Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Cukrowinkaaa

Niezaradny facet :(

Polecane posty

Gość Cukrowinkaaa

witajcie. Pisze bo mam problem. Mój narzeczony, jest strasznie niezaradny, jesli chodzi o codzienne obowiązki. Nie mówie tu o sprzątaniu, czy gotowaniu (choć z gotowaniem u niego może nie najlepiej ale jako taki obiad spłodzi jak trzeba już nie wybrzydzam). Chodzi mi głównie o zakupy. Jestem już w prawie 6 miesiącu ciąży i coraz ciężej mi tak to wszystko ogarniać, bo strasznie doskwiera mi kręgosłup i przyniesienie ze sklepu oddalonego o 15 minut drogi, nawet pół reklamówki zakupów staję się wyzwaniem. Coraz częsciej prosze go o pomoc i coraz częściej zaczynamy się o to kłócić. Ostatnio zaciągłam go do kauflandu na zakupy i kiedy doszliśmy na dział piekarni, poprosiłam go by wziął 18 kajzerek no i wziął... W domu okazało się, że na 18 bułek tylko 3 nadaja się do jedzenia, a reszta jest twarda jak skała, że zęby by szło połamać. Zapytałam się go (nie krzyczałam), jak on te bułki wybierał skoro wszystkie sa twarde i czy tego nie czuł pod ręką? To stwierdził, że pomacał jedną a reszte wziął jak leci i pozatym myslał że skoro były w tym koszu to chyba nadaja się do jedzenia bo tych nienadających się by nie sprzedawali. Ręcę mi opadły bo na jakim on świecie żyje, przecież wiadomo jak to jest w tych marketach, trzeba na każdym kroku uważać co sie kupuje bo oni byle gówno człowiekowi wcisną obojętnie czy świeże czy nie. Trochę się wkurzyłam bo był już wieczór, na drugi dzien on szedł o pracy a mysmy zostali bez pieczywa, żeby mu śniadanie zrobić już o kolacji nie wspomnę. On walnął focha, "to sobie kupuj sama", na co już całkiem wybuchłam bo cholera nie po to go prosze pomoc, żeby mnie w czyms wyręczył, żeby ostatecznie i tak musieć to robić samej. Martwie się co będzie potem, bo kręgosłup coraz bardziej boli, i jeśli w 9 miesiącu mnie przykuje do łóżka, to już całkiem z głodu pozdychamy bo on nawet świeżych bułek nie potrafi kupić, a na każde zwrócenie uwagi reaguje fochem :( Co ja mam z nim zrobić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ggggggawwwfd
po pierwsze: ja też nigdy nie macałabym bułek, gdybym 18 miała kupić. Dziwny ten wasz market. Niepotrzebnie się czepiasz. Nie znam ludzi, którzy macają KAŻDĄ kupowaną bułkę. To nie jego wina. Po drugie - rób zakupy internetowe z dowozem do domu! 15 minut spacerku jeśli ciąża nie zagrożona tylko wyjdzie ci na zdrowie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cukrowinkaaa
Małżeństwo drogą do świętości "A zatem zachęcam Was ja, więzień w Panu abyście, postępowali w sposób godny powołania jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie... W końcu bądźcie mocni w Panu siłą Jego potęgi..." Powyższy tekst - to słowa Świętego Pawła z Listu do Efezjan, w których zawarte jest wezwanie Apostola Narodów do życia zgodnego z powołaniem. W Liście tym małżeństwo chrześcijan ukazuje się jako wielka tajemnica /5,32/, jako odzwierciedlenie związku Chrystusa z Kościołem. Jesteśmy małżeństwem od 36 lat. Mamy 3 dorosłe córki. Od 17 lat należymy do Domowego Kościoła, który jest małżeńsko-rodzinnym ruchem świeckich w Kościele, działającym w ramach Ruchu Światło-Życie. Popularnie nazywany jest ruchem oazowym, stąd też nasz Ruch nazywany jest także Oazą Rodzin. Ojciec Święty Jan Paweł II często powtarzał, że bliski jest mu styl życia oazowego. Oaza Rodzin jako ruch małżeńsko-rodzinny zwraca szczególną uwagę na duchowość małżeńską, czyli dążenie do bycia bliżej Boga w jedności ze współmałżonkiem. Pomaga małżeństwom trwającym w związku sakramentalnym w budowaniu między nimi prawdziwej jedności, która stwarza najlepsze warunki do dobrego wychowania dzieci w duchu chrześcijańskim. Trwanie w Oazie Rodzin mobilizuje nas ciągle do podejmowania starań o to, abyśmy byli bliżej Boga i bliżej siebie, abyśmy byli wierni naszemu powołaniu. Uczestnictwo w Ruchu uświadomiło nam, jak bardzo jesteśmy odpowiedzialni za swoje zbawienie; żona za zbawienie męża, - mąż za zbawienie żony. Kiedy małżonkowie zawierają Sakrament Małżeństwa ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Tekst tej przysięgi kończą słowa ; "Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci". Patrząc po ludzku - dotrzymanie przysięgi małżeńskiej bez Bożej pomocy jest bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Potrzebne jest więc ciągłe pogłębianie naszej osobistej i małżeńskiej więzi z Bogiem. Pomaga nam w tym codzienna modlitwa osobista, modlitwa małżeńska praktykowana każdego dnia, regularne czytanie Pisma Świętego. Naszą miłość małżeńską pogłębiamy przez dialog małżeński i wspólnie przeżywane rekolekcje. Dialog małżeński, to takie szczególne spotkanie, w czasie którego omawiamy ważne dla naszego małżeństwa i rodziny sprawy. Mówimy o tym co nas boli, niepokoi, co jest dla nas przykre i radujemy się tym co dobrego wydarzyło się w naszej rodzinie. W tym czasie zawierzamy Bogu wszystkie nasze troski, niepokoje, a także radości. Rekolekcje to czas refleksji nad sobą, czas weryfikowania tego, co w życiu najważniejsze, ale przede wszystkim to szczególny czas spotkania z Bogiem. Dzięki nim staliśmy się ludźmi bardziej szczęśliwymi, bardziej żyjącymi Słowem Bożym i sakramentami, bardziej świadomi swego chrześcijańskiego powołania i wynikających z niego zadań. Wszyscy jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do świętości, a świętość polega na codziennym powstawaniu z upadków. Mamy świadomość własnych słabości i grzechów, dlatego ciągle musimy pracować nad sobą. Siłę daje nam moc, jaka płynie z Sakramentu Małżeństwa. Trwanie w Ruchu jest dla nas źródłem umocnienia i radości. Widzimy jak wiele dobra dokonało się w naszym małżeństwie i rodzinie. Jesteśmy Bogu wdzięczni za dar Domowego Kościoła, w którym możemy realizować się jako małżonkowie, rodzice i członkowie Kościoła. Podejmowanie ciągle na nowo trudu wypełnienia założeń Ruchu, ciągłej pracy nad sobą jest naszą odpowiedzią na Chrystusowe pytanie; "Czy miłujesz mnie bardziej niż inni?" Przeżywając radość trwania w Ruchu pragniemy do niego zaprosić wszystkich tych małżonków, którzy odczuwają potrzebę twórczego przeżywania miłości małżeńskiej w świetle wiary. Drogowskazem dla nas wszystkich niech będą znowu słowa Apostoła Narodów, Świętego Pawła - tym razem z I Listu do Koryntian: "Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą: Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy z nich zaś największa jest miłość."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cukrowinkaaa
to wyżej to podszyw. Ja macam każdą bułkę bo wiem, że niektóre leżą tam kilkanaście godzin a niektóre tylko dziesięć minut bo oni to na miejscu pieką i dosypują tylko mieszając z tymi mniej świeżymi. Poprostu trzeba uważać na to co sie kupuje. Już nie chodzi też tylko o te bułki bo posłałabym go po wędlinę to też pewnie kupiłby albo za drogą albo wcale bo nie wiedziałby którą wybrać. Kiedys wysałam go do sklepu po sok pomarańczowy. Wyraźnie zaznaczyłam, że ma kupić SOK 100% a nie żadne słodzone napoje typu Caprio. Poszedł i z czym wrócił? Z pomarańczowym Caprio... :/ A jak zaczęłam mieć pretensję, że MÓWIŁAM PRZECIEZ ŻEBY NIE BRAŁ ZADNYCH CAPRIO, to mi zaczał wmawiac ze nie mówiłam, i że co to za róznica, skoro i to i to w kartonie jest... :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość może ty jesteś taka jak moja
matka ? Nikt od niej lepszych zakupów nie zrobi ! Jak musze kupić jakieś mięso- na tym sie niespecjalnie znam) to już sama spazmów dostaje :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cukrowinkaaa
fakt, jesli chodzi o jedzenie to jestem troche pedantyczna... Czytam wnikliwie opakowania zanim coś kupie, nigdy nie daje sie nabierać na lipne "promocje" w marketach, bo zaraz sobie przeliczam co i jak. Nie sugeruje sie tylko np wielkością puszki czy słoika tylko patrze wagę ile gram czy mililitrów jest danego produktu ;p Ale nie wymagam juz tego od faceta, myślałam że chociaż tak banalną rzecz jak bułki bedzie potrafił kupić... Wiele razy gryze się w język, żeby nie wychodzić na ostatnią zrzędę, ale czasem już nie mogę bo żyję z poczuciem, że jak ja czegoś nie zrobie to to będzie wszystko nie tak jak trzeba. Poprosiłam go żeby mi podłogi przed świętami wypastował, i owszem wypastował, ale już widziałam, że omija niektóre fragmęty podłogi a na moja zwrócona uwagę, że "Tam nie dojechałeś" się denerwował więc odpuściłam. Teraz jak patrze na ta nieszczęsna podłogę to aż mi sie coś robi bo widać jak byk matowe plamy tam gdzie poprostu nie przejechał szmatką. Nie robiłam już mu z tego powodu żadnych wyrzutów ale aż mnie skręca, dlatego chociaż tutaj musze sie wygadać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cukrowinkaaa
tak samo było z seksem, musiałam mu palcem pokazywać wejście do pochwy, żeby w ogóle jakoś ten stosunek odwalić :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cukrowinkaaa
podszyw spadaj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oj tam,oj tam;-)
Faceci tak maja. Raz kupiłam sobie szynke konserwowa- to od m-ca mi ja kupuje. Ogólnie,kupuje te same produkty-nieważne,czy potrzeba czy nie. Zwrociłam uwage,to przytaszczył mi kindziuka (też mi obrzydł,jak kupil 6 paczek i ja musiałam go zjeść). Śmietane namiętnie kupuje w kubeczku,najlepiej 500ml- 'na dłużej starczy' uhmmm tyle,że ja b.rzadko używam. A do zmywarki ładuje mi pół wsadu,bo nie chce mu sie kombinować. Odpuściłam, kiedy umyłam podłoge na kolanach,bo mop się mu zepsuł,i dalej myć nie będzie,bo go krzyże bolą;-) trzy dni leżałam plackiem,bo brzuch mnie rwal i twardniał. Moja rada-odpuść. Nic nie zrobisz,a po co te nerwy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cukrowinkaaa
te wszystkie inne domowe czynnosci jeszcze umiem mu darowac ale kurde z zakupami jedzenia to dla mnie tragedia bo przyzwyczajona jestem do bardzo rozsadnych zakupow, potrafie wuszukac tanie i dobre rzeczy nie jedzac byle gowna jednoczesnie a jak mnie braknie to nie wyobrazam sobie co z nami bedzie. Bede musiala bez slowa protestu jesc jakies scierwo i cieszyc sie ze wogole cos dostalam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cukrowinkaaa
piszac "braknie" mialam na mysli oczywiscie ze zaniemoge juz tak, ze nie bede umiala z lozka wylezc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cukrowinkaaa
a ze zmywarka to moj to samo robi hahaha jak ostatnio talerze powkladał to mi sie slabo zrobilo... w dolnej szufladzie zmiescilo mu sie tylko 4 talerze i naczynie zaroodporne bez pokrywki a na gornej kilka szklanek i miska, a reszta w zlewie zostala. Dopiero jak ja sie za to wzielam to sie wszystko zmiescilo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×