Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Zdradził Ją ze mną

Polecane posty

Gość gość

Przyszedł do mnie ON po tym jak mu wysłałam sms, że z nami KONIEC i mnie prosił żebym za niego wyszła, że on się rozwiedzie. Że Aśka nic dla niego nie znaczy. Że nawet jej powiedział. Wcześniej przez dwa miesiące spotykaliśmy się, najpierw miłe towarzystwo a potem włączył się aspekt fizyczny. Doskonale wiedziałam, że był żonaty. Nawet wiedziałam z kim. Wiedziałam też że tydzień przed moim smsem jego ŻONA się dowiedziała - przycisnęła go i się przyznał. Z tonu jej głosu wywnioskowałam, że chyba jej nie przepraszał..a nawet że jej naopowiadał cudów o mnie kimś do kogo coś czuje. W sumie czy to dziwne? Nie, nie planowałam, że spotkam. Myślicie, ze historia jakich wiele, ja głupia nic nie warta pipipipi Ale, ale ale: Była sobie młoda laska. Miała chłopaka. Planowali ślub na wrzesień. Zaręczyli się w czerwcu. Miała to być mała skromna uroczystość. Jej najlepsza koleżanka pomagała jej. Czasem przyszła panna młoda przyłapała ją na cielęcym wzroku jakim obdarowywała jej lubego, lub na jakiś głupich tekstach. Nie przejmowała się tym. Tuz przed ślubem pojawiły się spore problemy, rozbieżności zdań i pokłócili się. Jedna duża kłótnia. Przyszła panna młoda wyjechała do ciotki aby wszystko przemyśleć, zostawiła mu list a najlepsza przyjaciółka zapewniła że mu go przekaże. W liście było zapewnienie, ze wróci za dwa dni i pogadają. Luby milczał. Kiedy wróciła zastała ich w łóżku. Wyjechała ale zastanawiała się czemu on się nie tłumaczył a może będąc w szoku tego nie zauważyła. Była zraniona i długo dochodziła do siebie. Po pewnym czasie dowiedziała się, ze jej najlepsza koleżanka kochała się w MATEUSZU. Nic szokującego. Ale ona nie dała mu żadnego listu wbrew zapewnieniom. Naopowiadała mu też strasznych, przykrych rzeczy o tym co powiedziała przyszła panna młoda. A potem pocieszała go w swoich ramionach. Od początku czekała na taką sytuację. I wykorzystała ją. Wyszła za niego. Dzieci nie mają. Miała na imię Aśka. Spotkałam go po latach i choć bolało to odpuściłam chęć zemsty na nim, na niej... ale wbrew woli znów zaiskrzyło i nie mogłam się bronić. Nie miałam nawet powodu bo jaki? Lojalność? :) Wszystko to jest takie skomplikowane. Chciałam nabrać dystansu wiec napisałam sms KONIEC ale teraz czy ja jej jestem coś winna??? Czy muszę być uczciwsza? Czy muszę cierpieć bo kiedyś odpuściliśmy walkę o NAS nieświadomi zagrożenia, które udawało przyjaciółkę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
upssss trudny przypadek,ale ja bym go nie chciala,zrobilas co zrobilas,ten facet nie jest ciebie wart,zreszta tej aski tez,to taki duzy chlopczyk ktory sam nie wie czego chce,z toba,,aska..z toba..aska....on sie bedzie tak ciagle zastanawial i raz jedna a raz druga,czy chcesz takiej hustawki ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A jakby mieli dziecko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nienawidzę takich przyjaciółek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×