Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gosik86

co ja mam zrobic z moim narzeczonym

Polecane posty

Gość gosik86

Historia miłosna ale nie z wielkim happy endem :( Poradźcie mi, co mam robić? Zawsze kochałam się w T, od dzieciaka wychowywaliśmy się na jednym osiedlu. Przysięgaliśmy sobie miłość, jednak później ambicja nas rozdzieliła. Ja wyjechałam studiować za granicę, T przeniósł się do innego miasta. Po roku kontakt się rozluźnił i w końcu zerwał. Po latach spotkaliśmy się przypadkiem na ulicy naszego rodzinnego miasta. I oszaleliśmy na swoim punkcie na nowo! To miłość na całe życie, pokrewieństwo dusz, przez lata byłam w kilku związkach ale nigdy niczego nie byłam tak pewna jak tego, że chce się przy T zestarzeć. Tylko, że przez czas naszego zerwania zdarzył mu się wypadek - zaciążył inną laskę. A dokładnie znajomą koleżanki.. na imprezie. Potwierdziło to parę osób. A ponieważ jest dobrym człowiekiem, chciał wziąć na siebie odpowiedzialność, więc zostali parą. Jednak jeszcze przed urodzeniem powiedział, że nic z tego związku nie będzie. Po narodzinach tylko ta Mała nadawała mu wówczas sens życia, więc się jej oddał zupełnie, opiekując się od porodu, ale często nie rozmawiając nawet z "matką". W sensie poza zakupami typu wózek czy pieluchy, dbał o spokój matki ,załatwiał za nią rzeczy w urzędach i pracy, robił zakupy, pomagał w pielęgnacji Małej. Spotkaliśmy się przed ukończeniem przez Małą 6 miesiąca. W tym czasie T powiedział "matce" o mnie a ta mu kibicowała, trzymała kciuki za nasz związek. Przynajmniej tak pisała w smsach. Ich relacja praktycznie nie istniała, podobno byli na stopie:ja-ojciec, ty-matka, Ona-nasza córka, my nie razem. Przynajmniej wówczas tak mówiła. My zamieszkaliśmy ze sobą, spotkałam ją tylko raz czy dwa, mało rozmawiałyśmy, bo to nie typ który lubi się poznawać z innymi. Ale od tego czasu zaczęły się jazdy. "Matka" nastawia wszystkich wokół przeciwko mnie, łącznie z przyszłą teściową, mówiąc wszystkim, że byli szczęśliwą parą a ja to rozbiłam, że planowali ślub (mimo że przyjaciele T stanowczo wyśmiewają jakiekolwiek ich bliskie kontakty więc nie wierzę nawet w to, że się dogadywali), że zniszczyłam jej życie i pogrążyłam w długach. Co chwilę dzwoni albo smsuje, że Mała czeka na tatusia, że potrzebne pieniądze na to i na to, że ja go zmieniłam i teraz on porzucił dziecko i się Małą nie interesuje(co jest nieprawdą, odwiedza Małą jak tylko jest możliwość, min 1-2 w tyg), chcemy ją zabierać do nas, ale ona się nie zgadza. Znaczy, raz się zgodziła, przygotowaliśmy pokoik, kupiliśmy łóżeczko, wszystkie akcesoria, mała pobyła u nas 2 dni i na tym koniec. "Matka" twierdzi, że to nieodpowiedzialne, że Mała nie może tak podróżować, zmieniać miejsca, potrzeba jej stabilizacji a to budzi u niej lęk. Oczywiście, T może przychodzić w dowolnej chwili i siedzieć u niej w domu z Małą, ale przywieźć ją do naszego mieszkania już nie, bo to przecież burzenie rodzinnych relacji, mama sama a tata i nowa mama? Że to chore i ona się nie zgadza na takie relacje, mam nie istnieć w życiu Małej. Przyznam, że szalenie działa mi na nerwy, nie chcemy dla niej nic złego, wręcz jakby potrafiła ze mną rozmawiać miałaby niemalże cudownie, ale w tej sytuacji ja jestem strasznie nerwowa. Wiem, że robi wszystko by uprzykrzyć mi życie i nasze szczęście. Wiem, że żadne argumenty do niej nie trafiają i nie ma szans na rozmowę z nią sam na sam. Wiem, że T jest po mojej stronie, ale i on nie może ofensywnie walczyć z "matką" to boi się stracić kontakt z Małą (tak na marginesie, ma teraz 15 miesięcy, jest kochana). Do tego wiem też, że "matka" trzyma zdjęcia mojego T w swoim domu, na widoku, i nie usunęła też z fb. I w końcu meritum: zaakceptowałam Małą, ale nie mogę sobie psychicznie poradzić z faktem, że T ma dziecko z taką głupią babą, która możliwe, że do końca życia będzie nas posądzać o swoje "nieszczęście" i uprzykrzać życie. Sama ona też jest bardzo nieporadna życiowo, w tym momencie ma gigantyczne długi u znajomych i rodziny. Nie mogę sobie poradzić z myślami, że nastawia całą rodzinę T przeciwko mnie, umie fantastycznie grać, więc póki co ja jestem ta zła. Nie wiem jak reagować na to, że wysyła mu kilka razy w tygodniu Jej (Małej) zdjęcia, przychodzą w najmniej oczekiwanym momencie, np gdy się kochamy lub planujemy ślub. Oczywiście nastrój od razu znika, ja czuję przygnębienie jakbym faktycznie rozbiła jakiś związek... Czuję się jak w trójkącie, z tym że my się kochamy a ona niby tylko dba o interesy dziecka. Jak w tym żyć? Czy lepiej odejść nim się uwiążę z tym do końca życia? Cierpię bardzo mocno w środku, ale i też miłość dodaje mi skrzydeł, czuję, że moja psychika balansuje każdego dnia jak amplituda, od szczęścia do rozpaczy, co mam robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a co ty sobie myslalas wiazac sie z facetem z dzieckiem? ze bedzie tylko na twoje zawolanie? przeciez to logiczne ze zawsze bedziesz trzecia. zastnanow sie bo nic sie nie zmieni procz tego, ze dziecko bedzie mialo wiecej wymagan wraz z latami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie mogę sobie wybaczyć, że byliśmy sobie przeznaczeni od wczesnych lat dzieciństwa, a ja go wypuściłam z rąk przez manię studiów... to nas rozłączyło. On stracił nadzieję, ja chciałam innego życia, ale to już przeszłość. A teraz nie mogę mu pozwolić odejść, ale i też nie mogę patrzeć jak tamta "matka" mnie rani bezczelnie, a przy tym i jego. I nie poniesie za to żadnych konsekwencji, za oczernianie i kłamstwa, bo w końcu w oczach innych to ona jest ta porzucona-nie porzucona, w każdym razie samotna matka. Nie chcę go zostawiać, ale takie codzienne huśtawki nastroju wpędzają mnie w depresje i stan otępnienia, nie wiem już w którą stronę iść...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jestes na przegranej pozycji, nic sie nie zmieni procz twojego podejscia do problemu: albo akceptujesz to i nie zwracasz na nia uwagi albo odchodzisz bo zwariujesz - twoj wybor

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pogadaj z nia, powiedz ze chcesz miec z nia dobry kontakt, zaproponuj jakies rozwiazania z tej sytuacji dla was obu korzystne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra rada007
naiwna, lepiej go sobie odpuść i poszukaj bez barażu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×