Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość czy to depresja

depresja???

Polecane posty

Gość czy to depresja

odpowiedzcie mi jesli sie na tym troche znacie obudzilam sie dzisiaj rano z czarnymi myslami, poklocilam sie z mezem po raz kolejny uslyszalam jak bardzo uwaza mnie za osobe malo wartosciowa, jaka jestem uparta, ze nie sposob ze mna dojsc do porozumienia, poszedl do znajomych, nawymyslal na mnie przekonany o mojim zacieciu i upartosci, a ja musialam sie potem tlumaczyc ze wcale nie jest tak, jak on cala sprawe przedstawil obudzilam sie dzisiaj rano z niechecia do czegokolwiek, do zycia, jestem ciezka jak glaz, opuscily mnie sily, chce mi sie plakac, czuje ze ten zwiazek mnie wykancza psychicznie, nie jestem szczesliwa, nie widze sensu dalej z nim byc, nie mam ochoty nic dla niego robic, nie chce byc uzalezniona od jego obecnosci w lozku-chce sie budzic sama i szczesliwa nie mam sily na nic, w domu mam male dziecko wiec nie moge isc do pracy na razie, martwie sie o siebie nie wiem jak mam sobie pomoc dzieki niemu uwierzylam w to, ze jestem beznadziejna, glupia i ze do niczego juz w zyciu nie dojde, rzadko mu sie zdarza powiedziec cos milego, czesciej pieprzy bzdury-gdy tylko cos jest nie po jego mysli, nerwy ma na wierzchu i wrzeszczy i naprawde ja wiem jak sie z jajkiem obchodzic, zeby sie nie zbilo, a tutaj nie wazne co powiem i tak bedzie zle, zostane zle zrozumiana zle odebrana-jedna wielka paranoja jak mam sie uwolnic od tego zwiazku czuje, ze jak on zniknie ja bede szczesliwa, ale boje sie biedy :( mam dwoje dzieci dla ktorych musze byc silna, mam dla kogo zyc dodam jeszcze, ze wiele razy dawalam mu szanse zmiany, wierzylam ze bedzie lepiej, ze bedzie inaczej, ze on sie poprawi z tym, ze to jakies nieporozumienie, ale to wraca, juz 6lat tak wraca, jestesmy razem 14lat on mowi o nas jak o homonto, nieszczescie ze ma nas, najgorsza rzecz jaka mu sie w zyciu przydarzyla, na nasze nieszczescie musimy byc razem bo mamy razem dzieci jestem tym wszystkim przygnieciona do samego dna, coraz trudniejsze sa kolejne poranki, coraz ciezej mi wstawac rano i patrzec na tego czlowieka ktory tak skutecznie potrafi samego siebie obrzydzic najblizszej osobie nie widze sensu zycia, jednoczesnie bojac sie odejsc od niego, bo to on na nas zarabia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghebdhbfbfdks
bo zupa była za słona ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy to depresja
tak dokładnie robienie zadymy z niczego pomóżcie jak skończyc ten chory związek, uwierzyć w siebie i ułożyć sobie życie jeszcze raz dzisiaj mam przez niego takiego nerwa, że się cała trzęsę wykończę się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×