Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa___

Wyprowadzka była dobrą decyzją..

Polecane posty

Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa___

Pisałam do Was kiedyś prosząc o radę odnośnie wyprowadzki. Mam prawie 22 lata, wyprowadziłam się w październiku. W domu były toksyczne relacje :/ Teraz mieszkam sama i jest ok, chociaż nie jest różowo, bo mimo wszystko smutno mi czasem, że nie mam kochającej mnie rodziny :( Czasem patrzę jak matka traktuje z miłością swoje nastoletnie dzieci i są normalne relacje w domu. A mi wtedy przykro, że tak nie miałam. :( Tzn matka potrafiła do pewnego momentu być miła, zrobić mi ulubiony obiad itd, jednak z perspektywy czasu wydaje mi się, że robiła to na pokaz. By przed samą sobą móc powiedzieć, że jest dobrą matką. Ale najbardziej mnie znienawidziła jak poznałam faceta :( Miałam wtedy 17 lat. Dużo by pisać. Ale i tak już zawsze będę miała skrzywioną psychikę. Chciałam, by nasze relacje były ok. A teraz to jak przyjadę do nich to na wejściu słyszę komentarze dotyczące tego, że tak rzaaadko ich odwiedzam. Oczywiście na pokaz, chyba tylko po to by mi dowalić. Zresztą matka nawet nie zadzwoni zapytać jak sobie radzę, czy starcza mi pieniędzy itd.. W ogóle od momentu wyprowadzki nie zapytała, czy mam z czego opłacić rachunki itd. Jedyne o co spytała, to jak sobie radzę z prowadzeniem domu itd (i to była jedynie aluzja do tego, że mieszkam z narzeczonym - taka w stylu, że no jak prowadzi mi się dom dla gacha, albo czy wystarczająco zarabiam by go utrzymać - nie mówi tego wprost ale wiem co ma na myśli). Nawet jak powiedziałam jej, że umiem już ugotować dwie zupy (sama mnie niczego nie nauczyła) to jedynie odniosła to do tego, że no tak, jak mam faceta to muszę gotować mu obiadki (nie powiedziała wprost tylko oczywiście chorą aluzja). Chore to wszystko. Tak piszę o tym by się wygadać. Może macie własne refleksje czy doświadczenia. Ja myślałam, że jak się wyprowadzę to matka zmieni stosunek, stwierdzi, że źle mnie traktowała czy coś.. A przy pierwszej wizycie u mnie to jedynie miała chamskie teksty i wizyta szybko się skończyła. I już jej więcej nie zaprosiłam. I przykro mi, że jak będę miała urodziny czy coś to nie zaproszę jej, bo nie potrafi się zachować - tylko będzie mi psuć dzień swoimi aluzjami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Vtvgbyb
To samo mam, myślę że im odbija bo my kogo mamy, mamy sex, a one się starzeją i są zazdrosne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja się zgadzam z autorką.
a może porozmawiaj normalnie z mamą? Może źle ją rozumiesz- może ona tak okazuje troskę i to że się martwi o ciebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pamiętliwa bestyjka
wyrzuć żale nie każda matka jest zdolna do kochania swoich dzieci tak jak tego chcą/potrzebują nikt nie da ci tego czego sam nie ma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa__
Moja mama nie umie rozmawiać o uczuciach. Jak coś jej się nie spodoba to krzyk. Ja muszę się uczyć rozmawiać, by nie zachowywać się jak ona. Nie wiem o czym tu z nią rozmawiać. Przyjeżdżam do nich czasem i puszczam koło uszu jej uwagi czy aluzje. Staram się, by atmosfera była normalna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×