Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mam juz dość

matka

Polecane posty

Gość mam juz dość

witam, chciałabym się Was poradzić co byście zrobili na moim miejscu... Pochodzę z rodziny wielodzietnej. Od dzieciństwa czułam się gorzej traktowana przez swoją matkę. Mam czwórkę rodzeństwa, ja jestem dzieckiem środkowym.I czuję się dokładnie tak jak opisują w róznych poradnikach, jak traktowane jest dziecko środkowe: zawsze pomijane, ignorowane, zwłaszcza przez matkę.Dwie starsze siostry zawsze miały wszystko nowe ciuchy,książki, dwoje młodszego rodzeństwa było faworyzowane przez swój mlodszy wiek. Zawsze starałam się przypodobać mamie sprzątajac, bo wiedziałam,że jak posprzątam będzie miała dobry humor. Pomimo,że uczyłam się najlepiej z mojego rodzenstwa, wygrywałam w róznych konkursach,moją matkę mało to interesowało.Jak zdarzyła mi się 2, byłam poniżana, bałam się wracać z taką wieścią do domu.Jako dziecko zawsze zastanawiałam się, co we mnie jest nie tak,że mnie matka tak traktuje.Myslałam, że nie jestem jej dzieckiem.Zawsze sobie wyobrażałam, że kobieta, którą widziałam w kościele z córką, podobną do mnie musi być moja matką,że może zaszła jakaś pomyłka...Dziś jestem osobą dorosłą..Każdy z rodzeństwa dba o to ,aby mieć względy u matki. Ja też chyba dalej to robię nieświadomie, ale często mam mysli, by się odciąć od niej, mam dość już udawania,że nie ma problemu. Moje rodzeństwo też jest dorosłe, Myślę, że dobrze widzą,że matka mnie traktuje najgorzej,ale ignorują to, ciesząc się z pozycji bycia tym lepszym dzieckiem. Dziś jestem dorosła,ale sytuacja się nie zmieniła, dalej jestem dla niej nikim, zdarza się,że co ja powiem jest ignorowane, często jak rozmawiała z kims z rodziny , znajomych, i cytowała mój tekst, co powiedziałam,uznawając za autora nie mnie a swoją faworyzowaną córkę. Kiedy była za granicą, dzwoniąc,pytała się o każde swoje dziecko prócz o mnie. W wieku dojrzewania wpadłam w nerwicę, do dnia dzisiejszego odczuwam jej skutki. Do konkubenta opowiadała,że woli moją siostrę-tą faworyzowaną.Raz się mnie wyrzekła...Nie wiem ,co jej zrobiłam i mysle,że się nie dowiem.Od dziecka czułam,że jej coś zawiniłam i tak czuję do dziś. Myslę, że w dużej mierze z jej powodu wpadłam w nerwicę, fobię społeczną.Choć z ojcem też nie mam zbyt dobrych relacji. Dziś mam niską samoocenę, brak znajomych, nie potrafię się otworzyć na ludzi, choć uważana jestem za osobę atrakcyjną. W środku czuję żal, boję się samotności , tego co będzie dalej, z drugiej strony chcę udowodnić matce, że dam sobie radę w życiu.Ale juz wiem, ze na jej pomoc w życiu nigdy liczyć nie będę mogła, przynajmniej do tej pory wsparcia u niej nie miałam tylko krytyka i szyderstwwo z jej strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaa nie moge zasnąć
daj jej to przeczytac... wyslij w liście albo nie wiem.... jesli cos jest na rzeczy to moze powie ci prawdę. a jeśli nie to przynajmniej próbowałaś... jesteś dorosła, żyj swoim życiem, jestem pewna że ty na pewno nigdy nie popełnisz takie błędu względem swoich dzieci. Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pytajnikkx
Po angielsku jest takie powiedzenie, ze oliwi sie to kolo u wozu ktore piszczy. Jak jestes zaradna, atrakcyjna wygrywasz konkursy i co tam jeszcze, to moze matka woli sie skupic na bardziej potrzebujacym rodzenstwie. Klania sie przypowiesc o synu marnotrawnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja uważam, że musisz się z tym pogodzić. w rodzinach wielodzietnych chodzi głównie o to, by rozumieć, że nie jest się jedyną osobą, oduczać się egoizmu. tak to jest jak jest niestandardowo dużo dzieci. nie masz się co dziwić. ja uważam, że już ilość dzieci powyżej 2 jest podejrzana. nie wiem jak ludzie dają radę. finansowo, czasowo, ze wszystkim. jak dzieci wtedy wiecznie na pierwszym planie, że ledwie da się pogodzić obowiązki związane z nimi, to gdzie tu reszta życia- coś dla siebie, coś dla związku, życie towarzyskie, itp. nie dziwi mnie też, że rodzice się rozstali Twoi. skoro na dzieci czasu nie starczało, to na małżeństwo tym bardziej. żyj po swojemu, zrekompensuj sobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tyle, że jak tych innych kół się nie dogląda, to np. odpadną albo zaczną piszczeć. jak wszystkie naraz będa piszczeć, to się wóz rozpadnie. bez kitu i przypowieści- nie powinno być faworyzacji w rodzinie. męża też nie powinna była zaniedbać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam juz dość
myślę,że egoistką nie byłam i nie będę,ale czasem jak matka coś powie, to boli. Właśnie dziś powiedziała coś ,co mnie zabolało.Kiedy się kłóci z ojcem, najeżdża na mnie,a broni swoje ulubione córeczki,chociaż nic jej nie zrobiłam. Kiedy była w szpitalu ,to ja rano wstawałam,żeby zrobić jej sniadanie itd,faworyzowane córki leniuchowały. Ale mam wrażenie,że im jestem dla niej bardziej dobra tym jest gorzej...Taki typ charakteru.Rodzeństwu też zawsze pomagam, jesli sa w potrzebie, jestem wrażliwa na ludzką krzywdę,zwłaszcza bliskich. Tylko czuję,że moje dobre serce mnie jeszcze bardziej pogrąża i nikt się ze mną nie liczy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pytajnikkx
Jak sie liczyc z takim Kopciuszkiem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam juz dość
czasem próbuję być ,,zła'',bronic swoich interesów,ale potem mam wyrzuty sumienia i wracam do swojej dobroci. Męczy mnie to już.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×