Gość gość Napisano Luty 1, 2014 szedłem ulicą dobrze mi znana z rodzinnych stron... była noc... spojrzałem na nibo było bardzo gwieździste, obserwowałem je idąc dalej... po krótkiej chwili dołaczył do mnie pewien człowiek meżczyzna młody na oko 28 lat zamienilismy moze ze dwa zdania i znow spojrzałem na niebo... dostrzegłem spadającą gwiazde i mu ja pokazałem... On patrzał w kierunku ktory pokazuje lecz twierdził ze jej nie widział, chociaż jak na spadajaco gwiazde spadała wolno... następnie On pokazał mi inną też sądziłem jak wczesniej ze jest to spadająca gwiazda lecz zaczeło ich być coraz wiecej i poruszały sie w różnych kierunkach to były takie jasne przezroczyste punkty na niebie... poźniej obróciłem sie za siebie i usłszałem krzyki ludzi biegnacych w poploc****akby gdzies uciekali i szukali schronienia... widziałem jeszcze karetke... nie wiedzac co sie dzieje też zaczałem szukac schronienia njapierw za murkiem ale stwiedziłem ze tam bedzie niebezpiecznie wiec probowałem wejsc do kontenera zeby nikt mnie nie zobaczył... pozniej widziałem 4 moze pieciu ludzina hmm wielbładach albo koniach w takich tureckich chabitach czy cos w tym stylu Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach