Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

--alabama

Problem z rodzicami

Polecane posty

Cześć, mam skończone 17 lat, a matka traktuje mnie jakbym miała 12. Dodam, że z ojcem nie utrzymuję kontaktów, mimo że mieszkamy w jednym domu. Pokłóciliśmy się rok temu, kiedy powiedziałam mu, że jeżeli nie przestanie grać na maszynach nałogowo to nie będę się do niego odzywać, wydarł się na mnie, ja się rozpłakałam i od tego momentu cisza. Z matką rozmawiam tyko wtedy kiedy coś jest do załatwienia, kiedy ma mi podpisać jakąś karteczkę ze szkoły, kiedy przypominam jej o kieszonkowym, a ona jeżeli chce żebym coś zrobiła w domu, nie rozmawiamy o naszych problemach, ona nic o mnie nie wie, o nic się nie pyta. Po przyjściu ze szkoły kiedy zrobię sobie coś do jedzenia idę do swojego pokoju i siedzę tam sama i tak jest dzień w dzień, ona w tym czasie siedzi z tatą i wspólnie oglądają telewizję, często się kłócimy, ona wiecznie narzeka na mnie. I wczoraj to się we mnie jakoś skumulowało, byłam lekko przybiła jak wstałam a wiedziałam, że muszę posprzątać cały dom zanim wróci. Zaczęłam sprzątać, ale nie zdążyłam zrobić wszystkiego, kiedy przyszła i zobaczyła, że nie posprzątałam góry zaczęła się drzeć, że nic nie robiłam cały dzień, że przed komputerem siedziałam, że ona zapierdala cały dzień i jeszcze wraca do brudnego domu, nie dała mi nawet możliwości dojścia do słowa, mogła powiedzieć, że mam dokończyć sprzątać i by było po sprawie. Mam dość tych wrzasków, zawsze było wysprzątane jak wracała, ale wczoraj wyjątkowo nie zdążyłam. No i awantura się zaczęła. Najbardziej jednak denerwuje mnie to, że ciągle mnie ogranicza, w domu mam być najpóźniej o 20, a i tak rzadko wychodzę, z niektórymi znajomymi nie mogę się w ogóle spotykać, zabroniła mi twierdząc, że to nieodpowiednie towarzystwo, nie rozumie, że mam własny rozum i nawet jeżeli oni siedzą przy piwie, to ja mogę odmówić, nie wychodzę na żadne imprezy, chociaż 3 tygodnie temu pozwoliła mi wyjść z koleżanką na karaoke, kiedy mogłam wrócić później, byłam jej wdzięczna, w końcu mogłam sobie potańczyć, dobrze się bawić. Tydzień temu chciałam również wyjść to zabroniła mi, nie zapytała nawet o której bym ewentualnie wróciła tylko podsumowała, że nie ma tematu i koniec rozmowy, bardzo mnie to boli, znajomi spotykają się pod wieczór, wychodzą na bilarda, na kluby, a ja siedzę w domu. Zdarzało się nawet tak, że kiedy chciałam jechać w piątek o 18 autobusem do galerii, kiedy zaznaczałam, że wrócę o 20 to mi nie pozwalała, dopiero kiedy się rozpłakałam i robiłam jej awanturę to potem z łaską mi pozwalała wyjść na tę godzinkę. Mam już tego dość, jest pieprzoną egoistką, dla niej mogłabym przesiedzieć całe wakacje w domu, tak żeby się o mnie nie musiała martwić. Po wczorajszej awanturze nie odzywam się do niej, ona oczywiście do mnie od tamtej pory z ryjem, że mam posprzątać kuchnię, że mam poodkurzać, nawet kiedy widzi, że płaczę to mówi, że mogę sobie ryczeć, bo na nią to i tak nie działa, że jeżeli nie posprzątam to koniec z kieszonkowym itd. Chciałabym to w końcu zmienić, chciałabym pomagać jej, ale w zamian otrzymywać możliwość jakiegoś wyjścia ze znajomymi, naprawdę czuję się czasami samotna. Chciałabym poznać wasze obiektywne zdanie, czy uważacie to za normalną sytuację

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość straszna babka
współczuję Ci, naprawdę. Niestety jak się jest u rodziców, trzeba być posłusznym. Skończysz szkołę, pójdziesz do pracy i na studia, może coś sobie wynajmiesz z koleżanką i będziesz miała spokój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulka z brzegu
niestety, nie pocieszę Cię - w wielu rodzinach jest podobnie ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać smutne planujesz iść na studia? mieszkać w akademiku? lub wynająć mieszkanie? poszukaj dorywczej pracy i staraj się być jak najbardziej niezależna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulka z brzegu
rodziców nie zmienisz, ale możesz zmienić swoje życie wyprowadzając się od nich

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki za wszystkie odpowiedzi nie planuję na razie żadnej pracy dorywczej, jestem dopiero w pierwszej klasie technikum więc do 20 roku życia będę musiała się pomęczyć z rodzicami, potem planuję na studia się wyprowadzić. Teraz nie miałabym czasu za bardzo na jakąś pracę, zdarza się, że w tygodniu wracam ze szkoły o 18, w weekendy to wiadomo że nie za bardzo się chce. Mogłabym zamieszkać u babci, tylko ona strasznie jest za mamą, nie chciałabym żeby jeszcze na niej się to odbiło. Ale po ostatniej, wczorajszej kłótni przestałam się odzywać do matki, w ogóle nie reagowałam na jej polecenia, oczywiście darła się na mnie, a ja ją ignorowałam. I dzisiaj ją to totalnie zmieszało, po chwili darcia siadła koło mnie i zapytała w miarę spokojnie co ma ze mną zrobić. Wtedy wygarnęłam jej to wszystko co mi leżało, że na nic mi nie pozwala, że nie mam do niej szacunku skoro sama odnosi się do mnie nie lepiej. Widać było, że zrobiło jej się głupio. Mam nadzieję, że jakoś się to wkrótce poukłada. Jeżeli znowu zabroni mi wyjść ze znajomymi w piątek to znowu zacznę ją ignorować, bo to chyba jedyne wyjście. Szkoda tylko, że muszę to rozwiązywać w taki sposób, bo naprawdę nie jest mi z tym łatwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×