Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Tamta___miłóść

Spotkanie po latach........

Polecane posty

Gość Tamta___miłóść

Ktoś z Was przeżył takie spotkanie? Dawna miłość i Ty. Co czuliście? Wróciło uczucie, motylki, czy była obojętność? x x x Pamiętacie piosenkę De Mono? xzx "Spotkanie po latach, pamiętasz tamten dzień,on to właśnie ja. Ty ciągle ta sama, na pewno w twoim życiu wiele ważnych zmian. Spotkanie po latach, i nagle coś, we mnie powraca. Wróciłem na chwilę, do tamtej nocy, gorącego ogniem dnia. Czy coś się zmieniło, na tyle żeby nie dać więcej temu szans. Spotkanie po latach, pamiętasz to ja. x Mieć więcej odwagi, by czegoś nie stracić i w sobie nie chować, gdy ktoś do nas woła. Zaprasza nas do tańca i na bal. x Spotkanie po latach, tak całkiem inne ,teraz niepodobne tak. Czy myślisz tak samo, dlatego tamtym razem nic nie wyszło z tego nam. Wciąż prawdy szukamy, wracają na nowo pytania. Spoglądam na Ciebie, wciąż piękna jesteś, jak tamtego dnia. Jest coś o czym nie wiem, jeżeli tak, to daj mi o tym znać. Spotkanie po latach, pamiętasz to ja. xzx http://www.youtube.com/watch?v=lw6AdQr6HRE

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Miss understanding
zamierzasz gloryfikować tanie romanse rodem z portalu nasza klasa? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tamta___miłość
:D nie I nie z portalu ;) Tak mnie zastanawia, jak ludzie na siebie reagują po latach, gdy to była tzw. wielka miłóść. Czy wracają jakies uczucia, co czują w momencie spotkania itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tamta___miłość
Nikt nie przeżył? Nikt nie przeżył po takim spotkaniu? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja ostatnio spotkałam chłopaka z którym byłam zaręczona kilka lat temu. Odczułam wielką radość i ulgę, że nie wzięliśmy jednak ślubu. Wszystkie moje podejrzenia spełniły się w 100%. On już teraz jest żonaty i ma dziecko, trochę szkoda mi jego żony... Co ciekawe ona za każdym razem gdy przychodzi do miejsca w którym pracuję patrzy się na mnie jakby chciała mnie zamordować :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lkjhbgfhjkop
Każdy chyba w sercu swoim nosi jakas niespelniona milosc.Jest ona wieczna tesknota za ............mlodoscia,tamtymi latami,beztroska,bo z tym nam sie kojarza takie mlodziencze zuroczenia. Przy takich trzeba tylko uwazac zeby nie zrodzilo sie cos nowego albo nie wrocilo stare uczucie. slodkie sa stare uczucia :) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Fiiiifuś
Nie sądzę by rdzewiały.Może jedynie zmieniają odceinie.Albo umierają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja spotkam sie niedlugo z moja pierwsza miloscia,boje sie troche.Pozdrawiam S

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Podpiszę się pod wypowiedzia lkhjbgfhjkop, pierwsze uczucia, pierwsze miłości zostają w nas. Przeżyłam takie spotkanie po latach i nie ukrywam, że wróciły uczucia z siłą, której się nie spodziewałam. Teraz, z perspektywy czasu myślę, ze trochę szkoda, że się pojawiły, bo nie było możliwości kontynuowania tej znajomości, po prostu nie umiałam oszukiwać się, że mogę się z nim przyjaźnic. Żal, bo to wciąż ciekawy, ciepły człowiek. Ale akurat oboje nie mieliśmy problemu z ustaleniem, co jest najważniejsze w hierarchii naszych wartości i dlatego urwanie kontaktów było najlepszym wyjściem. Nie najłatwiejszym, przynajmniej dla mnie, ale "jedynie słusznym". Czasem tylko pozwalam sobie na chwilke słodkich wspomnień. To by było na tyle moich rozważan na temat spotkań po latach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gg facet
nie,ja nie chciał bym spotkać byłe miłości czasem ją widuje,ale mam wtedy odruch wymiotny nie,nigdy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miss understanding, a w zasadzie co tobie do tego? Shove that patronizing up your ass. Co cię obchodzi gdzie ktoś odnajduje ważną dla siebie osobę? None of your business.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Michał 83
Jakie ja miałem spotkanie po latach to mało kto. W mojej klasie były między innymi dwie przesympatyczne dziewuszki, bliźniaczki(średnia szkoła). Nasze wszystkie drogi się rozeszły. Aczkolwiek zawsze gdzieś tam pojawiał się głęboko uśmiech na wspomnienie o tych bliźniaczkach. Po prostu miały coś w sobie, co powodowało, że człowiek się czuł w ich towarzystwie po prostu wyśmienicie. Ich atrybutami było wieczne kapitalne poczucie humoru i nieodłączny, kochany wręcz uśmiech. Życie jakoś się tak potoczyło, żeśmy zapomnieli jeden o drugim. Aż tu nagle trafiam do szpitala. Pomyślicie...leczenie szpitalne...proza życia. Ale przyszedł moment, kiedy się to wszystko zmieniło. Pikam na pielęgniarkę, bo skończyła się kroplówka. Wchodzi mi jakaś drobna, śmiejąca czarnulka w kitelku. Widać, że to moje pokolenie. Patrzę w te śmiejące oczęta i co widzę? Ta sama buźka, te oczka, uśmiech, co u tych bliźniaczek. patrzę na kartę identyfikacyjną i serce mi wali jak młot na tyle, że dobrze, że mam je zdrowe, bo zawał byłby murowany. Nazwisko się zgadza! Zaczynam pytać według swoistego klucza, a ta raz uśmiech, raz się czerwieni(!) po rumieńcach. W końcu padło pytanie klucz o bliźniaczkę, szkołę, wychowawcę. Wtedy to już serce zaczęło mi walić jak oszalałe z radości! Pozostało mi tylko powiedzieć "Witaj Basiu po 8 latach!" Boże drogi...gdyby nie ta oficjalna sytuacja to pewnie mocno przytuliłbym ją do siebie jak przyjaciel przyjaciela, ale cóż....czasem radość trzeba inaczej ukazać. Aczkolwiek w takich momentach człowiek się naprawdę dziwnie zachowuje. Stara się szukać wzroku, cieszy się na czyjś głos. Pamiętam, że raz mimochodem popatrzeliśmy jeden na drugiego na sali chorych i wtedy poczułem się, jakby coś mnie strzeliło, jakiś piorun prosto w serce, ale taki, że chce się żyć, a nie umierać. Tak więc miałem spotkanie iście romantyczne w dramatycznych okolicznościach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×