Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość81

Chciałbym się rozwieść ale mamy dziecko

Polecane posty

Gość taka zona a
rozmawialas z nia już szczerze o tym wszystkim? może pokaz jej ten temat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość81
Obiecalismy sobie, że nigdy nie będzie.y sie straszyć rozwodem. A poza tym, ona wie, że mam dosyć tego wszystkiego. Ja ją znam, jak własną kieszeń i ją rozumiem. Po prostu mam dosyć tego jednostronnego zrozumienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja tak czytam i czytam i dochodzę do wniosku, że autorowi najbardziej to wadzi w tym wszystkim brak seksu :P idźcie do tego seksuologa, bo kobieta zaspokojona to szczęśliwa i spokojna, uśmiechnięta i z energią życiową. no chyba, że autor już kompletnie swojej żony nie pociąga, ona jest tym sfrustrowana i dlatego szlag ją trafia. kto wie, może i ona za chwilę założy tutaj temat "mój mąż mnie nie pociąga, seksu nie ma od miesięcy, szlag mnie trafia, o wszystko się wkurzam i robię mu awantury, tak mi działa na nerwy. chciałabym się rozwieść, ale mamy dziecko. poradźcie coś"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość81
I jednak miałem rację oceniając ją tak nisko. Dzisiaj porozmawiałem z nią o tym, co się dzieje między nami. I okazało się, że ma pretensję do mnie, że złego słowa użyłem w zdaniu dot. naszego pożycia i ona się z tym źle czuje. Od dwóch dni - dodam. A gdy ja jej mówię, co mi się nie podoba, to mi odpowiada, że ma to w nosie. Egoistka pieprzona. Oficjalnie rozpoczynam kolejny etap rozpadu małżeństwa. Być może ostatni. Juhuuuu!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nimrod
gościu81 z tego co piszesz jesteś bardzo fajnym facetem, o jakim marzy wiele kobiet, rozumiem kwestię dziecka, ale pamietaj ze Twoje szczęście tez się liczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość81
Wiesz... To nawet nie jest już kwestia tego, że się źle dobraliśmy. Wiedziałem kogo biorę sobie za żonę. I wiedziałem, jaka praca jest do zrobienia, żeby ona w końcu poczuła się dobrze ze mną. Dużą część planu udało mi się zrealizować. Kosztem gigantycznych wyrzeczeń i cierpliwości. Ona bardzo dla mnie się starała w paru kwestiach, przynajmniej takich, które dotyczą również dziecka. Niestety te, które dotyczą tylko nas, zupełnie olała. I nawet trochę ją rozumiem, że jest zmęczona i nie ma siły na to by wszystko naraz zmienić. Zawsze byłem przy niej i pomagałem jej w tej ciężkiej pracy. A teraz kiedy ja się załamuję, ona ma to w pupie[żeby nie wypikało :)]. I to mnie boli najbardziej. Bo czuję się jak dureń, który zainwestował tyle lat w kogoś, kto brał nie mając zamiaru oddać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skromne zdanie xxx
Niestety, starałeś się, ale nie zawsze wypala... To, że macie dziecko nie znaczy, ze masz się z nią męczyć. Nie jestem za rozwodami, tyle się teraz o nich słyszy, ale dziecko wcale nie będzie szczęśliwe mając nieszczęśliwych rodziców. Nie odchodzisz bez walki, robiłeś co mogłeś. Skoro do niej nie dociera, nie chce się zmienić to trudno.. Czas podjąć ostateczną decyzję i zadbać w koncu o swoje potrzeby i uczucia. Pozdrawiam i powodzenia życzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×