Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Kajaaaa

Nie traktujcie tego jako przechwalanie ja poprostu pytam

Polecane posty

Gość alibali9012
Dodam jeszcze, że ja sobie kiedyś założyłam, że zawsze będę miała 50.000 oszczędnośi - najwyżej z czegoś zrezygnuję, a poniżej tego nie zejdę. Właśnie dlatego, że teraz zarabiamy z mężem dobrze, ale nigdy nie można być na 100% pewnym, że kiedyś się coś nie sypnie. Albo komuś w rodzinie nie będzie potrzebna kasa na leczenie. Czy cokolwiek. Dlatego wychodzę z założenia, że dopóki dobrze zarabiamy, trzeba odkładać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mkolawer
Oszczędności są ok...ale też można przegiąć, znam takich ktorzy dziecku na wakacje nie dadzą, bo odkładają, a kasy im nie brakuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mkolawer
Kiedyś myślałam, że głupotą jest wydawanie dużej kasy na np, hobby w przypadku gdy dochody ma się takie średnie i brak oszczędności...Teraz wiem, że często to daje tyle radnści ludziom, że żadna kasa na koncie tego nie zastąpi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alibali9012
Wybaczcie dublowanie wpisu - coś się zawiesiło. njnjnjnjnj - rozumiem, że żartujesz. ja akurat nie mam 100.000 pln oszczędności rocznie i śpię spokojnie :-) uważam, że bez względu na to, ile się zarabia, warto oszczędzać. wiadomo, każdy na miarę swoich możliwości, ale zawsze co miesiąc coś. nigdy nie wiadomo, kiedy i na co się przyda. ja też mam tak, że nie lubię przepuszczać na duperele. nie mam problemów z wydawaniem na wyjazdy wakacyjne, na knajpy i wieczory ze znajomymi - po to pracuję, żeby mieć na takie atrakcje. mam natomiast opory jeśli chodzi o wydatki ciuchowe - też wolę buty za 200-400 pln niż za kilkadziesiąt złotych (wyjątkiem są fikuśne letnie klapki czy sandałki, te jestem skłonna kupić byle jakie z nastawieniem, że będą na chwilkę), ale zanim je kupię, dwa razy się zastanowię, czy na pewno właśnie takie są mi potrzebne. łatwo jest przepuścić dużą kasę na zakupach ciuchowych, tylko w sumie po co. no ale to też zależy od tego, kto ma z czego frajdę. ja wolę wydawać na wyjazdy, ktoś inny będzie wolał na ciuchy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mkolawer
To też prawda, że niektórych ciuchy i ich kupowanie uszczęśliwia...choć dla mnie to płytkie, jakby na to nie patrzeć. Znam ludzi którzy na ciuchy wydają multum kasy, a na wakacje już im nie starasz i narzekają, gdzie tu rozsądek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość njnjnjnjnj
nie zartuje. Za 10 000 zł to nawet auta nie kupie, gdybym rozbiła poprzednie. Albo na jakies droższe leczenie, operację. - np. kolana, na które musiałabym czekać 2 lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mkolawer
W rozmowie nigdy ludziom nie mówię, jak to często ludzie mają w zwyczaju, że co ktoś robić z kasą skoro zarabia dużo, a nie stać go na np. w miarę nowy samochód...nie każdy ma potrzebę wypasionego auta mimo, że dochody ma znaczne, może woli np. wydawać na hobby, różne kursy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mkolawer
njnj, są takie wydatki, że jakbyś miała i 300 tys. zł oszczędności rocznie, to może być za mało, nie ma, co tak myśleć, bo to błędne koło....jakoś to trzeba zdroworozsądkowo sobie w głowie ułożyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mkolawer
njnj, są takie wydatki, że jakbyś miała i 300 tys. zł oszczędności rocznie, to może być za mało, nie ma, co tak myśleć, bo to błędne koło....jakoś to trzeba zdroworozsądkowo sobie w głowie ułożyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytttannie
może juz było, ale skad macie 10 tys na miesiąc?? gdzie sie tak zarabia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kruca fuks
-njnjnjnjnj- nie zartuje. Za 10 000 zł to nawet auta nie kupie, gdybym rozbiła poprzednie." Chyba źle sformułować za 10tys. nie kupię wypasonego auta, jakie chcę. Bo ja znam osoby które kupiły auto za 3tys. i cieszą się nim jak dziecko! I fakt ktoś wspomniał, im masz więcej tym bardziej przestajesz się cieszyć, to widać choćby po nowobogackich dla których salaterka za 200zł, to zwykłe naczynie, a dla mniej zamożnych serwis za 200zł, będzie pięknym serwisem na wyjątkowe okazje i będą się z niego cieszyć że hoho! Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale to jedzenie już wtedy nie smakuje tak pysznie jak na początku ... Dla jednych 10tys. to będą nieosiągalne kokosy, dla innych chleb powszedni. Tylko kto się bardziej z nich cieszy? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alibali9012
w Warszawie się tyle zarabia. wiadomo - nie wszyscy, ale niemało jest ludzi, którzy tyle zarabiają. przynajmniej wśród moich zajomych - ludzie 30+ ja się zawsze cieszę jak coś kupię - czy drogie, czy tanie :-) salaterek za 200 pln nie kupuję, bo to bez sensu :-) podróżuję polując na promocje, kupując ciuchy czy buty też poluję na promocje - w końcu na czymś trzeba przyciąć, żeby mieć te oszczędności. a mając oszczędności ma się jednak ten komfort, że jak wyskoczy nieprzewidziany wydatek, to nie ma dramatu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mkolawer
No właśnie w Warszawie dość często się tyle zarabia. Na szybko to co wiem na pewno to w branży teleinformatycznej, bankowej, oczywiście korporacje, handlowiec. Tylko nie każdy zdaje sobie sprawę, że jak zarabia się "więcej", to jest się współczesnym "niewolnikiem", a umowę masz że praca 8h, a tymczasem średnio, to jest realnie jakieś 10h, weekendy niby wolne, a często choć trochę się w nie też pracuje. Niby normalny etat w umowie, a pracujesz realnie na 1,5 etatu, nie mówiąc już o tych, którym to i 2 etaty za płacę za 1 etat wyjdzie...I już nie mówię, że nie ma czasu gdzieś wyjść po pracy, ale nawet nie ma czasu na spokojne porozmawianie z najbliższymi, także wcale to nie jest takie różowe...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z mężem mamy razem te 10tkę, ale nie pracujemyw branżach, o których piszesz i pracujemyna "1" etat, nie zostaje sie u nas po godzinach i nie bierzemy pracy do domu - takze można i tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alibali9012
nie chodziło chyba o 10 z mężem, czyli na 2 osoby, tylko o 10 na 1 osobę moje doświdczenia są takie, że taka praca nigdy nie ogranicza się do 8 godzin na dobę. często trzeba pracować po 10 godzin, a jak jest taka potrzeba, to i w weekendy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×