Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość verte

Pies=kłopot

Polecane posty

Gość verte

W zeszłym roku wczesną jesienią wyjechałam z chłopakiem na tydzień na urlop. Wynajęliśmy domek pod lasem z dala od skupiska ludności. Po dwóch czy trzech dobach pod nasz domek przypelętał się pies, widać było że młody, aczkolwiek zadbany i jakieś taki "nie wiejski" ;-) Okoliczni mieszkańcy opowiadali jak to nie raz widzieli albo psy przywiązane do drzewa (z racji że wokoło były same lasy), albo jak ludzie wyrzucali zwierzaki z samochodu. Moje serce niestety jest jak dupa. Żal mi się biedaka zrobiło, tym bardziej, że każdej nocy psina spała na wycieraczce pod drzwiami, mimo że chłopak próbował go odganiać (na szczęście noce nie były jeszcze chłodne), a jak wyjeżdżaliśmy samochodem np. na zakupy to pies biegł jeszcze kawałek za samochodem (za pierwszym razem zamknęłam oczy, bo nie chciałam widzieć jak wpada pod inny samochód, dopiero po kilku dniach chłopak mi powiedział, ze pies biegł długi kawałek). W przeddzień wyjazdu w nocy rozpętała się straszna wichura i burza, a ja cały czas myślałam co ten pies musi przeżywać, w końcu nie wytrzymałam i wzięłam go do domku. Na drugi dzień wyjeżdżaliśmy i uprosiłam chłopaka żebyśmy go wzięli, że jak wyjedziemy to albo umrze z głodu, albo go ktoś zastrzeli itp. Wiedziałam, ze w domu nie mam odpowiednich warunków na trzymanie psa - mieszkaliśmy tylko we dwójkę, większość dnia nas nie było, ale tłumaczyłam sobie że jakoś to będzie, ze nie mogę go tak zostawić. No i wzięliśmy go. Na miejscu wyszła z niego (z psa ;-) ) diabelska dusza. Mam dwa koty, których nie wypuszczam na zewnątrz, bo mieszkam przy głównej ulicy i nie chcę ich skrobać z jezdni, ani żeby mi przynosiły jakieś syfy do domu ;-) Psa oczywiście żaden z nich nigdy nie widział. Pies, którego przywieźliśmy, od razu chciał się z nimi bawić, na co koty chowały się po kątach. Myślałam że z czasem się przyzwyczają do siebie ;-) Młody pogryzł w przedpokoju (bo tam go trzymam dopóki nie zmądrzeje ;-) )wszystko co się dało. Drzwi wejściowe na wszelki wypadek obiłam płytą plexi, dorobiłam specjalne zabezpieczenia w szafce na buty itp. Przed kilkoma dniami po 8 latach rozstałam się z chłopakiem, jednym z argumentów było to że nigdy tego psa nie zaakceptował, choć mu tłumaczyłam, ze młody kiedyś zmądrzeje (mam nadzieję ;-) ), ze będzie jeszcze z niego więcej pożytku niż szkód ;-). Poza tym wiedział (i to go chyba ubodło), ze psa nigdy bym nie wyrzuciła, nie po to ratowałam mu życie, choć póki co jest z nim masa problemów. Dodam, ze wczesniej też miałam psa, który był zupełnie inny niż ten obecny - spokojny, "świniowaty" jak mawiał mój były, bo na nikogo nie szczekał, ale wzięłam go ze schroniska, wystraszonego, chorego i traktowałam jak członka rodziny co mojemu facetowi też się nie podobało. Teraz już wiem, ze jeśli kiedykolwiek spotkam na mojej drodze kogoś godnego zainteresowania (bo póki co mam dość facetów), to jednym z pierwszych pytań będzie pytanie o stosunek do zwierząt.Nie wiem po co to piszę, chyba zeby się wygadać, bo zostałam zupełnie sama, rodziny nie mam. No i zastanawiam się nad sobą czy jestem aż tak bardzo nienormalna że wybrałam zwierzęta zamiast faceta?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Elektronikełe
tak pies to kłopot, każde zwierzę w domu to kłopot, co innego pobawić się zwierzakiem przez parę minut czy godzin a co innego mieć go cały czas, problemy pojawiają się jak zwierzak zachoruje albo nie ma się go z kim zostawić jak by się chciało jechać na wakacje itp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak wrzuce te 2 zl
jestes wspaniala osoba. facetem sie nie przejmuj, swiat nie konczy sie na nim. jestes dobra duszyczka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jaq
jesteś na tyle wyjątkowa że możesz mieć faceta jakiego chcesz, a nie jakiegoś ochłapa, który bedzie Ci mowił że mu pies przeszkadza. pełno facetow jest na świecie, nie przejmuj się!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pies=bezwarunkowa miłość
mam trzy koty w domu, dużego psa na zewnątrz a dzisiaj w piwnicy znalazłam kolejnego kota, na poczekaniu zjadł trzy saszetki miamora i połowę suchej karmy z miseczki, popił wodą i teraz śpi na posłaniu, które zrobił mu mąż :) mam to szczęście, że nie musiałam wybierać zwierzak czy facet a ty swojego nie żałuj, jesteś dobrym człowiekiem i takiego spotkasz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość verte
Elektronikełe, tak każde zwierzę w domu to kłopot, ale tłumaczę sobie, ze to jest jak z dziećmi, z tą różnicą że jak zwierzaki dorosną to jest mniejszy problem ;-), pozostałym dziękuję za wsparcie, moze tego oczekiwałam, opisując tą historię....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nvkdf
ale ty nie jesteś sama, masz psiaka i dwa kotki, które bez ciebie nie dadzą sobie rady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×