Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Makabryczne zabawki

Polecane posty

Gość gość

Demony, wampiry, mutanty, duchy, zombie, ludożercy, kościotrupy, potwory, diabły, wilkołaki, owady, pająki, smoki. Długa jest lista makabrycznych zabawek, jakie trafiają do rąk naszych dzieci. Jak to się dzieje, że rynek dziecięcy oferuje tak koszmarne produkty? Czy czteroletnie, pięcioletnie, sześcioletnie, siedmioletnie czy ośmioletnie dzieci nagle stały się samodzielne, że masowo idą do sklepów i same sobie kupują zabawki? Zakładając hipotetycznie, że nawet tak jest, to czy wnosząc je następnie do domów, nie mają nad sobą żadnej kontroli? Żadnego troskliwego, uważnego spojrzenia, które oszacowałoby w mig, co jest zabawką dobrą, a co złą? Ostatnia wiadomość z naszego podwórka dotyczy sieci Biedronka, która wprowadziła na rynek szczególne „zabawki”. Nie były to tradycyjne postac****olscy klienci zaczęli protestować, ponieważ seria „Mroczna Dolina” była wyjątkowo bulwersująca. Dyrekcja sieci ustąpiła. Kontrowersyjne zabawki zostały wycofane ze sprzedaży. Mroczną Dolinę nieboszczyków opanował mrok, przynajmniej w Biedronce, ponieważ w internecie, na popularnym portalu sprzedającym zabawki, a także w sklepach, nadal je można bez trudu nabyć, bo producent to zupełnie inna bajka niż dystrybutor. Prymitywizacja świata zabawek postępuje. Dziś został uczyniony kolejny krok. Dystrybutor się wycofał. Tym razem. Jutro inny uderzy z podwójną siłą. Tak działa ten mechanizm. Dorośli są testowani. Testuje się naszą uwagę, refleks, reakcje, wrażenia, wrażliwość. Im bardziej jesteśmy obojętni, tym szybciej przegramy batalię o dzieci. Dotyczy to sfery ich świata fantazji, ale nie tylko, ich moralności, ich seksualności, ich religijności, ich intelektu… to wiele frontów tej samej wojny – wojny cywilizacyjnej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kult śmierci i rozkładu Jakim celom mogą służyć takie demoniczne zabawki? Przede wszystkim odzierają dzieci z ich niewinności i czystości. Zaburzają jasne i wyraźne kontury pomiędzy dobrem a złem. Kradną dzieciom beztroskę, wolność, kolory. Przychodzą do ich pokojów ponure, straszne, okrutne, wulgarne. A wszystkie ze złymi zamiarami, które stoją za ich powstaniem, jako produktu o określonej ideologii, wrogiej cywilizacji życia, atakującej majestat, powagę i tajemnicę śmierci. Nie muszę wspominać, że przekaz tych obrazów ma wynaturzyć śmierć, która prezentowana jest jako brutalny koniec, coś koszmarnego, okropnego, wstrętnego, nienaturalnego, z czym należy walczyć, wydostając się z trumny, wychodząc z grobu, gdyż lepiej być żywym demonem niż martwym człowiekiem. W czasach mojego dzieciństwa Lego proponowało serię strażaków, policjantów, żołnierzy, rajdowców, lotników, kierowców, zwierzątek, ogrodników, rycerzy…, czyli jeszcze do niedawna przedstawicieli świata baśni, przyrody, pracy, życia codziennego. Zabawki i związane z nimi zabawy uczyły typowych ról, naturalnego podziału płci na mężczyzn i kobiety. Dzieci bawiły się i uczyły, czyli – jak to mawiał w swoich kultowych komiksach o przygodach Tytusa, Romka i A’Tomka Papcio Chmiel – komiksowy świat „bawiąc, uczył”. Dziś ten schemat się nie zmienił, to znaczy, przesunęły się akcenty, dziś zabawki strasząc, uczą. Niekoniecznie dobra. Lego konstruuje swoje zabawki, bazując na kolejnych mrocznych seriach, sagach czy japońskim kiczu, który zalewa lady sklepowe i wysuwany jest na pierwszy plan. A z czasem, jak wiemy, jest dziś krucho. W biegu chwyta się, co akurat wpadnie w ręce, czyli to, co odpowiednio wyeksponowane. Kupując mojemu bratankowi zabawkę tego producenta klocków, proszę mi wierzyć, musiałem się nieco natrudzić, aby wreszcie znaleźć odpowiednią. Znalazłem klasyczne rozwiązanie, które na szczęście wciąż jeszcze istnieje, w tym przypadku kowboja na koniu. Coraz jednak trudniej znaleźć jakąś normalność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lego idzie bowiem za modnym, lecz trupim trendem. Promuje klocki z demonami, stworami, wynaturzonymi potworami. To nowe zjawisko. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń, jakie niosą nowe pomysły producentów zabawek. Oprócz niewiedzy lub obojętności, a niekiedy aprobaty i zachęty ze strony samych dorosłych w stosunku do takich form uczestniczenia w zabawie ich dzieci istnieje też kilka socjologicznych problemów, zwanych oddziaływaniem środowiska, modą, wreszcie ostracyzmem i oczywiście presją społeczną nakładaną przez krąg przyjaciół i znajomych na młodych ludzi. Zwłaszcza wykluczenie z zabawy, odrzucenie, wyśmiewanie i upokarzanie, w związku z np. nieposiadaniem jakiejś trupiej zabawki, może się wiązać z realnym cierpieniem wykluczonych. Wielką popularnością wśród uczennic podstawówek cieszą się tzw. Monsterki (Monster High). Te żywe trupy-dziewczynki są bohaterkami animowanego serialu. Aby mieć jeszcze realniejszy wpływ na okaleczanie wulgarnym, czarnym humorem wrażliwości rozwijającej się delikatności i kobiecośc****otworki musiały wyjść z telewizorów, niczym nieżywa dziewczynka-demon w japońskim horrorze „The Ring” („Krąg”) i zaatakować dzieci w realnym świecie. Tylko zabawki? Właśnie. Zabawki to nie jedyny wymiar dewastowania kolorowego świata fantazji naszych pociech. Przemysł zabawkowy łączy wiele światów. Zauważmy, że również w opowiadanych przygodach Harry’ego Pottera dominuje przekaz systemu antywartości wyznawanego przez głównego bohatera, który odczuwa takie negatywne uczucie jak nienawiść, dąży do zemsty, dyszy chęcią odwetu. Oto role się nagle odwróciły, zło zwycięża, lepiej być cwaniakiem, dążyć do konfrontacji, zdobywać cel niekoniecznie w uczciwy sposób. Zatem niedziwne, że dziec**przeżywają dysonans poznawczy. Kolejne części adaptacji filmowych stawały się coraz brutalniejsze, gdzie mord był w centrum opowieści, krew lała się obficie z ekranów, a rodzice w naiwnym zdumieniu zasłaniali swoim pociechom oczy. Filmy, seriale, gry, książki, muzyka, symbole – pełno pułapek czeka na nowe pokolenie urodzone w nowym tysiącleciu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W artykule o „Priorytetach młodych” w „Naszym Dzienniku” napisałem swego czasu zdanie, które powtórzę: dzieci zawsze są ofiarami dorosłych. To nasze, dorosłych, przyzwolenie, nasza obojętność czy – mówiąc wprost – lenistwo, grzech zaniechania podczas całego żmudnego i długotrwałego procesu wychowywania otwierają wrota do serc i umysłów młodych na deprawatorów i niszczycieli ich życia. Zanim jednak oskarżymy tych „innych”, którzy właściwie tylko korzystają z okazji, jaka się pojawia w wyniku naszej obojętności, niezainteresowania się wychowankami, ignorowania zagrożeń czyhających na dzieci, zróbmy należyty rachunek sumienia, czy uczyniliśmy wszystko, aby zapobiec dewastacji ich morale.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak wlasnie jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie chce mi się tego wszystkiego czytać :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×