Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość taka jedna sobie .............

Zycie uczuciowe po 40- tce

Polecane posty

Gość kocham was
Czy jest jakas chetna po 40-ce?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rozmaryn Pospolity
Wiesz, ja sie juz 2 razy rozwiodlam bo mi bajka przeszla wiec wiem ze nic nie ma na zawsze ale prawde mowiac to chyba normalne. Przeciez teraz zyjemy dluzej :P Teraz jestem szczesliwa ale zakladam, ze sie to moze w kazdym momecie skonczyc ale co tam. Bede miec chociaz fajne wspomnienia. A moze za 10 lat poznam wtedy jakies czerstwego dziadka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie uważam ,ze nic nie trwa wiecznie - wszystko zależy od tego co uważamy za " wszystko " . Zauważyłam zmiany jakie zachodzą w moim mężu i ale nie jestem łaskawsza dla siebie - ja też sie zmieniłam , nie tylko cieleśnie co jest najłatwiejsze do zaakceptowania ale przede wszystkim ... wewnętrznie ? uczuciowo ? sama nie wiem .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rozmaryn Pospolity
No wlasnie, ciagle sie zmianiamy. Rzecz jest w tym, ze nie zawsze sie zmieniamy w tym samym kierunku i w tym samym czasie :( Nie znalazlam na to zlotej rady :( Staram sie korzystac z kazdej dobrej chwili i nie zamartwiac sie przyszloscia. Po 40-tce zycie uczuciowe w kazdym razie zycie uczuciowe nie obumiera a recz przeciwnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
żona a co jak bajki nigdy nie było ...był tylko kopciuszek ,który łudził się ze potrafi zmienić księcia w pospolitą żabę .... nie miałam nigdy złudzeń ,że życie jest doskonałe , sama nie jestem doskonała ..każdy ma swoje milejsze ,lub większe wady ... nie mam nic przeciwko kopiom ... nie znoszę tylko ,gdy kopia utrzymuje ,że jest oryginalniejsza od oryginału....nie chciałam zbyt wiele ..zwykłe wspólne życie ,wspólne wychowywanie dzieci ,wspólne decyzje,plany i choć odrobinę bodajże szacunku jeżeli nie uczucia ..czy jestem zachłanna..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ista próbowałaś rozmawiać z mężem o tych Waszych " omijaniach " małżeńskich ? Pewnie tak :) ale dla porządku zapytam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rzecz jest w tym, ze nie zawsze sie zmieniamy w tym samym kierunku i w tym samym czasie Nie znalazlam na to zlotej rady .--------------- I pewnie nikt nigdy nie znajdzie bo to niemożliwe. Jednak jeśli jednak " pomimo to " małżeństwo nadal trwa , nadal walczy o siebie to widzę w tym siłę i mądrość .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
żono ..aż miło czytać , że ktoś się czuje szczęśliwy w tak długoletnim związku ...wiesz ja się zmieniam jestem ciekawa ..lubię się uczyć jednego przez tyle lat nie nauczyłam ..asertywności ..wierzyłam ,że mnie się uda ..byłam młoda ..nie bałam się pracy .. nie miałam wygórowanych wymagań, cicha ,spolegliwa .. niestety nie umiem dyskutować z argumentami męża ..gdy poprosiłam by pomógł mi na święta ..usłyszałam ,że dla niego świąt może nie być...gdy poprosiłam , by obrobił okno w kuchni ( gdy wkładali je robotnicy uparł się ,ze szkoda kasy na obróbkę)..usłyszałam ,że przez tyle lat to mogłam sobie sama zrobić ..to zadaje sobie pytanie ..do czego mi właściwie ten mąż potrzebny ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna sobie .............
Pozdrawiam i obiecuje ze czesciej się pokaże jak ktoś będzie na topiku jeszcze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×