Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość leonapi69

rozwod? co sadzicie?

Polecane posty

Gość leonapi69

Witam forumowiczow, troche jestem zagubiony, kolacze mi sie w glowie, potrzebuje zimnego spojrzenia/oceny z zewnatrz, dlatego pisze. Jestesmy malzenstwem od 12lat, mamy dwojke dzieci. Pobralismy sie z milosci. Byla (a moze dalej jest) moja najlepsza przyjaciolka. Przeszlismy razem ciezkie chwile ale zawsze dawalismy rade. Oboje pracujemy, zona ma wlasna dzialalnosc, ja utrzymuje dom i wszystko co jest zwiazane z normalnym zyciem. Dodam, ze do dzis jestesmy postrzegani na zewnatrz jako wzor rodziny. Niestety od jakiegos 1.5 roku wszystko zaczelo sie zmieniac. Wyraznie obserwuje jej spadek zainteresowania naszym zwiazkiem i mna, coraz glebszy spadek wiezi emocjnalnej. Wlasciwie przestalismy rozmawiac a nawet sie unikamy w domu.Jesli juz to krotka wymiana zdan co w pracy, techniczy plan na dzien nastepny, lub prosba o pomoc wieksza lub mniejsza - zero czulosci, usmiechu czy romantyzmu. Zona jest bardzo towarzyska. Pracuje popoludniami, ale wraca do domu o 1-2 w nocy (niby z pracy, tlumaczac, ze byla w restauracji z klientami). Probowalem sam ja gdzies wyciagnac, czy do restauracji czy na spacer, sport, spa itd,itp. Zadko mi sie udaje (jest zmeczona, chora, nie ma czasu), ona nie proponuje nigdy. Ale gdy zadzwoni 'kolezanka' natychmiast znika z domu. Seks - od poczatku roku rowno 3 razy, ktore raczej nie moge zaliczyc do udanych (kiedys bylo inaczej). Dwa miesiace temu zabraklo jej pieniedzy na koncie, od razu zauwazylem wyrazny wzrost zainteresowania moja osoba. Skonczylo sie jakies tydien po tym jak jej dalem pieniadze. Pare miesiecy temu zaczalem taki duzy projekt, za niezla kase, probowalem z nia rozmawiac czy mam sie tym zajac bo bedzie mnie to kosztowac nasz prywatny czas - wrecz mnie namawiala, a poniewaz jest to czesciowo moje hobby, to wlasciwie bylo mi na reke. Ostatnio jednak po pierwszym etapie chcialem sie z tego wycofac ze wzgledu na zdrowie, powiedzialem zonie, ze mam dosc, nie daje rady, jestem przemeczony i potrzebuje odpoczac - popatrzyla chwile i skwitowala: szkoda przydalaby sie ta kasa - dla mnie szok. Pare dni pozniej wyjezdzalem sluzbowo, ubralem sie nieco inaczej niz zwykle - wiadomo. I tu znow szok: dla mnie tak sie nigdy nie ubierasz. W sobote chcialem przesunac szafe i zrobila sie karczemna awantura bo wyciaglem z niej jej torebki. Wydaje mi sie, ze jestem/bylem dobrym mezem, duzo pomagam w domu. Dzieciaki mnie uwielbiaja, wlasciwie to ja wiecej z nimi spedzam czasu niz zona (popoludniami jest w pracy). Staralem sie rowniez byc dobrym mezem, czulym, wesolym, pomocnym, ten zwiazek jest lub byl dla mnie wszystkim. Lacznie z tym, ze splacilem kolosalne dlugi zony, ktorych notabene narobila bez mojej wiedzy. Dwa tygodnie temu peklem, wyprowadzilem sie do innego pokoju, praktycznie zerwalismy kontakt. Wczoraj zaproponowalem rozmowe - odmowila bo sie boi i wie, ze chce sie rozwiesc. Wiem, ze wszystko co tu pisze jest bardzo subiektywne, pewnie ona widzi to inaczej. Mysle, zeby odejsc od niej, ale z drugiej strony zal mi, gdzies tam w glebi kocham ja taka jaka byla i niecierpie takiej jaka jest. Powiecie pewnie - porozawiaj z nia - i wlasnie lezy problem. co myslicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozmawiać zawsze trzeba próbować,a jeśli to nic nie da ,to niestety pozostaną ci tylko kroki radykalne albo będziesz dostawał po dupie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tak, to twoja subiektywna ocena, ona pewnie widzi to inaczej, ale nie w tym rzecz. Jak sam pewnie dobrze wiesz, nie rozwiążesz problemu nie rozmawiając z nią szczerze. Wydaje mi się,że oboje musicie powiedzieć sobie wprost jak się czujecie w tym związku, co was drażni, męczy w końcu jak odbieracie takie czy inne zachowania. Rozwód to ostateczność, a przejściowe nieporozumienia można jakoś wyjaśnić,a czasem zwyczajnie przeczekać, jednak każda niewyjaśniona sprawa będzie odbijać się czkawką w przyszłości. Dlatego warto wyjaśnić sobie wszelkie wątpliwości od ręki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
w momencie kiedy napisales o splacaniu jej dlugow, ktore zrobila sama bez twojej wiedzy -bylby to dla mnie powod do rozwodu .Nigdy nie bede takich ludzi uwazala za partnerow do zycia .Bo jak takiej osobie mozna wierzyc? Co moze za plecami knuc , gdzie moga sie pieniadze podziewac, na co moze je wydawac? Dziwie sie ,z e po takim czyms nie masz rozdzielnosci majatkowej ? Wysoce nieroztropna postawa . Poza tym z twojego opisu - kobieta mi sie nie podoba , pazerna puste babsko na czyjas prace , na pieniadze .Nie wklada serca w malzenstwo , ma czas na klientow , kolezanki -droga wolna . Od razu mowie - ROZWOD -w momencie dlugow.Wypad z mojego zycia bylby . A mowie to , jako osoba ktora malzenstwo ceni ogromnie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Elene .. oj ale skoro spłacił, to rczej dobrowolnie, jego wola. Wtedy na to się zgodził więc ten argument jest dla mnie malo istotny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość leonapi69
Do Eleene Wiesz z tymi dlugami to dluzsza historia, Wyjasnilismy to sobie, powiedziala, ze to byl przypadek, ze nie umie sie zadzic pieniedzmi. oddala mi kontrole nad swoim kontem - ale tylko doradcza. Wiec mam pod kontrola co sie dzieje w jej finansach. Ale w pazdzieniku ub.r przestalem ja kontrolowac oznajmiajac jej to (byl to powod czestych niesnasek - gdy jej oznajmialem STOP). i widze ze znow idzie w dluga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Izaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
postaraj sie z nia porozmawiac, jak nie bedzie chciała to zagroz rozwodem, bo cos mi to wyglada jakbys był juz teraz potrzebny tylko dla kasy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość leonapi69
Do Izaaaaaaaaaaaaaaa Wiesz nie chcialem tego glosno mowic, ale czuje ze zaczynam byc frajerem - a moze juz dawno nim jestem? a moze przesadzam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Z tego co opisujesz wynika, że obecne życie Twojej żony to pasmo zabaw, imprez w restauracjach, braku odpowiedzialności na wspólne finanse, a wasz dom traktuje jak hotel.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czyli dobrze moj nos podpowiada, ze nie mozna jej wierzyc , bo znow jest na minusie ( o ile dobrze zrozumialam twoja wypowiedz ) .Przepraszam , ze tak uczepiam sie tych dlugow, ale to jest bardzooo powazna sprawa .Nie mozna spac spokojnie , nie bedac pewnym drugiej osoby.Komornik nie bedzie sie pytal , tylko wejdzie na dochody wspolmalzonka .Wszak nie ma rozdzielnosci majatkowej :-( Ok -zostawmy sprawe tej lekkomyslnosci i niefrasobliwosci w gospodarowaniu pieniedzmi zony . Mysle , tak jak wczesniej , ze ma w nosie twoje zdrowie , wysilek sil i godzin pracy, byleby dochod byl .Pieniadz , pieniadz najlepiej u meza . Oczywiscie tak , ale wedle mozliwosci i sil drugiej osoby .No i oczywiscie samej z siebie tez trzeba dac cos , a nie tylko odcinac kupony od pracy innych . Mysle, ze cos kroi sie na rzeczy , pewnie doskonale inny ktos zapewnia jej brak uczuc , seksu a Ty jestes byc moze jako stabilizacja, opoka i kapec domowy.Przeciez kapcie sa takie wygodne, przydeptane ale cieplo grzeja . Powiem tak : kiedys myslalam, ze rozwod to koniec swiata , koniec bezpiecznego domu dla dzieci .Teraz mysle, ze czasem jest to najlepsze wyjscie .I czasem trzeba po nie siegnac .Swiat idzie dalej, zycie toczy sie dalej i nie nam oceniac decyzje tu i teraz .Okaze sie po latach : sluszne byly , czy byl to blad . Nigdy juz nie bedzie tak samo po rozwodzie , bedzie inaczej .Ale mozna tez zyc i cieszyc sie zyciem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość leonapi69
Dzieki za dyskusje - to pomaga. Z mojego punktu widzenia to tak wyglada, ze ona szlaja sie po knajpach gdy ja siedze w domu. Ja sam bez niej nie chodze a przynajmniej bardzo zadko, Ona natomiast bardzo czesto - ale dobry pretekst jest. Jesli chodzi o finanse (jak drazy Elenee - to wlasnie o tych duzych dlugach dowiedzialem sie przez przypadek od komornika otwierajac mu drzwi do domu (zona akurat byla na parodniowych wyjezdzie sluzbowym). Nie ufam jej juz dluzszy czas ale robie wszystko aby jej tego nie okazywac. Czy jest ktos inny - hmm... a jak to sprawdzic? na co zwrocic uwage?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciulawikowa.
Znalazła sobie pocieszyciela i pompuje w niego kasę. Samo życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wydaje mi się, że najpierw powinieneś podjąć kroki w celu ustanowienia rozdzielnosci majatkowej - nie masz pojęcia o jej ewentualnych długach, a tak nieodpowiedzialna osoba może doprowadzić do ruiny Ciebie i całą rodzinę. Myśl o dzieciach. Człowieku, Ty w ogóle nie masz pojęcia o tym jakie życie prowadzi Twoja żona :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bardzo prosto . Mozna kogos poprosic ( za odplata ) , by popatrzyl za twoja zona , zrobil zdjecia .Wraca pozno , z kim wraca , gdzie po drodze trafia . Tylko tak szczerze -powiedz jaki to sens ? Zyc z kobieta, zona, matka twoich dzieci i trzeba posuwac sie do szpiegowania .Juz nie ufasz jej , a co dalej? Bezsens to twoje malzenstwo .Fikcja .Gdyby to byla fikcja literacka -ok. Ale to twoje zycie .Nie warto w takie cos brnac .Szkoda lat, szkoda finansow , szkoda stawiac dalej na cos , co pierdyknie za moment. Przykro mi . Zycie czesto sie pokreci , ale nie warto odkrecac dla osoby majacej w dupie slowo : lojalnosc, wiernosc , uczciwosc .Z miloscia mozna dyskutowac( czasem blaknie sama z siebie ) , ale zycie do uczciwego partnera do czegos zobowiazuje . Powodzenia niezaleznie , jak sie potoczy Ci zycie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość leonapi69
Kiedys dawno temu jescze przed slubem ustalilismy jedno - nigdy ale to nigdy nie klamiemy. I jest to po dzis dzien jedyne czego ona nie moze mi zarzucic. Nigdy jej nie oklamalem. Sam natomiast kilka razy na zywca przylapalem ja na klamstwie - niby drobiazgi ale nie one sa istotne. Kiedys zdarzyl nam sie taki przypadek (byc moze on zawazyl na tym co sie teraz dzieje). Bylismy razem na wyjezdzie sluzbowym, ktory ona jako firma organizowala - ja bylem powiedzmy jako gosc, mile miejsce, fajny hotel, szansa na spedzenie milo czasu razem (za wspolny hotel oczywiscie zaplacilem ja, prywatnie - bo z jej firma nie ma nic wspolnego - inna dzialka). Na mocno zakrapianej imprezie ona sie swietnie bawila, ze wszystkimi tylko nie ze mna. Wypomnialem jej to, ale ona przeciez musiala dbac o ludzi, jej jakby nie bylo znajomych/pracownikow - ktorych ja de facto wogole nie znam. Prawie nad ranem wpol-pijanych trzeba bylo rozprowadzic po pokojach - jedna z ostanich pan odprowadzalem ja (chyba bylem jedyny trzezwy - nie pilem), dziewcze, krotko mowiac, zaproponowala mi seks - odmowilem stanowczo mowiac jej, iz kocham zone, spojrzala na mnie bardzo ironicznie (przeprosila na drugi dzien). O calym zdarzeniu powiedzialem zonie, nie mialem zadnych obiekcji(skrupolow ani nic do ukrycia. Zrobila mi taka jazde, ze nie zapomne do konca zycia. Skonczylo sie na niezbyt przyjemnych (przynajmniej dla mnie) konfrontacjach. Wydaje mi sie, ze ten incydent (bo tak go nazwe) lezy cieniem na naszym malzenstwie. Czy ja nie wiem co robic zona? Nigdy jej nie sprawdzalem, mimo wszystko ufalem jej. Nie na tym polega zwiazek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
widze , ze sam nie wiesz w ktora strone isc . Jesli czlowiek nie wie, co zrobic: najlepiej -nic nie robic , poki sytuacja jakos sie nie wyklaruje . O jedno Cie prosze : zrob rozdzielnosc majatkowa , by nie znalezc sie w kaczej dooopie . Zrob chociaz tyle dla siebie i swoich dzieci . 🖐️.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość leonapi69
Fakt nie wiem co dalej robic - ale dlategu tu jestem. Szukam rady, waszych doswiadczen. Zawsze staram sie uczyc na cudzych bledach - troche egoistyczne ale dziala. Wiem jedno - moj ruch - jakies kroki musze podjac bo sytuacja jest dla mnie nie do wytrzymania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×