Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Sama wsród tłumu

Co ma robić

Polecane posty

Gość Sama wsród tłumu

Mam naczeczonego ,jesteśmy razem 10 lat, a tak naprawdę jestem sama. Od pół roku nie kochaliśmy sie, calowalismy sie tylko raz- w sylwestra. Mieszkamy razem,ale jego nie ma cały dzień. Wychodzi o 7 wraca o 2 w nocy, zdarzało sie 4 rano,kładł sie na 3 godz spać i z powrotem do pracy. Kiedy przychodzi normalnie z pracy to jest tak zmęczony ze zasypia na fotelu. Cały czas jestem sama. Ja nie pracuje i szukam pracy ,on mówi ze jak coś znajdę to nie będzie tak zasuwał. Ale nie wierze mu,on jest pracoholikiem ,ma fajnych ( jak sam twierdzi) kolegów w pracy i nie jest dla niego męczarnią spędzania tam tyle godz może jedynie ten brak snu. Nie mieszkamy w Poslce i bardzo chce żeby on mi pomógł znaleźć prace,chce pójść do szkoły językowej. Nie znam języka dobrze dlatego chce żeby mi pomógł . Właśnie w styczniu zaczynaja sie semestry w szkołach językowych i znowu mi przejdzie koło nosa. Wiem ze to moje życie i ze sama powinnam sobie pomoc,ale ten język mnie blokuje. Gdyby nie to juz dawno nie byłabym z nim. Ciagle mnie olewa. Nie rozmawia ze mną,nic go nie obchodzi,nigdzie nie wychodzimy sami,chyba ze znajomi chcą,wtedy sie zmuszam i idę,bo wolałabym z nim spędzić ten czas. Tak jak w wigilie było. Cały grudzień pracował dzień i noc,wogole sie nie widzieliśmy . Znajomi nas zaprosili na wigilje ale ja nie chciałam iść,chcialam z nim spędzić ten wieczór. Zgodził sie ale wiedziałam ze mu nie pasuje,ze wolałby iść . W pierwszy dzień świat do nas przyszli goście to od razu sie ożywił ,a w drugi z rana jak zeszłym na dół to wydarł sie na mnie,nie wiedziałam o co chodzi- nie mógł znaleść plecaka ( a w nim fajek) który zostawił w aucie. Tak sie poklucilismy bo mi powiedział ze przeze mnie nie pojechał do domu( chociaż mu proponowałem żeby sam pojechał do Polski) ze wigilijne sami byliśmy i ze święta są do dupu. Złapałam choinkę i wyrzuciłam przed dom mówiąc ze ,,juz po światach,możesz robić co chcesz,, . Zawsze ja pierwsza wyciągam rękę na zgodę. On nigdy. Mam tego serdecznie dość. Gdybym pracowała ,miała przyjaciółkę lub rodzine tutaj,juz dawno bym sie od niego wyniosła. Ale nie mam dokad pójść. Potrzebuje pracy żebym mogła żyć samodzielnie. Mam wrażenie ze on woli wszystkich ludzi oprócz mnie. Pytałam sie czy ma kogoś to zaprzecza,ale wierze mu bo długo były kłótnie o to itp. i przyznał by sie po takim czasie dla świętego spokoju. Chociaż kto wie. Nawet nie wiem jak to sprawdzić. Potrzebuje iść do pracy ,znaleść swoich ( nie naszych wspólnych) znajomych, coraz częściej myśle o tym jak to by było znaleść i być z kimś innym. Teraz wręcz o tym marze. Chcialabym zacząć od nowa z kimś innym,ale z drugiej strony szkoda tych 10 lat i Jego,i jeszcze brak pracy. Co ja mam robić? Dłużej tak nie wytrzymam!!! Pomóżcie, proszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
S***********e wszyscy. Jesteście p******* polusy ,biedaki z******** Ch*j wam w d***e.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×