Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość BlueOrhid

PROSZĘ

Polecane posty

Gość BlueOrhid

Witam, Nie chcę pisać tu książki, więc postaram się przejść do konkretów od razu, bo zależy mi bardzo na Waszych opiniach. Mam 26 lat. Jestem ładną( tak mówią ludzie których spotykam) dziewczyną, jestem typem romantyczki z głową w chmurach dla której najważniejsza jest rodzina, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Rok temu poznałam faceta, w którym zakochałam się niemal od początku na zabój. Mówił że kocha, że życia sobie beze mnie nie wyobraża, chciał mieć ze mną dziecko już po 2 miesiącach, wyglądało na to , że to miłość jak z bajki...ale to nie bajka. Po pół roku znajomości przeprowadziłam się do Niego do Niemiec ( jest Polakiem , który założył swoją firmę budowlaną) . Zrezygnowałam z pracy, z przyjaciół, z siebie. On stopniowo ingerował w moje życie i zmieniał je w piekło krok po kroku. Tkwie w tej chorej relacji już pół roku ( wcześniej nie licze, bo nie znałam jego prawdziwej twarzy) . Początkowo zaczęło się od przekleństw , potem od wyzwisk w moją stronę, od obrażania mnie i poniżania nawet przed znajomymi, wyszło na jaw, że gustuje w agencjach towarzyskich i stąd też pewnie każdą kobietę ma za delikatnie mówiąc prostytutkę. Z czasem zaczął mnie bić. Najpierw raz, potem drugi a teraz już kiedy tylko mu coś nie pasuje- najpierw mówi , że rozwali mi ryj np. lampą bo jest pod ręką, a potem rzuca we mnie czymś lub po prostu bije na oślep. Do tego wszystkiego pije prawie codziennie, może 3 dni w tygodniu jest trzeźwy. Uzależnił mnie od siebie w 100%. Początkowo przepraszał, zapewniał że kocha- zresztą do tej pory tak robi- jak to w toksycznym związku bywa. Ja dalej trwam w tym, bo pracy w Polsce nie mam, bo przyjaciół straciłam, bo nie potrafię być sama. Głupio tłumacząc samą siebie i ślepo wierząc w jego zmianę nie podejmuję żadnych kroków bo i tak nie mam siły . Nie pytam więc czy powinnam odejść, bo wiem to że już od pół roku mnie tu byc nie powinno. Pytam jak zacząć od nowa? Czy da się wogóle w moim wieku coś zaczynać od samego początku? I pytam Was moi drodzy czy są jeszcze mężczyźni, którzy nie widzą w kobiecie jedynie przedmiotu? Czy są tacy , którzy nie zdradzają i szanują, potrafią rozmawiać?? Proszę o rady , Wasze opinie i pomoc w przywróceniu mi wiary w prawdziwych facetów. Będę wdzięczna za wszelkie odpowiedzi , w szczególności od dziewczyn, które przez to samo przechodziły . Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie BlueOrhid

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość monika.sz
Tkwiłam w podobnym związku i przerwało go dopiero to, jak ten facet ode mnie odszedł, więc nie wiem co Ci doradzić. W każdym razie napiszę, że też zostałam bez przyjaciół, bez pracy, bez nikogo (prócz rodziców), a miałam 28 lat. A jednak poznałam cudownego, dobrego faceta, znalazłam pracę, wyszłam za tego faceta za mąż i jestem naprawdę szczęśliwa. Teraz żałuję że tkwiłam w tamtym związku. Jak na sprawę zapatrują się Twoi rodzice? Wiedzą o wszystkim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blue bird, nissan
spadaj z tego burdelu ale JUŻ facetowi jest potrzebny albo psychiatra albo bokser z umiejetnoscia naokautów w spódnicy, albo jedno i drugie jedno jest pewne - dla ciebie miejsca tam nie ma chyba że jestes psychiatrą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×