Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość czarny dol

zmarnowalam zycie

Polecane posty

Gość Ja mam podobnie
Nie uważam się wcale za ideał, mam swoje wady, ale przecież inni też je mają i jakoś większość z nich nie jest samotna. Znam takich co są moimi przeciwieństwami jeśli chodzi o 3 pierwsze podane przeze mnie pozytywne cechy, które posiadam. Jedyne co mnie z nimi łączy to to że nie jestem ułomna. Przykre, że ktoś taki może nadawać się bardziej do ludzi niż ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja mam podobnie
Nie mam umiejętności podobania się ludziom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja historia przebija wszystkie inne z cyklu "żałuję...." mam 39 lat. Właśnie odkrylam że mam zaburzoną osobowość, jestem niedojrzała emocjonalnie. 9 lat temu spotkalam chlopaka o 2 lata mlodszego ode mnie. Zakochałam się, on też. Ja byłam spragniona miłości tak bardzo, że dałam się omotać (kkzb). On jest dobry, ale bardzo porywczy, w gorącej wodzie kąpany, szybko się wprowadził do mnie (bo tak postanowił, a ja zbyt delikatnie wypowiadałam wątpliwości) Po jakimś czasie probowałam zerwać, ale bezskutecznie. Wpojone miałam, ze nie wolno byc samemu, ze kobieta powinna rodzić. sluchalam wszystkich tylko nie siebie, nie umiałam sobie powiedzieć: jestem egoistką, chcę żyć dla siebie, spełniać sie zawodowo, artystycznie. Koniecznie chcialam to pogodzic. na siłę. Pamiętam jak moja matka, gdy wracalam ze studiow pytala czy mam chlopaka. na moje NIE mowila: bo chlopaki sie ciebie boją, narzuć sie!. nie wiedzialam co to znaczy kochać, i nadal nie wiem. ale staralam sie udowodnic sobie i innym, że go kocham, że umiem kochać. Jestem żoną, matką dwójki dzieci i zdalam sobie sprawę, że to nie moje życie, nie kocham męża, dzieci yeż nie umiem wychować, bo ktoś kto jest tak uległy wobec mężczyzny nie może wychować dobrze dzieci. Nie cieszy mnie to zycie moje-nie moje. Zabraklo asertywności ,a teraz obudzilam się z letargu. Nie mogę spać ,bo mam wyrzuty sumienia, że zniszczyłam życie dzieciom mężowi i sobie. Widzę, że matka męża jest lepsza dla dzieci niż ja. potępiam siebie ze nie mialam odwagi zerwac i nawet powiedziec: tak jestem egoistką, chcę zyc sama inie troszczyc się o nikogo, jezdzic po swiecie i spelniac sie artystycznie, bo rodzina jest wazniejsza od kariery ale dla tych ktorzy wiedzą jaka to odpowiedzialność miec rodzinę. ci ktorzy sie nie nadają nie powinni udowadniac ze potrafią. Nienawidze siebie i chcialabym zniknąć. teraz, gdy zawodowo zrobilo sie gorzej, gdy nie ma tej odskoczni od domowych spraw widze, że tylko w pracy bylam szczesliwa i spelniona, że oszukiwalam siebie z tym macierzynstwem i cieplem domowego ogniska. tak naprawde kochalam tylko siebie, nie cenilam męża, domu ,dzieci, tylko urodzilam, karmilam i zarabialam na wszystko. Nie powiem, mąż trochę to wykorzystywal, że finansowo jest ze mną bezpiecznie, ale ja się czuję o wiele gorzej. Widzę, że on choć niedoskonały to i tak jest lepszym ojcem niż ja matką. na pewno on z pomocą swojej matki lepiej by sobie poradzil z dziećmi niż ja. Czuję się okropnie bo żal mi kariery i zmarnowanych szans. Możecie mnie obrzucić kamieniami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×