Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

wojna o kocurka

Polecane posty

Gość gość

chłopak kiedyś przyniósł do domu znalezionego kocurka. był dla nas, chociaż mieszkaliśmy osobno. Kocur był raz u mnie, raz u niego ale to ja płaciłam za niego podatek do urzędu miasta, płaciłam za leczenie (kot przez długi czas poważnie chorował, wymagał leków, wstawania do niego w nocy), szczepiłam na swoje nazwisko, jest również zaczipowany na mnie. Z chłopakiem się rozstałam i zaczęła się wojna o kocura. Chłopak go kocha, ale jego wkład był zawsze mniejszy, mniej też sie z nim bawi i nie rozpieszcza go tak jak moja rodzina. Nie chcę dalej nosić kota z domu do domu, i byłoby ok bo jest zaczipowany na mnie, gdyby nie to, że chłopak grozi, że zwierze porwie i z nim ucieknie. On jest do tego zdolny, poza tym włóczęgostwo ma we krwi. Tym bardziej że kiedy pracuję albo gdzieś wychodzę, kota wyprowadza mój młodszy brat albo babcia zabiera go ze sobą kiedy na ławce przed blokiem wyszywa. Co zrobić, jak się zabezpieczyć przed porwaniem kota?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale wam się dzisiaj nudzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie nudzi mi się, dla ciebie prowo, dla mnie p**********a codzienność. Kocham swojego kota, opiekowanie się nim pomogło mi wyjść z depresji,czułam się potrzebna, kot przytulał się, mruczał a od innych 0 dobrej woli czy czułości.Psychicznie nie dam rady dalej 'wymieniać się' kotem i widywać go, nie chcę też stracić zwierzaka. A były chłopak autentycznie zagroził, że jeśli będe próbowała coś z tym robić, on jeśli będzie trzeba zabierze mi kota i z nim wyjedzie. To możliwe,bo tu go nic nie trzyma, nie ma pracy, mieszka z matką

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może ktoś by uwierzył, ale tutaj cię niestety poniosło: :D "...byłoby ok bo jest zaczipowany na mnie, gdyby nie to, że chłopak grozi, że zwierze porwie i z nim ucieknie. On jest do tego zdolny, poza tym włóczęgostwo ma we krwi." :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
choćby dlatego prowo, że póki co za koty się podatku nie płaci, za psy tylko :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
chodzi o to że napisałam że jest zdolny wręcz porwać kota ? Uważam że jest, bo zdarzało mu się uciekać z domu kiedy był nastolatkiem (raz wrócił sam, a za drugim policja się nim zainteresowała jak się kręcił po Cieszynie przy czeskiej granicy). Raz jak pojechaliśmy nad morze odbiło mu i tylko z 80 zl w portlefu po prostu wyszedł z pokoju który wynajmowaliśmy (mielno) a odezwał się dzień później już w koszalinie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Za psy obowiązkowe, za koty dobrowolnie w urzędzie miasta. Wtedy kot też dostaje numerek i jest w ich bazie. Ja opłacałam 50 zł na rok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Znajdź w internecie jakiegoś słodziutkiego innego kocurka, najlepiej małego i sprezentuj go byłemu. Albo mu go podrzuć. Zajmie się kocim dzieckiem i zapomni o Twoim kocurku. A jakiś biedny bezdomy kotek znajdzie dom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wiesz,to nie to samo, bo obydwoje kochamy naszego kocura. mamy go od małego, pił mleko tylko z butelki ze smokiem...to był toksyczny związek, rozstaliśmy się z powodu jego częstego sięgania po alkohol.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Naprawdę się boje, a czuje że jeśli poszłabym na policję czy coś, to by mnie wyśmiali tak jak i wy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×