Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Czerwona różaa

Jak wyjść szczęściu naprzeciw? Jestem niedoświadczona w tych sprawach...

Polecane posty

Gość Czerwona różaa

Od dłuższego czasu podoba mi się chłopak, który jest bardzo wartościową osoba. Urzeka mnie jego wygląd,ale przede wszystkim, to jaki jest, tzn. mądry, pracowity, elegancki, wykształcony. Po prostu w moich oczach jest ideałem. Co najlepsze ,jestesmy sąsiadami, ale on mnie raczej nie kojarzy. Mam 20 lat i jestem na pierwszym roku studiów. On ma 26 lat. Obserwuję go od pewnego czasu i zauwazyłam, że podobnie patrzymy na świat. On jest niesmiały, ja również. Co mam zrobic, jak się zachować? Proszę doradźcie mi coś, bo jestem niedoswiadczona w sprawach damsko męskich. Zawsze marzyłam o tym jedynym i teraz w koncu czuje,ze to może byc on. Jak wyjsc szczesciu naprzeciw?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masz tak go uwieźć wyglądem , że sam zacznie się ślinić i zarzucać bajerę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zeta24
A na ile się znacie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zuzanna Amelia & 20
Revolver - genialna porada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Moloczko
Nie wiemy. Sam bym chciał znać odpowiedź na to pytanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
@Revolver, ale on własnie nie jest taki, jak wiekszość. Muszę sama chyba jakoś zadziałać, bo on raczej nie sprowokuje rozmowy. @Zeta24- chodzi o to,ze my się nie znamy, tzn. ja wiem o nim trochę, bo sie nim interesuję, ale jesli chodzi o rozmowe, to nigdy jeszcze jej nie było. Bardzo bym chciała jakos rozpocząć znajomośc, bo jesli nie zrobie pierwszego kroku, to boje sie, że stracę duuużo.... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jeżeli on cię nie
kojarzy to skąd wiesz,że podobnie patrzycie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
@Moloczko- jesli jestes facetem, to masz o wiele prosciej. Nasza kultura i tradycja niestety to Wam oddaje pałeczkę w tych sprawach. To własnie Wy macie inicjować, wiec jesli podoba ci się jakaś kobieta, to nie powienienes miec oporów, zeby działac :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
Wiem,ze podobnie patrzymy na rózne rzeczy, bo mam swiadomosc tego jaka jestem i z tym odniesieniem stwierdzam,ze on posiada podobną koncepcję świata. Wiem o nim duzo i wiem,ze moglibysmy byc razem.Tylko nie wiem jak temu pomóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zeta24
Spróbuj jakoś pozytywnie reagować na jego widok, uśmiechnij się, kiwnij głową. Nie musisz się narzucać, czy podrywać go - to wręcz niewskazane. Jeśli facet jest sympatyczny, to zauważy i podchwyci sygnał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
@Zeta24- dzięki :), ale jakoś teraz tak się składa, ze nie widujemy się ostatnio na ulicy. Godziny wyjsc i powrotów teraz jakos nam się nie nakładaja. Nie chce się narzucac, ale chce jakos zadziałać. Myślałam o wysłaniu do niego listu, oczywiscie nie ujawniając sie, ale podajac np. gg i wtedy moglibysmy porozmawiać..., ale nie wiem czy to dobty pomysł...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zeta24
Kobiecie nie bardzo wypada pisać takie anonimy. Jeśli koniecznie chcesz go bliżej poznać, postaraj się jednak dopasować swój plan dnia tak, by częściej go spotykać. Uśmiechaj się promiennie na jego widok, możesz na wiosnę troszkę bardziej się stroić - oczywiście bez przesady! - by wpaść mu w oko. Ale wszystko z umiarem, żeby nie wyjść na jakąś obłąkaną desperatkę. Pamiętaj, że to ON ma Cię zdobyć, a nie Ty jego - rasowi mężczyźni to myśliwi, nie lubią, gdy to kobiety biorą ich na muszkę ;) Możesz dać sygnał, że facet Ci się podoba - i niestety nic więcej. Zbyt duże ryzyko - zwłaszcza jeśli blisko mieszkacie, sama rozumiesz... jeśli coś nie wypali, to potem będzie niesmak za każdym razem, gdy się spotkacie. I nie zastanawiaj się zbyt mocno jaki jest, bo budujesz sobie w wyobraźni obraz człowieka, który nie istnieje. Rozczarowanie może być bolesne, więc tym bardziej zacznij od luźnej relacji: znajomości, przyjaźni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
Zeta24- czy Ty jesteś psychologiem, czzy po prostu masz doswiadczenie zyciowe, które pozwala Ci mądrze doradzać innym ? :) A co, jeśli nadal nie nawiąze się nasza znajomość, jeśli nawet nie będę miec kiedy wysyłać tych sygnałów? Zyję w ciągłej nadzieji, która moze pozostac niezrealizowana... A może on rzeczywiscie nie jest taki jakim mnie się wydaje, z tego co udało mi się o nim dowiedziec. Może on świadomie wybiera samotne zycie i nie chce się z nikim wiążać. Ale jak sie tego dowiedziec? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a skąd ty jakiś
masz wiadomości o nim

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
wiadomości o nim mam stąd, że jest moim sąsiadem, a poza tym interesując sie nim dociekałam tu i tam. Tak,ze co nieco o nim wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a skąd ty jakiś
to napisz do niego a co ma być to będzie,co ci wisi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zeta24
Tu tylko cierpliwość i czas da Ci odpowiedź. Jeśli chłopak jest życzliwy, sympatyczny i inteligentny, to zauważy i zadziała. A jeżeli oleje to wszystko, to naprawdę nie warto się tak angażować. Piszę z doświadczenia - niestety. Oberwałam kiedyś po nosie, bo zrobiłam zbyt duży zobowiązujący krok i wszystko się rozsypało, bo facet nie dość, że nie docenił, to wykorzystał moją naiwność i zauroczenie. Na szczęście tylko w psychicznym zakresie, bo mieszkaliśmy dość daleko. Potem miałam bardzo podobną sytuację do Twojej, wyciągnęłam jednak nauczkę z popełnionego za pierwszym razem błędu i choć przyszło mi długo czekać, to warto było :) Wiem, że szacunek do siebie samej i honor są ważniejsze niż strach przed samotnością i niepotrzebne ryzyko. Na to, co wartościowe i dobre trzeba czasem poczekać dłużej, ale potem tym bardziej dba się o to i docenia. Jeśli mogę jakoś się podzielić doświadczeniem, ustrzec Cię przed nawet drobnym potknięciem, to się cieszę. Chociaż z drugiej strony każdy ma prawo do popełnienia własnych błędów i wyboru indywidualnych ścieżek w życiu ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zeta24
Oczywiście w obu przypadkach chodzi o dwóch różnych mężczyzn ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
@Zeta 24- dziekuje, na prawdę mi pomagasz. Patrzysz na to tak obiektywnie, bez emocji, które mi towarzyszą i przez które ja na to obiektywnie do konca patrzec nie mogę. Czy możesz podać mi swojego maila w razie czegoś :) ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zeta24
Na razie popiszmy tutaj :) Będę zaglądała do tego wątku w miarę możliwości i może uda nam się stworzyć coś konstruktywnego, co być może pozwoli skorzystać i innym osobom z podobnych, typowym jak mi się z perspektywy czasu wydaje, problemem. Co zaś do rady, by napisać, to zawsze wydawało mi się, że wszelkie podchody wypalają tylko w naiwnych komediach romantycznych (oglądałaś sympatyczny film z Meg Ryan "Masz wiadomość"?), natomiast w realnym życiu kończą się niepowodzeniem: rozczarowaniem, nieporozumieniem. Lepiej bezpośrednio zmierzyć się z problemem, choć pozornie jest to trudniejsze, ale przynajmniej na bieżąco widzisz na czym stoisz. Wyobraź sobie, że napiszesz list, a potem pomyśl co byś czuła czekając na odpowiedź. Zastanawiając się jak chłopak odbierze Twoje słowa... Uwierz - facetowi o wiele milej jest zobaczyć Twój uśmiech na jego widok, niż czytać list nie wiadomo od kogo, który potraktować może równie dobrze, jak psikusa i wyrzucić do kosza - bez względu na to co napiszesz :| Tak się kotłują te myśli, ale im dłużej się zastanawiam nad tym wszystkim tym bardziej wraca przeszłość. Gdybym mogła cofnąć czas, pewnie bym świadomie nie popełniła tego dawnego błędu. Ale czy pozbawiona tej nauczyli potrafiłabym czekać na tego, który jest nieopodal?... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
Zeta24- czuję dużo rozsądku w tym co piszesz, nie, nie oglądałam tego filmu, ale pewnie spróbuje obejrzeć. Tak sobie mysle, o tym anonimie i przecież jezeli by go nawet wyrzucił i nie dał żadnego znaku przez to nieszczesne gg, to przynajmniej wiedziałabym, ze próbowałam cos zrobic. Bo przecież sama piszesz, ze nie wiesz czy umiałabys czekać na szczescie, wiedząc, ze byc może jest tuż za rogiem- i tutaj własnie sama niby radząc, dodajesz mi troche watpliwości :). A co to był z błąd w Twoim przypadku? Czy to rzeczywiscie było cos, co pozostawiło dużu slad w Twoim zyciu, poniosłaś jakies wieksze konsekwencje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zeta24
Tak pokrótce to napiszę tylko, że za bardzo pokazałam facetowi, że mi na nim zależy. W ramach dygresji dodam, że to był dobry, mądry chłopak, troszkę taki ukryty w cieniu, co mnie bardzo pociągało w nim - chyba lubię osoby nieśmiałe, podobne do mnie. W każdym razie zrobiłam fatalny błąd przejmując stery: podbudowując jego ego, podkopałam własne. Byłam młoda i głupiutka (24 w nicku to nie mój wiek, jestem starsza, mam 31 lat), przez cały czas trwania związku to ja musiałam się starać, nadskakiwać, dbać, przymilać i codziennie go zdobywać. Jemu to odpowiadało, czasem łaskawie rzucił mi jakiś ochłap, którym cieszyłam się i karmiłam, biorąc siły do dalszego umizgiwania - wyobrażasz sobie jak było to żałosne i upokarzające? A potem nagle mu sie odwidziało i postanowił zerwać. w ten sam sposób, w jaki zaczęłam nasz niby związek: mailem. Miałam 22 lata i koszmarnie przeżyłam tę porażkę, poniżenie i ból, nadzieja na jego powrót - trwało to jakieś 7 lat... Tak na dobre minęło, gdy właśnie zauważyłam w okolicy sympatycznego samotnika, troszkę zagubionego w nowym miejscu. Długo poprzestawaliśmy na zerkaniu jedynie, czułam jego wzrok na sobie, gdy byliśmy w pobliżu, sama też lubiłam na niego patrzeć, gdy był odwrócony. Ale już bałam się zrobić pierwszy krok, byłam nieufna do tego stopnia, że nawet w pewnym momencie zaczęłam go ignorować. To nie było dobre, bo "sąsiad" się pogubił. Przestał się uśmiechać, unikał spotkań, tak się to zaczęło rozłazić. Dopiero po pewnym czasie jakoś udało mi się naprawić te relacje - uśmiechem właśnie, a on tak jakby czekał na to - ośmielony w końcu zagadał. No i się już wszystko potoczyło we właściwym kierunku... :) Powoli jednak i ostrożnie, tak bezpieczniej i jakoś tak staromodnie, romantycznie - choć wszystko wokół pędzi, my mamy naszą oazę spokoju i całe życie przed sobą... I nie muszę już zabiegać o względy i uwagę mężczyzny, bo to on się przełamał, podszedł i stopniowo mnie zdobył. I zdobywa tak na co dzień. A ja po prostu się staram by mojemu ukochanemu mężowi dobrze było w tym zabieganym świecie, by miał miejsce, do którego chce się wracać :) Taka pewnie nietypowa historia, te pięć lat temu w życiu bym nie uwierzyła w takie rozwiązanie ;) Nie wiem czy ta recepta sprawdzi się w każdym przypadku, jednak co sytuacja to inna historia. Trzeba tylko mądrze podejmować nawet najdrobniejsze z pozoru decyzje, a będzie dobrze. Tego Ci życzę z całego serca :) P.S. Miało być pokrótce? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gościuu
Dam Ci radę jako facet. I powiem jedno: zadziałaj. Po prostu zacznij rozmowę. Że jesteście sąsiadami i właściwie można by się oficjalnie poznać itd. Rady Zety to tylko chowanie głowy w piasek, jej duma kiedyś ucierpiała i próbuje Ci przedstawiać świat swoimi oczami. A co człowiek, to inny przypadek. Ja nie wyobrażam sobie i pewnie większość facetów też, by nie zareagować z radością na gest jakiejś fajnej, miłej dziewczyny. Kto by nie chciał? Jeżeli chłopak jest fajny i inteligenty, to wszystko potoczy się we właściwym kierunku, on już powinien przejąć inicjatywę. Może być nieśmiały, ale trudno mu się będzie nie przełamać, jeżeli dostanie czytelny sygnał. Dziewczyny często tylko dla głupiej dumy czekają, aż to chłopak coś zrobi, bo przecież księżniczkom może korona spaść z głowy, a to przecież niedopuszczalne ;) Albo te głupie przesądy, że jak dziewczyna wykona gest, to potem będzie niby na straconej pozycji. Tylko ile jest dziewczyn, które miały odwagę i same postanowiły coś zrobić i jakoś są teraz szczęśliwe? Tylko puste lale szermują hasłami: to on ma zdobywać, a jak nie, to nie jest prawdziwym facetem. A bierze się to ze zwykłego wygodnictwa, z próżności, z lęku przed porażką graniczącym z jakąś taką histerią. Ile razy faceci przełamują swoją dumę i działają i ile razy zdarzają im się porażki, to tylko my wiemy. Dziewczyny, jak choć nawet raz coś im nie wyjdzie, to już trauma na całe życie ;) Tak, że bierz los w swoje ręce i wyjdź naprzeciw szczęściu. A nawet jak Ci nie wyjdzie, nie powiesz, że nie próbowałaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
@Gościuu - wiesz, co:), Ty z kolei dodałes mi otuchy i zachęciłes do działania, sama nie wiem, ale jestem chyba blizej przełamania się:). W sumie rzeczywiscie, co mi szkodzi w koncu zagadać, w sposób który mi podsunałęś. Jeżeli wtedy przełamie lody,to moze On nastepnie przejmie ster. Poza tym męski punkt widzenia na te sprawę też jest wazny. Rzeczywiscie tak, jak piszesz, w kobietach jest coś takiego,ze są przeswiadczone o tym, ze to facet ma zrobić krok. Ale własnie czasem lepiej chyba zaryzykować i wyjsc na tym lepiej niz czekac na kogos, kto sie pierwszy nami zainteresuje, a z kolei my nie będziemy tym kims zainteresowane... Oj, prawdą jest tez to,ze co człowiek, to inna historia... @Zeta24- czytajac Twoją historię, po trochu czuje się jakbym czytała tekst o sobie, tylko, juz taki po wszystkim, z góry przewidziany z gotowymi rozwiazaniami. Ale jednak duzo racji ma Gosciuu pisząc,ze co człowiek, to inna historia... Porazka boli, na takie nadskakiwanie bym sobie nie pozwoliła, ale może jednak warto spróbować niz potem załowac,ze sie nic nie zrobiło. Chociaz Ty do konca biernosci mi nie proponujesz, bo tez dajesz wskazowki działania- usmiech i ciepłe zachowanie w stosunku do Niego. A znów Gosciuu poddaje bardziej inwazyjne rozwiazanie, którym jest zagadanie, ze moze w koncu wypada się poznac, bo jestesmy sąsiadami. To przeciez nie bedzie jakies nachalne, tylko zwyczajnie grzeczne... Muszę to obmyślec... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lawena oryginał
ja niczego innego nie pragnę jak spokoju mam go powyżej uszu tak mnie złości że mam ochotę wykrzyczeć całemu światu żeby mi dał święty spokój i zrobię wszystko żeby go odsunąć od siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gościuu
Życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki. Myślę, że wszystko ułoży się po Twojej myśli, bo fajna zdaje się z Ciebie dziewczyna :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czerwona różaa
@Gosciuu- po czym wnioskujesz,ze fajna ze mnie dziewczyna? :) W kazdym razie dzieki za słowa zachecające do czynu! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sopoci-anka
Kobiety mają w naturze zalotne zachowania, a mężczyźni instynkt zdobywcy - jak facet jest wygodny, to oczywiście będzie zachwycony. Przez pewien czas będzie OK, a potem odsunie Cię na bok i sięgnie po trudniejszą zdobycz. Klasyczna rozgrywka. To dlatego kobiety jednak są ostrożne i nie przejmują męskiej roli. Damie po prostu nie wypada ubiegać się o względy rycerza ;) Złoty środek? Skoro naprawdę tak Ci zależy spróbuj faktycznie jakiś kontakt złapać, byście zaczęli gadać. W necie jest cała gama pomysłów od romantycznego upuszczenia chusteczki, przez rozsypanie zakupów na środku ulicy po potknięcie się i zlądowanie w jego ramionach ;) Ale wszelkie liściki są wysoce niewskazane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to i ja doradzę...
Też z własnych doświadczeń i obserwacji. Widziałam kilka razy, jak to facet przychodził z bukietem kwiatów do koleżanki, która ledwo go kojarzyła, wyznawał uczucia, a ona na to, że jest jej przykro, ale ona tego samego nie czuje. Moim zdaniem takie listy nie są najlepszym pomysłem. Co innego nawiązanie jakiegoś kontaktu. Może właśnie przez uśmiech, a może, skoro jest Twoim sąsiadem, to jest jakaś sprawa, która Was dotyczy? Może można coś ulepszyć w Waszym otoczeniu, a może spółdzielnia nie działa tak, jak powinna? Chodzi o to, żeby nawiązać jakiś kontakt. Jak będzie zainteresowany, to przejmie inicjatywę, ale do uczuć nikogo nie zmusisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Misiael
Sopocianka - piszesz tylko o głupich stereotypach. Niech zgadnę, kolejna księżniczka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×