Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość manana72974

Problem w pracy

Polecane posty

Gość manana72974

Pracuję w butiku w centrum handlowym z trzema innymi dziewczynami. Muszą być nas dwie na sklepie. Jak przyjmowałam się do pracy zastrzegłam, że chcę mieć wolne dwa weekendy i powiedziano mi, że nie będzie problemu, bo pozostałe dziewczyny to studentki zaoczne. Weekend to jedyny czas kiedy mogę spotkać się z moim narzeczonym - mieszkamy 150km od siebie, a on pracuje w tygodniu. Niestety teraz okazało się, że pozostałe dziewczyny mają zjazdy częściej niż co dwa tygodnie i chcą wolne w te właśnie weekendy. No i kierowniczka (jedna z nich) opracowując grafik mnie obsadza praktycznie w każdy weekend. Np. w tym miesiącu miałam wolną tylko jedną niedzielę i jedną sobotę (ale nie w ten sam weekend), w pozostałe musiałam być w pracy. One twierdzą, że muszą mieć te weekendy, bo one mają studia, a ja chcę "tylko" spotkać się z narzeczonym. Dodam, że praca jest od 10.00 do 21.00, w domu jestem o 22.00. Rozmawiałam z kierowniczką, że inaczej się umawiałam i chcę mieć wolne dwa weekendy tak jak mi obiecano, to z wielką łaską wpisała mi jeden cały wolny w kwietniu i w dodatku się obraziła. Druga dziewczyna też się obraziła, bo niby przeze mnie nie pójdzie na zajęcia, a ma seminarium dyplomowe i jakieś ważne zajęcia. Tylko czy to jest moja wina i mój problem? Było to omawiane na początku i było wszystko ok, tylko w tym semestrze im się pozmieniało. Nie chcę zmieniać pracy, bo tu sporo zarabiam, ale atmosfera zrobiła się do bani. Co robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość musisz się postawić
To co kto robi poza godzinami pracy to jego problem. Pogadaj z szefowa o tym i nagraj dyskretnie na dyktafon. Jak będzie Ci dalej wciskać kit to ja podaj do sądu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość manana72974
No właśnie problem jest w tym, że szefem jest facet, który jest właścicielem sieci i mieszka w innym mieście. Kontakt z nim jest tylko telefoniczny, ew. przyjeżdża raz w miesiącu. Wolne obiecywała taka babka - jego asystentka, która nas zatrudniała. Tu na miejscu mamy kierowniczkę (o ktorej już pisałam) i to ona jest odpowiedzialna za wszystko - czyli de facto jest tutaj szefową. Szef jest trochę nieprzyjemny i wiem, że opieprzy mnie tylko, że zawracam mu głowę taką "pierdołą". Pojęcia nie mam jak z tego teraz wybrnąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja przyniosłabym L4 w weekend w który ma być narzeczony, i tak kilka razy, albo wolne na żądanie, no sorry ale umowa była taka a nie inna, Ciebie nie obchodzi co mają inne dziewczyny a ich nie powinno obchodzić co masz Ty, każdej wolne się należy po równo i już - niezależnie od tego czy studia czy facet. Albo skontaktuj się z tą asystentką, powiedz że wynikła taka a nie inna sytuacja, że bardzo lubisz i cenisz tą pracę ale kierowniczka postępuje niezgodnie z ustaleniami które były kiedy byłaś przyjmowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ffrrruu
Czy to umowa o pracę? Zlecenie? Co masz w umowie napisane, ile godzin tygodniowo pracujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×