Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Mój mąz jest psychiczny

Polecane posty

Gość gość

Witam, jestem poltora roku po slubie, razem jestesmy od 5 lat. Gdy bylismy para widywalismy sie raz w tygodniu na 3-4h (daleka odlelosc). Chłopakiem był fantastycznym, rozrywkowym, bawilismy sie świetnie! Zawsze miał jednak jakies głpie humory, zazdrosci, denerwwowal sie byle czym i krzyczał ale przechodzilo i znw był kochany. Rok przed slubem miałam juz go dosc, rozstalismy sie prawie, brakowalo mi jednak silnej woli by to raz na zawsze zakonczyc. Zaczelam sie spotykac ze starą miłością, lecz odpuscilam sobie i pogodzilam sie z nim mimo wszystko i dalej bylismy razem. Wtedy zaszłam z nim w ciąże. Wtedy stał się kochany, opiekunczy i wspaniały. Po ślubie znów od nowa - kłótnie, krzyki. Głównie przez palenie marihuany. Tak to jest jego problem. Gdy bylismy para nie preszkadzało mi to, palilam razem z nim. Teraz widze ze to zżarło mu mózg , przez ostatnie pol roku palil 3 razy dziennie. Teraz przestał bo miał incydent choroby psychicznej zwanej manią. Wtedy dopiero były kłotnie, szarpanie, wyzywanie, płacz i wiele innych. A mały na to patrzył. teraz jak nie pali stał się strasznie głupi, nic nie rozumie, podstawowych rzeczy, wie wszystko najlepiej, ma swoj swiat, jest przemądrzały, niedojrzały, zapomina ciagle o wszystkim i krzyczy. Ciągle aby krzyczy, przeklina, nawet do naszego rocznego dziecka. Przez ostatnie 3,4 miesiace kochalismy się ze 4,5 razy, zero namietnosci. Nie moge juz z nim zyc, nie moge sie na niego patrzec, słuchac, mam go dość. Tesc jest bardzo podobny ale tesciowa sie z nim męczy. ja nie mam zamiaru podporzadkowywac sie pod takiego kretyna, jestem zbyt młoda, całe zycie przede mną. Gdybym wtedy odeszla nie byłoby ciązy, moze byłabym z tym kogo kocham (on tez ciagle cos do mnie czuje). Mąz tez mnie kocha i nie bedzie chciał odejsc, poza tym w domu go nie chca bo tam tez na wszystkich krzyczy i ich denerwuje. Na szczescie mieszkamy u mnie wiec nie musze sie wyprowadzac. Ale on tez nie zechce odejsc. Jak o tym mowie to na drugi dzien jest taki kochany......... mam dosc, raz sie drze, pozniej jest kochany i nie pamieta zeby cos sie stało. mam juz na niego w******** nie obchodzi mnie on, tylko jak się od niego uwolnic..?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli używasz sformułowania "jestem zbyt młoda, całe życie przede mną" - znaczy to, że czekasz na drugą gałąź. Musisz poznać kogoś innego aby zmienić cokolwiek w swoim życiu. Jesteś jak teściowa. Nic z tym nie zrobisz. Stań na nogi i idź do przodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Juz ktoś jest.. Ale może jakos uda mi się zmienic męża?? Jest szansa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pytanie niby oczywiste ale puste bardzo: czy można zmienić drugiego człowieka ? Nikt nie jest stwórcą żeby rzeźbić sobie w drugim człowieku wedlug swoich upodobań, nic na siłę nie zrobisz, nie wyciągniesz z niego tej choroby przecież a będzie z czasem tylko gorzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pielęgnowanie nienawiści do niego z tego tytułu już samo w sobie wskazuje na problemy jakie masz sama ze sobą i nie umiesz zdrowo myśleć i podejmować decyzji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość Juz ktoś jest.. Ale może jakos uda mi się zmienic męża?? Jest szansa? xxx owszem, kiedy kupisz sobie czarodziejską różdżkę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×