Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Starling

H...

Polecane posty

Gość Starling

Nie potrafię zapomnieć. Nasza wirtualna znajomość zaczęła się ponad dwa lata temu na jednym z popularnych czatów - spedzalam tam mnóstwo czasu zabijając nudę w pracy, zwłaszcza że mieszkam poza Polską i czasem bardzo brakowało mi rozmów we własnym języku. Na początku w ogóle nie zwracałam na niego uwagi, byłam skupiona na kimś zupełnie innym. Nasza rozmowa w zasadzie ograniczała się do wymiany zdawkowych powitań, ale pewnego dnia coś zaczęło się zmieniać - poświęcaliśmy sobie coraz więcej czasu, coraz bardziej wciągały nas te nasze rozmowy. Zaczęły się wieczory spedzane przy kompie i kawie. Był bardzo skryty, wycofany i depresyjny. Pełen kompleksów na temat własnej osoby. Nie lubił pisać o sobie, bo jak twierdził "jest nikim". Bardzo chronił swoją prywatność - nikt nie wiedział jak ma na imię, ile ma lat i gdzie mieszka. Ale lubił włączać kamerkę. Godzinami mogłam obserwować jego reakcje, gesty, grymasy i uśmiechy. To był wirtualny świat, ale w tej wirtualności spojrzenia były całkiem realne. A patrzył na mnie tak, jakbym była jedyną kobietą na świecie. Gdyby wcześniej ktoś mi powiedział, ze można codziennie z kimś rozmawiać po dwie, trzy godziny i się nie nudzić chyba bym nie uwierzyła. A jednak potrafiliśmy czasem przegadać pół nocy i nie mieć dość. Ja doznałam "olśnienia", że się w nim zakochałam chyba po około trzech miesiącach. Oczywiście skrzętnie to ukrywalam nie chcąc łamać niepisanych reguł naszej znajomości. Kiedy to stało się u niego nie wiem, ale to również w tamtym okresie zaczął żartować, że gdyby wygrał w totka następnego dnia stałby pod moimi drzwiami - co w jego przypadku było nie lada wyznaniem. Przegadaliśmy tak prawie rok. Widziałam jak się zmienia. Jak zaczyna się otwierać, śmiać i żartować. Jak powoli wychodzi ze swojej skorupy. Wtedy już wiedziałam, że dla mnie pozostanie na zawsze kimś wyjątkowym. Pewnego dnia napisał mi, że ostatni raz wchodzi na czat. Że to wszystko go przerosło, wymknęło się spod kontroli. Że w "normalnym" świecie już dawno bylibyśmy parą, ale stan w jakim trwamy obecnie jest dla niego nie do zniesienia. Niestety dzielącej nas odległości nie dało się ot tak przeskoczyć. Ani ja nie mogłam wrocic do kraju ani on przyjechac do mnie. Napisał mi, że musi zabić w sobie to uczucie. Że chciałby móc traktować mnie jak siostrę, bo wtedy wszystko byłoby łatwiejsze. I tak skończyła się największa miłośc mojego życia. Minął już ponad rok a ja wciąż nie mogę o nim zapomnieć. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę tęsknię za marzeniem. Że to była "tylko" wirtualna znajomość. Ale czy to coś zmienia? Teraz, z perspektywy czasu mogę tylko potwierdzić, że to było coś wyjątkowego. Nie umiem nawet być na Niego zła za to, że zniknął. Nie czuję się oszukana, choć bardzo bym chciała - wtedy łatwiej by było zapomnieć. Jestem zła tylko o jedno - że przez to jakim był poprzeczkę dla swojego następcy ustawił tak wysoko, ze stała się niemal nieosiagalna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość łzy na policzku
jakie to smutne....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutnaada
i dobrze ci tak we mnie nikt nigdy się nie zakochał

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość słodkilu
To co przepadło,minęło i niepowróci więcej przykre ale prawdziwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Starling
Najgorsze jest to, że wciąż porównuję do Niego innych facetów. Wygląd, zachowanie, upodobania. Kupuję sukienkę i się zastanawiam czy Jemu by się podobała. Siedzę w kinie i myślę czy On już oglądał ten film. Czasami to jest jak obsesja. Zapominam o nim na miesiąc a potem przez tydzień śni mi się po nocach...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przestań wyć do księżyca . Po spotkaniu w realu mogłabyś być baaaaardzo rozczarowana a tak masz miłe wspomnienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×