Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

ostatniatakazimastuleciaa

Co się ze mną dzieje?

Polecane posty

Hej. Nie wiem co się ze mną dzieje. Zawsze byłam zamknięta w sobie, małomówna, a co za tym idzie, stroniłam od towarzystwa innych, ale mimo wszystko częściej z kimś gadałam, spotykałam się. Z wiekiem niestety zauważam u siebie coraz większą tendencję do izolacji. Z jednej strony chciałabym gdzieś wyjść, pogadać, a gdy już ma to nastąpić, kombinuję na wiele sposobów jak tego uniknąć. Zakładam bowiem, że te spotkania nie będą udane, że znowu będę się tam czuła jak piąte koło u wozu itp., więc po co się rozczarowywać. Ostatnio trochę na przekór integrowałam się z grupą ze studiów, ale niezbyt miło to wspominam. Czułam się ciągle spięta, nie wiedziałam jak się odnaleźć w tym gronie, ważyłam każde słowo. Teraz, mimo że zostałam zaproszona aż na dwie imprezy sylwestrowe, olałam obydwie.Tzn. początkowo cieszyłam się, że ktoś o mnie pamięta, chciałam poszaleć, ale potem nagle doszłam do wniosku, że w samotności będzie mi lepiej. Tak, samotność i cisza ciągle biorą górę nad resztą. W towarzystwie innych na dłuższą metę się męczę, nie potrafię być sobą. Co innego w samotności... Tylko wtedy robię to, co sprawia mi przyjemność. Nie zmienia to faktu, że martwi mnie to, że tak mam, wydaje mi się to dość dziwne i utrudniające kontakty z ludźmi. Z facetami również. Moja skrytość, aspołeczność odstrasza ich na kilometr. Sama zresztą mam z nimi podobnie jak z resztą : z jednej strony tęsknię, z drugiej uciekam, gdy tylko jakiś się mną zainteresuje (albo ja nim).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość htyh
z wygladu jak sie oceniasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dabtta
Chcesz, ale sie boisz. Dlaczego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wygląd nie jest dla mnie problemem. Jestem w miarę atrakcyjna, może nie jakaś miss, ale skoro ludzie mają mnie za ładną, to chyba tak jest. Dlaczego? Bo coś mi się zdaje, że znowu będę traktowana jak piąte koło u wozu, a ja lubię czuć się na równi z innymi. Poza tym jestem mało obyta towarzysko i nie umiem rozmawiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tu77777
ja tez jestem odludkiem, moj facet to tez odludek, nie ma kolegow, ani znajomych zadnych tak jak ja i dobrze nam razem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smmmutek
sama widzisz, ze to sprawa psychiki... stany depresyjne, albo nerwica? idz do psychoterapeuty, zwroc sie o pomoc bo moze sie to nasilac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smmmutek
moze masz taka osobowosc samotnicza?? ale powinnasc isc do psychoterapeuty, porozmawiac o tym problemie bo jak dalej zyc?? maz,dzieci jak dasz rade...ja mam podobnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość htyh
moglabys podac gg?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smmmutek
masz kompleks z czegos to wynika, moze dziecinstwo, powinnas z kims pogadac...terapeuta najlepiej Ci wytlumaczy i zniknie 5kolo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wybaczcie, coś szwankuje w odpisywaniu... Zdaję sobie sprawę z tego, że problem jest we mnie, nie w innych, więc możliwe, że to depresja czy nerwica. Nie wiem skąd to się bierze, odczuwam wręcz irytację, gdy mam wyjść z domu, gdy ktoś (np. moja przyjaciółka) proponuje mi jakieś grupowe wyjście (zapisałyśmy się na warsztaty literackie kilka lat temu). Kiedyś dawałam się namówić, ale teraz wzbudza to we mnie złość, niechęć. Czuję się znużona ludźmi, spotkania z nimi nie dają mi żadnej satysfakcji. Tęsknię za kimś innym, kimś, kto coś wniósłby w moje życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sama samotna wokolo rozglada
troche jakbym czytala o sobie... tez z jednej strony chcialabym byc zapraszana, wychodzic... ale zazwyczaj zostaje w domu... jestem niesmiala, mam kompleksy, mam wielka blokade zeby cos powiedziec w wiekszej grupie ludzi, wiec raczej milcze, wychodze na jeszcze bardziej nudna niz jestem... ludzie do mnie nie garna... i z jednej strony ciesze sie kiedy jestem sama, bo nie musze myslec czy robie cos nie tak, czy jak mam sie zachowac a z drugiej chcialabym sie czuc lubiana, potrzebna, zeby ludzie chcieli sie ze mna spotykac... ehh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na każde spotkanie z większą grupą ludzi idę spięta i wystraszona. Randkę z chłopakiem w ostatnim momencie odwołałam, co go wkurzyło strasznie i już się nie odzywa. Na studiach też uchodzę za samotnicę. Co prawda na ogół ludzie mnie lubią, są dla mnie mili, ja też staram się sympatyczna dla nich, ale jest między nami jakaś przepaść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sama samotna wokolo rozglada
troche jakbym czytala o sobie... tez z jednej strony chcialabym byc zapraszana, wychodzic... ale zazwyczaj zostaje w domu... jestem niesmiala, mam kompleksy, mam wielka blokade zeby cos powiedziec w wiekszej grupie ludzi, wiec raczej milcze, wychodze na jeszcze bardziej nudna niz jestem... ludzie do mnie nie garna... i z jednej strony ciesze sie kiedy jestem sama, bo nie musze myslec czy robie cos nie tak, czy jak mam sie zachowac a z drugiej chcialabym sie czuc lubiana, potrzebna, zeby ludzie chcieli sie ze mna spotykac... ehh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bjgv;igfv
Ja również wśród ludzi jestem traktowana jak 5 koło u wozu. W przypadku każdego kto jest tak traktowany przez innych występuje ta sama przyczyna: on nie ma nic ludziom do zaoferowania albo mało im daje. Ludziom zależy głównie na tym, by mogli sobie z tobą pogadać a ja nie umiem rozmawiać z ludźmi:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smmmutek
pewnie, ze masz depreche a to sie lubi poglebiac.Porozmawiaj ze specjalista, rozwiaz ten problem bo to Ciebie niszczy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No właśnie, ten paradoks... z jednej strony dobrze nam w samotności, z drugiej chcemy być lubiani, potrzebni... Też nie umiem rozmawiać. Tzn. nie umiem gadać o pierdołach, prędzej o poważnych sprawach, o uczuciach...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bjgv;igfv
Ja chodzę do specjalisty bo mam nerwicę. Dostałam leki i objawy tej nerwicy został zaleczone ale jak nie potrafiłam żyć z ludźmi tak nie potrafię. Psycholog również mi nie pomógł w tej sprawie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niestety masz rację. Wyniszcza mnie to. Z jednej strony mam ten magiczny światek, w którym są książki, farby, muzyka, filmy, światek, w którym czuję się sobą, z drugiej za czymś ciągle tęsknię, wiem bowiem, że żyję wyłącznie marzeniami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bjgv;igfv
W moim przypadku ta nieumiejętność życia z ludźmi nie wynika raczej z nerwicy. To już jest taki charakter nie do ludzi. Zawsze byłam tą gorszą gdziekolwiek się znalazłam. Byłam brzydkim kaczątkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bjgv;igfv
Hobby jest ważne w życiu. Zainteresowania potrafią pomóc człowiekowi ale nie do końca bo przecież one nie dadzą Ci miłości. Człowiek zawsze będzie miał potrzebę kontaktu z drugimi bo jest istotą społeczną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×