Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gościówka1234

Stalking? Pomóżcie....

Polecane posty

Gość gościówka1234

Moja była koleżanka chce mi zniszczyć życie. DŁUGIE... Sytuacja jest skomplikowana. Niestety przekonałam się, że moja była koleżanka delikatnie mówiąc jest psychiczna. Bo nie rozumiem jak można nękać, a raczej mścić się na kimś kto nie ma ochoty na dalszą znajomość. Nie zadaję się z nią rok, a ona w dalszym ciągu stara się na mnie wywrzeć presję i zemścić się. Byłam ostatnią osobą z którą się zadawała i chyba ostatnią, bo nikt nie chce z nią nic mieć wspólnego. Wszyscy "się na niej przejechali", na jej kłamstwach, obłudzie, manipulacjach i została sama jak palec i teraz stara się tą swoją frustrację i gniew przelać na mnie, bo byłam tą ostatnią osobą "która jej wbiła gwóźdź do trumny". Nie jesteśmy jakimiś gówniarzami, choć może tak gówniarsko to wygląda :) Zacznę od tego, że obgadała mnie do mojej teściowej. Powiedziała jej jakieś zmyślone kłamstwo, że 2 lata temu usunęłam ciąże w tajemnicy nawet przed mężem i ona mnie ponoć na sam zabieg zawiozła. Oczywiście takich plot było więcej i do różnych ludzi. Własnemu synowi ukradła telefon i sprzedała w lombardzie ( mój mąż ją tam zawiózł), a kiedy jej syn się dowiedział prawdy, że telefon został sprzedany przez własną matkę, to przyszedł i mnie przeprosił. Nie wiedziałam czemu mnie przeprasza a on powiedział, że jego mama mu powiedziała że ten telefon ukradł mój syn :O i przepraszał, że dzień dobry mi nie mówił z tego powodu itp... Z tym telefonem wyszło niedawno. Parę dni temu miałam otwarte drzwi do mieszkania i słyszę że ktoś wchodzi jak do siebie. Myślałam że to syn wraca od kolegi a tu niespodzianka ONA. Od razu wparowała do salonu. Zaczęła bluzgać, wymachiwać rękoma (bo prawda z telefonem wyszła na jaw, a ona widocznie by wolała żeby mój syn miał łatkę osiedlowego złodzieja byle by jej dupsko było czyste), odgrażała się, że jej syn robi awanturę o telefon i przyjedzie do niej policja... przez kogo? Przeze mnie, choć to nie ja powiedziałam prawdę o telefonie tylko jej syn natknął się całkiem przypadkiem na potwierdzenie z lombardu, które ukryła pod dywanem :D. No ale ktoś musi być winny. Szkoda tylko, że winą za swoje błędy obarcza kogoś innego. Nie wytrzymałam, wzięłam ją za szmaty i wyjebałam za drzwi. Darła się na klatce, że pójdzie na policję, bo niby jej bluzkę roztargałam. Trzeba było się nie pchać do cudzego gniazda.... Oczywiście bluzka była cała. :) Dzisiaj zaczepiła mojego syna na podwórku. On szedł przodem i czekał na mnie na polu, a ja zamykałam drzwi i schodziłam po schodach. Słyszałam jak starała mu się wmówić, że przecież on ukradł ten telefon i żądała od niego, że mam do niej przyjść i całą sprawę wyjaśnić. Żeby do takich spraw starać się mieszać Ani się obejrzała a ja już byłam na dole. Kto w takiej sytuacji trzyma nerwy. Powiedziałam, że jeszcze jeden taki numer i pożałuje, pójdę na policję. Wyśmiała mnie a potem powiedziała, że mam do niej przyjść i wyjaśnić sprawę. Nerwy mi puściły i poszła wiązanka że mam ją, jej aluzje itp.. głęboko w doopie. Udawała, że ma raka myśląc że przylecę do niej na skrzydłach i podam jej pomocną dłoń, a ona mnie wciągnie w kolejną pułapkę. Śmiała mojej matce powiedzieć, że ja jestem bezduszna, bo nie interesuję się jej chorobą. Przestałam się z nią zadawać, bo na mój tel. z jakiegoś numeru ktoś podając się niby za mojego kochanka, którego rzecz jasna nie mam pisał miłosne sms-y. Mój mąż odpisał na ten nr. że ta osoba ma się "odwalić" Potem ta osoba pisała mu tak. "Katarzyna jest moja, jesteśmy z sobą 2 lata, a teraz trzęś portkami Potem wyszło, że to ona pisała, nie chce mi się już pisać jak to było, oczywiście doszło do konfrontacji mojej z nią. Wtedy definitywnie dałam jej do zrozumienia, że to koniec znajomości. Oczywiście kłamała jak zwykle, że to nie ona ale najlepsze, że za jakiś czas dostałam sms z tego numeru z przeprosinami od jej syna. Biedne dziecko wzięło winę na siebie... Tylko, że dziecko nie było by w stanie wiedzieć, że jeden z moich kolegów z pracy ma tak i tak na imię, fakty, miejsca, ludzie.... A tak były takie treści, że " Zabiorę cię do naszego ulubionego schowka na szczotki za recepcją" :D Pod koniec znajomości zauważyłam, że ma na moim punkcie jakąś obsesję. Próbowała mnie kopiować. Np: kupowała podobne ubrania, czesała tak samo włosy. Chciała bywać w miejscach w których przebywałam i dusiła swoją osobą. Jej nieudane życie jej problemu musiały być na piedestale. Zawsze, ale to zawsze cierpiała.....:D I pomyśleć, że takie rzeczy robi osoba o 14 lat ode mnie starsza, dobiegająca w tym roku 40-tki!!! Teraz chyba jasne czemu pisałam o niej psychiczna. Nigdy w życiu takich podobnych ludzi... Raz byłam naiwna, bo nie podejrzewałam, że ktoś może być aż tak podły i niezłą przyjemność sprawia mu, zbesztanie kogoś, bo lepiej mu się choćby życie układa :) Zastanawiam się czy to już jest stalking, bo po tym wtargnięciu do mieszkania wiem, że mam przyjemność z osobą niezrównoważoną psychicznie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak to psychiczna babka,moze nie za sam staljing, ale juz cos jej mozna zrobic. Idz na pokicje bo gorzej byc nie moze ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gościówka1234
Tylko, że muszę mieć jakieś dowody ponoć, a ja nic takiego nie mam. Mam te smsy niby od mojego kochanka :D i nic po za tym... Wątpię, żeby osoby którym zostałam przedstawiona w negatywnym świetle chciały coś powiedzieć. Mój mąż wie o wszystkim, ale zastanawiam się czy to nie będzie zbyt stronnicze jeśli byłby świadkiem. Naprawdę zaszło to za daleko. Ostatnio zauważyłam, że mój syn z nie wiadomo jakiego powodu "stracił" dwóch przyjaciół. Ich matki wyglądają jakby coś do mnie miały. Nie pozwalają mu przychodzić do ich dzieci, ani ich dzieciom przychodzić do nas. Zastanawiam się czy to też nie jest JEJ sprawka ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie znam sie na tym serio! dlatego jesli chcesz sie czegos dowiedziec udaj sie na policje i przedstaw swoja historie. Albo do radcy prawnego niech podpowiedza od strony prawnej jak to wyglada. Potem mozesz szukac konkretnych mat dowodowych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gościówka1234
Witam serdecznie po tak długim czasie. Obecnie jestem na etapie zbierania dowodów.Miałam przez miesiąc spokój, a teraz wszystko się zaczęło od nowa. Dokładnie trwa to od nowa od 3 dni. Jestem już umówiona do prawnika w ten piątek. Musiałam długo czekać na termin do bezpłatnego prawnika, bo nie stać mnie na płatnego. Ta chora kobieta wymyśliła sobie, że oskarżyłam ją o kradzież pieniędzy i rozsiała z tego tytułu ploty na całym osiedlu. Wczoraj straszyła mnie rano policją, bo niby posądziłam ją o kradzież i ona tego tak nie zostawi. Obgadała mnie, że niby zdradzam męża. Mój mąż wczoraj nie wytrzymał i pod moją nieobecność poszedł przed blok gdzie ona siedziała z jakąś drugą babą ( Siedzi tam cały czas w godzinach kiedy np: idę do sklepu, wracam z pracy, wychodzę z psem i dziećmi- żeby tylko mnie zaczepić i wyzwać choćby od k***w. Jest cwana wręcz czatuje kiedy wychodzę z domu i pojawia się w takich porach jak widzi, że nikogo nie ma przed blokiem) i chciał wyjaśnić sprawę. Oczywiście ona wszystkiego się wyparła i próbowała zwalić winę na mnie, że to ja niby ją zaczepiam i straszyła policją. Mężowi niestety puściły nerwy i powiedział jej że za takie coś PRZYDAŁOBY się obić jej ryj. Zinterpretowała to zupełnie inaczej. Wracałam wieczorem do domu z synem i psem i widziałam, że siedzi na ławce i nagle odzywa się w moim kierunku zaczynając od słów "Ty kooorvo pier do lo na". Potem znów straszenie policją że mój mąż omal jej nie pobił i że ma świadka tę babę. Potem znowu wyzywanie. Zrobiłam chyba błąd bo puściły mi nerwy. Kazałam iść synowi do domu, żeby nie słyszał co będę mówić.zjechałam ją z góry do dołu, bo ile można słyszeć tak WYSZUKANE obelgi i scenariusze typu: Nawet kulawy i zasyfiały murzyn kijem by cię nie dotknął...( oczywiście w wersji light napisane). Przy mnie wykręciła nr na policję i dała na głośnik. Postałam jeszcze chwilę i słyszałam jak mówili jej że nie przyjadą, tylko sama może się zgłosić na komisariat. Wyśmiałam ją i poszłam do domu. W domu mój syn był przerażony i mówił, że ona mu powiedziała jak go po raz kolejny zaczepiła, że mnie zgłosi na policję, wsadzą mnie do wiezienia a mój syn pójdzie do domu dziecka. Zastanawiam się czy czekać do piątku i iść planowo do adwokata, czy jechać na policję i wyjaśnić sprawę zanim ona na nią nie pojedzie i tam nie na ściemnia. Miałam już wcześniej iść na policję, ale był czas (miesiąc) odkąd wszystko ucichło i miałam nadzieję, że może w końcu dała sobie spokój i odwaliła się w końcu.... Dajcie jakieś wsparcie.... bo jestem zmęczona tą cała sytuacją już :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak wiesz ze ona siedzi na ławce i bedzie cie wyzywac to wcześniej wlacz sobie dyktafon w telefonie i nagraj te obelgi, juz bedzie dowód

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Werooniś
O kurczę faktycznie masz przeprypane z nią choć zdaje mi się że to jeszcze nie jest stalking, stalking to chyba groźby i takie sprawy ona jest może ze znaku skorpiona ta koleżanka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Werooniś
Ojoj wsparcie nie wiem jakie można Ci udzelić... Niestety są takie osoby jak wrzód, uczepią się kogoś, nie mają nic do stracenia i żyją zemstą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gościówka1234
Po pracy... :) Z tym dyktafonem to dobry pomysł. Miałam to przez długi czas na uwadze, ale... no właśnie ale przez miesiąc miałam spokój. Nie widywałam jej, a wychodząc z psem, do sklepu "po bułki" i z dzieckiem na plac zabaw, nie zabierałam telefonu. I wyszło jak wyszło. Od dziś wychodząc mam tel w kieszeni. Ciągle ją widzę jak kręci się pod moim balkonem, niby z psem chodzi, a zagląda przez długie chwile w moje okna. Mój syn bał się dzisiaj wyjść na podwórko, żeby jej nie spotkać, tym bardziej, że straszyła go domem dziecka. Od trzech dni cały czas przesiaduje na ławce przy mojej klatce schodowej, albo łazi i zagląda mi w okna. Ona jest strasznie pokłócona z własnym synem. Całkowicie jej odbiło.Próbowała mu założyć niebieską kartę w ramach zemsty.Ostatnio kiedyś tam pokazywał mi nagranie z jego tel. jak mu grozi pobiciem. Nagminnie wzywa dzielnicowego do mieszkania i na syna wymyśla różne rzeczy... na własnego syna. Dzielnicowy już nawet jej przestał wierzyć, bo świadkowie potwierdzili, że syn nic jej nie robi i pokazał mu swoje nagrania w tel. Mam nagraną rozmowę z wczoraj jak jej syn mi mówił, że teraz mu odpuściła i próbuje go na mnie napuścić wymyślając różne historie, (że niby powiedziałam mojemu mężowi że jest moim kochankiem), żeby całą swoja uwagę skupić na mnie. Jej syn opowiadał mi ( nie wiem czy to prawda, czy też ściemnia), że miała już kiedyś taką jedną koleżankę, która nie chciała dłużej się "przyjaźnić" , to przez pół roku w ramach zemsty ją prowokowała obgadywała, zastraszała itp.. że ta jej koleżanka nie wytrzymała już tego i dała jej w "ryj", a ona zaraz poleciała na obdukcję i zrobił się z tego problem. Albo napuszczała swoje sąsiadki nawzajem na siebie i była tym faktem podekscytowana dopóki owe panie nie doszły do wniosku, że sama je na siebie napuściła. Co do skorpiona, to strzał w 10 :) jest skorpionem. Kurczę muszę zdobyć nagranie jak mnie wyzywa ale nie będzie to proste, bo musiałabym za nią wejść do jej klatki w bloku, bo od 3 dni wygląda to tak, że "ucieka" do klatki wyzywając mnie od najgorszych, a potem pokazuje f**k you :D przez zamknięte drzwi. :D Normalnie masakra jak DZIECKO ( możliwe, że boi się, że ją nagram, więc unika bezpośredniej konfrontacji). Jej syn też słyszał i widział przez okno, jak szłam sobie spokojnie, a ona wyskoczyła z klatki i zaczęła mnie wyzywać. Sam sie zastanawia czy mi nie pomóc, ale widzę, że boi się na matkę donosić. Po za tym jest mój syn który nie raz był świadkiem jej awantur i sam fakt że go zaczepiała z tekstem "przekaż mamie" ( obsceniczne obelgi), ale żeby dziecko po policjach ciągnąć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wtargnęła Ci do mieszkania?:o Ja bym wezwala policje. Kłótnie kłótniami ale bez przesady. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nagrywaj wszystko to i z dowodem na policje bo inaczej nie wygrasz, nie dawaj sie wciagac w dyskusje zadne, wyjmij kamere i nagrywaj warjatke, zrob kilka filmow zanies na policje,zrob jej sprawe w sadzie o napasci slowne i bluznierstwa,odtworz film sedziemu niech zaplaci ci odszkodowanie, jak jej przypiernicza kilka tys.do placenia to jej sie odechce, to proste

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gościóweczkasonieczka
Mój znajomy ma problem. Mianowicie kobieta z którą był oskarżyła go o stalking.On mówi, że tylko przez dwa miesiące wydzwaniał do niej, pisał listy, posyłał kwiaty ale ja odkryłam, że założył jej konto na Sympatii ( bez fotki ale wykorzystał jej poprzedni nick )....potem stworzył bloga w którym ją opisuje podaje date urodzenia, miejsce zamieszkania i inne szczegóły z jej życia. Na początku zamieścił nawet jej fotografie ale administrator zażądał ich usunięcia.Prócz tego pisze na tym blogu, że popełni samobójstwo bo nie ma po co żyć bez niej. Jak uważacie czy to stalking?Bo według mnie tak...a on twierdzi, że nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to koszmarne co on wyprawia, ciebie czeka to sasmo, jesli si ez nim rozstaniesz, zapamietaj te slowa! bedzie ciebie przesladowal, on zyje nienawiscia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×