Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość sad_angel12

mam depresje

Polecane posty

Gość sad_angel12

i nie wiem co robić, jak żyć, PO CO żyć? mam po prostu dość, wszystko mnie przytłacza, mam jakieś paranoje, wymyślam sobie problemy, nie żebym zachowywala sie jak wariatka bo normalnie chodzę do pracy, jestem jednym z lepszych pracowników, zawsze punktualna i pomocna, ale poza pracą?? sypę się, zero zycioa towarzyskiego i znajomych, przytłaczają mnie codzienne obowiazki, swojego czasu mieszkałam w wynajmowanym pokoju(sama) i wgle, byłam w takiej depresjii(jeszcze gorzej niż teraz, dużo gorzej) nie sprzątałam i wgle, olewałam wszystko, teraz sobie ubzdurałam ze ktoś mógł to sfotografować*ten bałagan w mieszkaniu) lub nagrać(paranoja, co nie?), że mógł mnie nagrać jak się przebierałąm albo coś(nie miałam tam ani zasłon ani firanek w oknie pokoju mam schizy z tego powodu, ze ktoś to gdzieś opublikuje albo coś, teraz mieszkam gdzie indziej, staram się żeby było wszystko ok, mam porządek w pokoju, mieszkam z fajnymi ludźmi i wgle, ale chwilami, po prostu zwijam się na łóżku i płaczę, płaczę, i marze zeby mnie ktoś przytulił, powiedział ze będzie dobrze i że mi pomoze ze wszystkimi problemami. marzę zeby sie wszystko ułożyło, nie mam nikogo, nikogo kto by mnie zrozumiał, na kogo mogłabym liczyć, :(:(:( a znajomi, sa spoko ale się śmieją ze nigdzie nie wychodze ani nic, ze ttylko z laptopem siedzę a ja mam po prostu dość, ich zarty nie sa dla mnie śmieszne, oni sa normalni, bawią sie jak normalni ludzie, też chce taka być, nie przejmować się głupotami, wymyślonymi problemami(że mnie ktoś podglądał cvzy nagrał) i nie umiem, po prostu nie umiem, na rodziców, rodzine tez nie mogę liczyć, jestem sama, ze sobą i problemami....i mam tak bardzo bardzo dość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sad_angel12
To się zaczęło odkąd odstawiłam leki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sad_angel12
spadaj podszywie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Samotność wewnętrzna jak i zewnętrzna. Zmień się w środku albo znajdź kogoś kto Cię przytuli, pogłaszcze i przy wspomoże zarówno myślą jak i uczynkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jestem zakochana, w kimś z kim nie mogę być, to tez problem, dobija tak samo jak i inne problemy... :(:( wieesz, obudziłam sie jakieś 3,5 h temu, jeszcze leżę w łózku, nieumyta, nie przebrana, ledwie cos zjdałam, powinnam zroić pranie, mam czysto więc tylko odkurzyć i zetrzec kurze, ale nie potrafię się podnieść z łóźka, leźę, patrze w sufit i błądze gdzieś myślami....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to pewnie czegoś Tobie brakuje, czujesz się niespełniona, nie masz czegoś, co by sprawiło, że otrzymałabyś bodziec do działania. Mam podobnie :D A jak z nim nie możesz być - to zrób tak, że być z nim będziesz mogła, albo zapomnij, bo bez sensu tak sobie psychikę przez kogoś marnować. A jak zapomnieć? - no skoro z nim być nie możesz to ta wiedza powinna przemówić Tobie do rozsądku. Pozazdrościć Tobie czasu przeznaczanego na odpoczynek. To masz jakieś cele w życiu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pewnie ze mam cele w zyciu, nawet wiem(przynajmniej myślę że wiem) jak to wszystko można by poukładać, tylko problemów za duzo, i zawsze czegoś brakuje zeby je rozwiązać, częśc moich problemów mogłyby rozwiazać pieniądze, których ja nie mam, oszczędzam, oczywiscie, ale to co ja zoszczędze to jest tyle co i nic(mam problemy zdrowotne), a wiesz jak jest, nie pracujesz(bo się leczysz) a płacić na wszystko trzeba, mieszkanie itp itd i nie mam nikogo kto pomógłby mi z problemami, kto by dal mi wsprcie i zrozumiał.. gdy myślę jak to było kiedyś, wstecz, to też boli, zapomnieć o kimś, łątwo powiedzieć, myślisz ze nie próbowałam, że nie chce?? nic nie jest takie proste, i nie myśl że chce sie nad soba użalać, bo ja walczę, każdego dnia, żeby się nie załamac do końca, wiem ze samobójstwo to nie rozwiązanie, to tchórzostwo, ale ta walka to wszystko trwa juz tak długo, za długo... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i nie ma zazdrościć czasu który przeznaczam na dopoczynek, wolne od pracy, chciałaby iść na zakupy, albo po prostu do parku, tylkot o wszystko sprawia ból, zakupy--wydam pieniądze które chcę zaoszczędzić a nie ma nic co musisałąbym kupić, park--pójdę i bede patrzeć na te szczęśliwe pary, rodziny z dziećmi, i będe myśleć jak mogłyby wyglądać nasze dzieci...własciwie to ta miłość sprawia tyle bólu, tyle cierpienia i rozpaczy a z drugiej strony to jedyne co mnie trzyma przy życiu wiesz?? mam oczywiście inne cele, plany i marzenia jak każdy ale to by nie wystarczyło..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No widzisz - całkiem dobrze z Tobą jest. Nie wmawiaj sobie depresji :P Gdyby każdy był ze swoimi myślami to by popadał w jeszcze bardziej pesymistyczne wizje, niż Ty masz. Ale czy warto robić tak, by nie myśleć? Może lepiej zrobić tak by myśleć pozytywnie? - ale nie siłę, tylko w taki sposób przyjazny życiu - bo pewnie chcesz być szczęśliwa, zadowolona z niego? No to ciesz się tym co masz, patrz pozytywnie w przyszłość i wierz w siebie. Nie wiem czy próbowałaś - skoro piszesz, że próbowałaś - to pewnie tak, ale pamiętaj, że ze swoją głową możesz wszystko = jak będziesz chciała definitywnie zapomnieć, to zapomnisz, no, ale do czego później będziesz wracała myślami? ;) E-tam, samobójstwo jest bez sensu - bo skoro posiadasz cele to śmiało możesz je zrealizować (prędzej czy później), poza tym pomyśl sobie ile przyjemności - np. kulinarnych ;) - mogłoby Cię ominąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tak właśnie myślałem, że co byś bez tego zrobiła :) - co oczywiście jest tylko dziwną metodą, bo mogłabyś zrobić wszystko. A dlaczego nie iść do parku by poprzebywać w fajnym otoczeniu, dlaczego by tego dla siebie nie zrobić? Ja ostatnio sam jeździłem nad wodę i było fajnie :) A wielki masz syndrom porównywania się?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a o co pytasz z syndromem porównywania sie??? czy ja porównuję sie do innych?? tak, non stop porównuje sie do innych, oceniam swoje zachowanie, boję sie coś zrobić źle, widzisz, moi rodzice od czasu gdy byłam dzieckiem porównywali mnie do innych dzieci, śliali sie ze mnie, mówili ze jestem głupia skoro pryznoszę gorsze oceny(a uczyłam się b. dobrze ale nie byłam naj naj ), i widzisz, tak jak wymyśliłam sobie ten problem z podglądaniem, myśli sz że to realne, że kogoś tak naprawde mogło obchodzić ze mam syf w mieszkaniou i zrobił zdjecia tego?? mam na tym punkcie teraz obsesję i wiem ze to głupie ale ty nawet ni e wiesz nie wobrażasz sobie co ja przeszłam przez moich rodziców jako dziecko...nikt nie powinien czegoś takiego przeżyc, i dałam sobie radę bo jestem silna ale to nie zmienia faktu że jestem czlowiekiem a nie skałą i że mma uczucia...:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oliwka 30
To Ty pracujesz czy nie pracujesz? Bo raz pisałaś że do pracy chodzisz, a później że nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
'No tak właśnie myślałem, że co byś bez tego zrobiła - co oczywiście jest tylko dziwną metodą, bo mogłabyś zrobić wszystko.'--o czym piszesz tutaj, o fakcie że jestm zakochana i bez tego mogłabym zrobić wszystko?? jeśli tak to ja to wiem, ale serce nie sługa, próbowałam zapomnieć, ale wiesz, chyba nie jestem w stanie sama sobie złamac serce, wiem że bede załować i wiem że nigdy nie zapomnę, moge co najwyżej kogoś skrzywdzic ponieważ będe chciałą zapomnieć i sama złamię czyjeś serce///

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A no tak bywa, że dzieciństwo wywiera wpływ na dalsze życie, ale jest też tak, że możesz ten wpływ niwelować i sama sobie układać światopogląd :) - może czas najwyższy? No przykro mi to czytać, ale dla wsparcia mogę dodać, że nie jesteś sama z takimi doświadczeniami - teraz tylko pytanie - w jaki sposób je wykorzystasz? :) - bo przecież możesz dzięki nim się doskonalić = masz doskonały przykład jaką nie być. Wiem, że czasami można zrzucić winę na innych, że przeszkadzali, nie pomagali, ale może warto o tym zapomnieć i ruszyć do przodu? Takie rozpamiętywanie to tylko albo dołuje, albo stopuje, chyba nic więcej, prawda? A z tym podglądaniem to w sumie norma, dlatego mam zawsze okna pozasłaniane ;) Może czas nabrać do siebie trochę dystansu i nie przejmować się tym co ludzie mogą powiedzieć? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i w pracy, jestemn b. dobra, każdy mnie lubi i wgle, lubię ludźmi z którymi pracuje, to jest miejsce w którym jest ok, ale w chwili gdy z pracy wychodzę zaczyna sie nostalgia, poza pracą właścieiwe mogę leżeć non stop w łózku, olewam wszystko, np. lubię gotować, lubię smaczne i zdrowe jedzenie, a teraz jem tylko śmieciowe produkty 'na szybko', znajomi też sie śmieją ze ooo jesz tak nie zdrowo powinnaś jeść tak i tak ii siak, a ja nie mam siły staćc i gotować, bo nawet to jest przygnębiajace..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no ale widzisz, ja sie właśnie tak bardzo przejmuje tym co ktoś powie, tak jak np. z tym podglądaniem, ze ktoś podejrzy to pół biedy, ale że nagra albo zrobi zdjęcie--dla mnie to powód do wstydu i moment w którym boję sie że ktoś bedzie oceniać, a ja nie jestem bvałaganiarą ani ni ejetem taka zła, po prostu miałam cięzki okres, a że ludzie nic nie rozumieja, i to ni ejest tak ze rozpamietuje, wiem zę to najlepsze co mogę zrobić iść naprzód i wierz że to robię, wyprowadziłam się z tamtego mieszkania i inaczej zyję ale wiesz, mam tyle problemów miło się z tobą pisze, i dzięki za rozmowę, bot o duzo daje i pomaga :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i wiesz, ta obsesja z bałaganem i nagrywaniem(zdjeciami) zaczęła sie przez rodziców, gdy pierwszy raz wpadłam w depresję lażałam i nic nie robiłam(to było jk mieszkałam z rodzicami), miałam straszny bałagan, chodziłam non stop w piżamie i wgle a rodzice sie ze mnie smiali, z bałaganu, nagrywali, robili zdjecia i mówili że wszystkim je pokażą :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oliwka 30
Myślę, że to o czym piszesz to nie depresja. Wtedy nie miałabyś ochoty do pracy chodzić, a jak widać wtedy odrywasz się od wszystkiego, lepiej się czujesz. Musisz zapomnieć o tym, w kim jesteś zakochana bo to zapewne Cię dołuje. Musisz się ogarnąć i zacząć gdzieś wychodzić ze znajomymi, zapisać się na jakiś kurs - może tam poznasz kogoś. Wiem że próbujesz zaoszczędzić, ale to co się z Tobą dzieje to pierwszy krok do depresji, więc musisz to zwalczyć. Albo wydasz pieniądze na przyjemności i tak się "wyleczysz" albo wydasz na terapię i farmaceutyki. Zrób coś póki jeszcze nie jest aż tak źle. A jeśli chodzi o lęki - zdajesz sobie sprawę że są abstrakcyjne, więc wydaje mi się że sama je zwalczysz jak w życiu zacznie Ci się układać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
niby wiem ze sa abstrakcyjne ale czy naprawdę są?? a jeśli sie okazę ze to prawda?? do pracy chodzę bo muszę , fakt, jak juz tam dotrę to sie odrywam od wszystkiego ale to nie jest idealne, a przyjemnosci, ostatnio wydałam trochę gotówki na przyjemnosci, nowe ciuchy, fajna prostownica, kilka kosmetyków dobrych firm, cieszyłam sie tym tylko w chwili gdy kupowałam, i przynioslm do domu, teraz traktuję je jak podrzędn e kosmetyki, nakładam i mnie nie obchodzi że to dior czy te perfumy kosztowały 200zł, zero przyjemnosci, jak to nie depresja to co??? dlatego nie wydaje kasy, bo wiem że wydam i zero przyjemności, i czuję różnicę bo kiedyś(gdy nie było mnie stać na kosemtyki dior/chanel czy markowe ciuchy) gdy miałam choćby jedne takie perfumy czy coś to było super i wgle(wtedy ogólnie ja byłam ok), teraz nawet to mnie nie cieszy, nawet jedzenie nie sprawia przyjemnosci...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oliwka30
Mam wrażenie że wszystko przez tą "nieszczęśliwą" miłość :( Musisz na siłę coś robić, bo wpędzisz się w depresję silną. Może idź do psychiatry, opowiedz mu, on stwierdzi czy to już depresja i potrzebujesz leków czy nie. A co się stało z tym chłopakiem w którym jesteś zakochana? Dlaczego nie możecie być razem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do usług ;) A może to jest tak, że jak jesteś wśród ludzi to tyle nie myślisz, naturalne środowisko, jest fajnie - a jak idziesz do domu to zaczynasz rozmyślasz, jesteś sama - i pewnie tak być według Ciebie nie powinno - stąd takie myśli? - większość osób tak ma :) No to masakra z tymi rodzicami, ale czy w pewnym momencie nie zdałaś sobie sprawy z tego, że to co oni robią jest nienormalne ... i że oni są w pewnym sensie "nienoramlani", że mają jakieś problemy? Nie chodzi o to, żeby kogoś obrażać, ale takie myśli wpłynęłyby na to, że byś się tak tym nie przejmowała. A utrzymujesz z nimi kontakt? A dlaczego Cię nie cieszą rzeczy materialne? Powody mogą być 2: 1. nie masz się z kim dzielić swoimi doznaniami 2. wiesz, że oni tak naprawdę nic nie znaczą. Trzymam kciuki, by opcją pierwszą była opcja druga ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oliwka30 - Ty się zajmujesz życiem prywatnym a ja analizą przeszłości, jej wpływu - dobrze się podzieliliśmy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlaczego nie mo0zęmy być razem, wiesz, tak jakby jesteśmy z 2 światów, poza tym ja uważam ze jestem niewystarczajaco dobra dla niego, on duzo osiagnał, ja póki co nic żałuje że tak wyszło, ale serce nie sługa, o rodzicach, tak wiem że dużo to ich wina, a mi zbyt długo zzajęło by sie uwolnic spod ich wpływu, ale to nie zmienia faktu z wiinię też siebie, że dałam im się tak zachowywać i pozwoliłam by mnie tak traktowali, by zabrali mi dzieciństwo , jeśli chodzi o rzeczy materialne to ci powiem tak, nie odczuwam potrzeby chwalenia się że używam maskary chanel, szminki takiej i takiej i perfum diora bo wystarcza mi fakt ze wyglądam łądnie i świadomość że używam kosmetyków dobrej marki a gdyby ktoś spytał to nie wstyd odpowiedzieć bo wiem ze używam dobrych kosmetyków, ale kiedyś mi to sprawiało przyjemność, zakupy itp. kupowałąm fajny ciuch i chciałam w nim gdzieś iść, kupowałam perfumy chwaliłam się nimi, teraz to nie robi na mnie wrażenia, niby jest fajnie i wgle ale czegoś brakuje, coś sie zmieniło i ja nie iwem co

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i najgorsze jest to że sie tak przejmuje, wymyślam sobie problem ze coś musiałam zawalic(ja musiałam zawalić, bo rodzice mi zawsze powtarzali ze wszystko to MOJA i tylko wylacznie moja wina) bo ja jestem taka zła i najgorsza i wgle, i jak np. miałam bałagan w mieszkaniu to sobie wymyśliłam że ktoś musiał podglądać itp, zrobił zdjecia i to moja wina bo nie sprzątałam, a ja nie jestem leniwa, po prostu zły okres, jak np. ciś sie dzieje(gdziekolwiek, np w pracy) to mam wrażenie ze zawsze wszystko musi byc moją winą..., wiec staram sie byc idealna a nikt nie moze byc idealny(pracowity, sumienny o tak --i ja też taka jestem) ale nie zrobię 15 rzeczy naraz, wiec boje sie że ktoś mi powie że robię coś źle nie tak itp. narzucam sobie chwilami presję, nie daje jej rady, stres, problemy, to zbyt dużo dla mnie chwilami jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ciekawe masz podejście do tematyki doboru partnerów do zwiazku ;) Myślałaś o psychologu? - czy może byłabyś w stanie sama zmienić swoje myśli. Wydaje mi się, że posiadasz ich za dużo - tych negatywnych - w swojej głowie :( Szkoda sobie nimi głowę wypełniać. Znasz tę książkę? http://www.ceneo.pl/10813234cl-JAK_PRzESTAC_SIE_MARTWIC_I_zACzAC_ZYC_BR_5 - tytuł mówi sam za siebie ;) Moje dzieciństwo było podobne - ale trzeba kiedyś się odciąć, zmienić myśli, szkoda życia na rozpamiętywanie tego, warto ruszyć do przodu, a jak nie - to warto chociaż życ w stagnacji, ale z pozytywnymi myślami ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oliwka30
A próbowaliście być razem? Rozumiem, że jesteście z dwóch różnych światów, że Ty nic nie osiągnęłaś (jeszcze), ale może jemu to nie będzie przeszkadzało, może będąc z nim będziesz mieć siłę i energię żeby się rozwijać, a on będzie Cię pchał do przodu. A jeżeli nie możęcie być razem bo jemu to przeszkadza, to uważam że musisz się od niego odciąć, zapomnieć. Niekoniecznie poznać od razu innego, bo nie będziesz gotowa na nowy związek i możesz kogoś zranić, ale powinnaś jak najwięcej czasu spędzać między ludźmi, znajomymi. Może równocześnie jakaś terapia z psychologiem, który pozwoli uporać Ci się z przeszłością. Bo KongKing ma rację zdarzenia z przeszłości potrafią zrujnować życie. KongKing nie zabieram Ci Twojej działki skoro się podzieliliśmy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
spróbuję ksiażki, kupie i przeczytam, bo wiecie, ja się chcę odciąć od przeszlości od problemów, i zapomnieć, tylko własnie jest taki problem, nie wiem jak znosic krytykę, jak znosic gdy ktoś mówi że coś źle zrobilam, chce być pewna siebie, asertywna i odwazna, umiec walczyć o swoje i nie przejmowac się tym co ktos o mnie mówi, wiem ze to głupie ale chciałabym mieć psychikę(i tylko to) takiej kim k,ardashian, publikuje nagie fotki, fotki gdzie siedzi na kiblu, zrobiła ze swojego zycia cyrk i się niczym nie przejmuje żyje dalej, przeczytam tą ksiażkę, moxże coś zmienie w swoim życiu bo dalej tak nie chcę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×