Gość Pedorita Napisano Lipiec 15, 2013 Kilka tyg temu stracilam znajomego, byl to narzeczony mojej przyjaciolki. Mial ciezka depresje, rozstali sie i chlopak po miesiacu popelnil samobojstwo, wskoczyl pod pociag. Bardzo smutna sytuacja, nikt sie tego nie spodziewal, taka mloda osoba, wysoko postawiony mundurowy. Idealne zycie ( przynajmniej na to wygladalo) i nagle takie cos... Wczoraj w nocy mialam bardzo dziwny sen... snilo mi sie ze spotkalam go na ulicy z kolega. W moim snie rzekomo, on nie popelnil samobojstwa. Zyje i ma sie swietnie, jego rodzina upozorowala to, ale z jakiego powodu nie mam pojecia. Rozmawiam z nim w moim snie, moja przyjaciolka ( jego byla narzeczona) tez tam jest. Jest obrazony, zawiedziony czyms. Ale ja tego zabardzo nierozumiem o co mu chodzi, i w koncu odchodzi. Jest bez koszulki i ma na plecach jakies dziwne biale plamy. I tak konczy sie sen... zawsze jestem przerazona jak snia mi sie zmarli.. i ten sen do tego byl bardzo dziwny. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach