Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość takilos

związek na odległosc

Polecane posty

Gość takilos

Sama juz nie wiem co o tym myslec. Zacznę od tego, że 2 lata temu zakonczyłam 5 letni związek. Obiacałam sobie nie popełnic pewnych błędów. Chciałam, aby nastepna znajomosc była ta na całe zycie. Chciałam rozmawiac jak pojawi sie problem, rozwiazywac kryzysy itp. Wiem, że wiazki to kłótnie, gorsze i lepsze dni. Rok temu poznałam Marka. Dzieli nas momentami 400 km, a momentami 2000 km. Marek pracuje za granica w rytmie 2 tyg tam, a dwa tygodnie w kraju. W Polsce studiuje zaocznie (zjazd co 2 weekendy) plus jakies zaliczenia i zaległosci na dyzurach w tygodniu. Pierwsze poł roku było cudowne, on miał urlop dziekański, ja trochę luzów w pracy, widywalismy sie sporo. Problem zaczął sie, gdy ja zaczełam prace na pełen etat, a on wrocił na studia. Aktualnie nasza znajomosc to telefon, skype i gg. On ciagle się uczy (spore egzaminy, duzo zaległosci). Ostatnie nasze normalne spotkanie było w połowie grudnia. Sylwester i swięta spędzalismy osobno. Ja pracuje od pn do piatku. W styczniu w 3 weekendy robiłam trasy 2 x po 400km (7 h w pociagu w jedna i 7 h w druga stronę), aby sie z nim widziec. Wracałam w niedziele w nocy i w poniedziałek szłam normalnie do pracy. Zmeczona tym podrozowaniem. Przyszłosc? Poczatkowo on mowił, że za poł roku do roku zacznie szukac pracy w moim miescie, okazało sie nie takie proste. Ja mam u siebie dobrze płatna prace, z ktorej nie moge od tak zrezygnowac (specyficzny rodzaj umowy). Mieszkam z rodzicami, ale stac mnie na samodzielny wynajem mieszkania. Aktualnie on nie chce tu mieszkac, ustalilismy miasto w poł drogi. Opcja ok, bo kazde z nas chce miec kontakt z rodzina i znajomymi. W czym problem? W tym, że on nie ma szans na znalezienie pracy w kraju (twierdzi, że bedzie szukał), studiował bedzie jeszcze 3 lata (nie zmieni uczelni, nie moze). Nie usmiecha mi sie przenosic za rok do obcego miasta, gdzie i tak bede 2 tygodnie sama, a 2 nastepne bede musiała dzielic z jego studiami. Boje sie, że on oczekuje, ze dopoki nie skonczy studiow, to ja go bede utrzymywac. (On zaprzecza, ale napomina tez o koniecznosci robienia bezpłatnych praktyk i stazy) Jego studia nie gwarantuja mu pracy po ich zakonczeniu. Miotam sie, jestem kobieta, ktora ma bardzo dobre wykstałcenie, łatwo znajdzie prace i zarabia powyzej sredniej krajowej...ale potzrebuje czyjegos oparcia, nawet jesli zarabiałby tylko 1200 netto. Chce tez aby ten ktos obok był, poszedł na niedzielny spacer, zjadł razem kolacje, na czyim ramieniu mogłabym sie wypłakac. Nie wiem czy jestem egoistka? czy powinnam inwestowac w ten zwiazek dalej? Finansowo też? Wiem, że zwiazek jest po to, aby sie razem wspierac, tylko czy to juz ten etap, aby tak duzo inwestowac w taka niewiadoma?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takilos
wiem, ze długo napisałam....ale może ktos przeczyta, doradzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Myślę, że jeśli go kochasz i on Ciebie, to Wam się uda. Dobrej nocy. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Związek na odległość ma sens tylko wtedy, kiedy w bliższej lub dalszej perspektywie planuje się wspólne życie (posiadanie tego samego kodu pocztowego ;). Wtedy warto się angażować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takilos
Zastanawiam się, na jak daleką perspektywę, mam siły psychiczne, aby funkcjonować w ten sposób :( Dodam, że ja mam 31 lat on 33. A on ciągle ma pracę z doskoku i studiuje jak by miał lat 20 ...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×