o niestety, jak ktoś wyżej napisał, miłośc matki i miłośc ojca to dwie zupełnie różne rzeczy i o ile nie jestem za uczeniem tatusiów ojcowstwa od podstaw i nie popieram proszenia i poniżania się przed kims, kto mas nas daleko z tyłu, o tyle jestem pełna podziwu dla tych, które są w stanie postawic kreskę i poprostu iśc dalej, bo to wymaga o wiele więcej dojrzałości, jak również wyzbycia się egoizmu często skupiając sie na własnym cierpieniu kobiety zapominają o tych dzieciach, które często są najbardziej poszkodowane w walce pomiedzy olewającym tatusiem i zranioną mamusią

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Z Zniecierpliwiony
To żadna dyplomacja ...to obowiązek. Malo tego , powinno się jeszcze płacić alimenty za pozbawienie drugiego rodzica dziecka. Albo odszkodowanie i zadośćuczynienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość witrynka
Witam.Tak jak myślałam zdania są podzielone.Mnie nie było łatwo.Dużo myślałam jak powinnam postąpić.Jedna wypowiedź tutaj padła taka,że ojciec,który olewa własne dziecko jest taki i owaki...Zgodzę się z tym także częściowo tylko należy się zastanowić dlaczego taki jest? i jakim ogólnie był człowiekiem czy jest nadal.W moim przypadku jest tak,że ojciec mojego dziecka był pracowity,solidny,nigdy nawet głupia mi nie powiedział.Nie unosił głosu,był spokojny...ale zdradzał.Więc mimo jego zalet,związek się rozpadł.A druga sprawa to taka,że u niego w domu rodzinnym nie rozmawiało się na tematy życiowe.Świetnie radzi sobie zawodowo ale prywatnie to klapa.I ktoś tu słusznie zauważył,że dla dobr dziecka itp..tak,kierowałam się tylko dobrem dziecka i czekałam aż przejdzie mu złość na mnie,że go nie chciałam.Tłumaczyłam mu nie raz,że nie można nikogo zmuszać do wybaczenia.Ja wybaczyłam ale nie umiałam już z nim dalej żyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość witrynka
I proszę mi nie zarzucać mądrowania,to było strasznie trudne nauczyć się tak żyć.Wiele łez wylałam i kubków pobiłam na ścianie.Aż zrozumiałam,że czasu nie cofnę a należy zachować godność.Nie chciałam by widział jak płaczę czy biję naczynia(oczywiście sama w domu)I może dlatego łatwiej także mi przyszło nakierować tak nasz układ bo to były prostytutki.Nie był związany z nimi emocjonalnie,nie byłam porzucona ani źle traktowana.Nie wiem jakbym się zachowała gdyby to była kochanka stała,którą darzyłby uczuciem.Każda historia jest inna i do każdej należy podejść inaczej lecz dyplomatycznie.Tak by nie cierpiały dzieci.Ja wiem,że ex mężowie by zrobić na złość matkom swoich dzieci zachowują się czasem jak kretyni ale my jako matki,kobiety,ex żony bądźmy ponad nimi.Mądre,dobre i sprawiedliwe.Nie ma dla nich większej kary niż wiedzieć jak emocje ochłoną,że stracili tak wyjątkową kobietę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciężarówka_trzecia
Ja też się tak starałam, pomimo że w nowym związku jestem. I ex-mąż mi któregoś dnia w twarz napluł bo nie chciałam mu dzieci o północy na dworzec przywieźć!! Paranoja. Jak twój ex jest "dobrym ojcem" to nie ma co paniki siać. Gratuluję Ci, że potrafiłaś zawalczyć o więzi dziecka z biologicznym ojcem. Brawo!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiem o czym mowisz
ja robilam dokladnie tak samo jak Ty! Ludzie kulturalni, kulturalnie sie rozwodza i maja ze soba poprawny kontakt. Tylko patologia zre sie po sadach i kopie dolki w trakcie rozwodu i po.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość witrynka
Powiem tak.Nie zawsze jest to regułą,że ludzie kulturalni,kulturalnie się rozwodzą ponieważ mam kolegę,który jest lekarzem a jego ex żona również a to jak się rozwodzili to uwierz mi,że takie typowe penerstwo się chowa...wybijała mu szyby w samochodzie,on ją dusił bo napadła na niego jak dzieci odwoził.Nie będę polemizować ale naprawdę trzeba jak sama wiesz,zastanowienia się co dalej i ostudzenia emocji a nie jest to proste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość witrynka
Myślę też,że ogromny wpływ na nasze relacje z ex są uzasadnione naszym poczuciem wartości.Czy jesteśmy samodzielni czy nie.Czy wierzymy w siebie czy nie itp.Ja długo byłam sama ale wierzyłam,że spotkam tego jedynego mężczyznę i będę szczęśliwa w związku.I miałam podwójnie trudno bo musiałam przede wszystkim patrzeć jaki jest dla mojego synka i jak się ogólnie zachowuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×