Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

czy ja jestem chora psychicznie?

Polecane posty

Gość gość

Bedac dzieckiem bylam bita I ponizana przez ojca, wciaz slyszalam obelgi, wyzwiska I wogole przezylam horror...zylam w rodzinie w ktorej byly wciaz klotnie.Potem wyroslam na ladna dziewczyne, odeszlam z domu I zaczelam zyc we wlasnym zwiazku...ale przynajmniej raz w tygodniu wybuchalam, robilam awantury, wyzwiska I wogole, tak jakbym nagle stawala sie moim wlasnym ojcem.Kazda rzecz zalatwialam z ,, ryjem" ,moj facet znosil chodz po latach zaczal mnie straszyc, ze wyrzuci mnie z domu, zaczal tez mnie bic...to nic nie dalo nie potrafilam przestac...cos we mnie nawet po dluzszym okresie nasilalo sie I byl wybuch, potrafilam wyzywac godzinami, sceny zazdrosci, pretensje o wszystko , no krzyczalam, dqrlam sie I wyzywalam...w koncu juz tylko bylo coraz gorzej bo moj facet zaczal sie odnosic do mnie tak samo, wyzywac, ze jestem nikim I bic...rozstalismy sie ...Potem poznalam innego faceta w ktorym sie zakochalam, przez pol roku kontrolowalam sie dopuki nie zobaczylam w jego komorce ze ogladal p****le...wiec zaczelam swoje awantury, czasem codziennie, czasem raz na tydzien, szal I katastrofa, zupelnie jak moj ojciec...nie moge sie opanowac, zaluje potem wszystkiego, ale nie potrafie przeprosic...widze wszystko w czarnych kolorach, przepelnia mnie smutek, moj facet odsuwa sie, wychodzi do innego pokoju, zeby miec spokuj to ja wtedy znowu zaczynam go wyzywac , ze mnie ignoruje,ze nie rozumie itd wyzwiska I wyrzygiwania trwaja godzinami, czasami potrafie truc tak do rana...oczywiscie sex odpada bo on dostaje blokade przez moje szalenstwo...no wiec ja czuje sie nie spelniona I mam nastepny powod do wyzywania, ublizania , poniewierania...nie potrafie okazac milosci, uczuc, powiedziec milego komplementu...nie potrafie chodz baaaaardzo bym chciala.Wiem, ze on przestaje mnie kochac, patrzy na mnie coraz ozieblej, widze to ze go trace a jednak nie potrafie sie zmienic...Nie mam juz sil, nie potrafie skontrolowac wscieklosci, nie potrafie..obiecuje sobie , ze nigdy wiecej a jednak byle powod rozbudza we mnie potwora.Sama bym nie znioska gdyby ktos mi tak robil...Ta bestia zyje we mnie, a ja tak naprawde bardzo go kocham, chcialabym zeby byl ze mna cale zycie...a wiem ze to zniszcze tak jak zniszczylam w poprzednim zwiazku.Nie mam takeij sily zeby kontrolowac swoje wybuchy...:( Nie panuje nad wlasnymi czynami, nie potrafie, nic nie dziala, juz tak sie nienawidze, sama niszcze siebie I wszystkich dookola...Nie wiem jak to nazwac, co to za choroba, musi to byc choroba bo jesli nie moge tego opanowac to zniszcze siebie I wszystkich bliskich. A wewnatrz mnie jest milosc, kocham, martwie sie , planuje w myslach, ze od jutra bede inna , ze powiem o uczuciach, ze zrobie cos zeby chociaz okazac milosc ...ale nie potrafie...siedze teraz I rycze, jestem takim strasznym czubkiem, ze juz nie mam sil.Myslalam, ze moze z wiekiem wyrosne ale mam juz prawie 30 lat:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gerald_inna
smierdzi borderline na odleglosc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesteś gupia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co robic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bylas kiedykolwiek u psychologa? Jesli nie to poszukaj jakiegos dobrego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wdowa po stalinie
Kiedys umrzesz i twoje problemy sie skoncza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bordeline albo chad ,poczytaj o tych schorzeniach i przemysl gdzie pasujesz , no i musisz isc do lekarza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
idź na terapię dla DDA bo zginiesz marnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak również postępują DDA wyrosłaś w toksycznej rodzinie,zero szacunku dla drugiej osoby,wszystko załatwiane agresją słowna a potem fizyczną agresja rodzi agresję,nikt z toba nie wytrzyma ugryź sie w język,p*****lnij głową w ścianę i nie atakuj bliskich-w/g mnie jestes psychiczna,lecz się jeśli będziesz bać się faceta,nie będziesz taka odważna,dostaniesz wpiedol i gnaty ci połamie,w końcu kopnie w d**ę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wlasnie wciaz sie boje isc do lekarza, wiem ze powinnam, a wciaz sie boje ze uslysze diagnoze, ze jestem chora...to przez cale zycie sie za mna ciagnie..pozatym nigdy nic zlego nikomu nie zrobilam, nigdy nic nie ukradlam, zawsze uczciwa, uwielbiam dzieci, z wzajemnoscia, nigdy nikogo nie uderzylam, nie pije alkoholu(moj ojciec pil I wtedy byl jeszcze bardziej odwazny),pale papierosy, bardzo duzo pale I wciaz mysle, skacze myslami z tematu na temat, przewaznie sa to pesymistyczne mysli, rodzi mi sie w glowie krytyka itd I zaczynam szalec.Boje sie isc do lekarza, boje sie ze sie zalamie, ze beda mnie zamykac w szpitalu po atakach szalu, ze jeszcze mi sie pogorszy...strasznie sie boje..czuje, ze powinnam zapłacić za to jak krzywdze najblizszych.Wiem, ze kiedys gdy moja mlodosc I uroda przemina zostane sama...:( Nie wiem co robic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie potrafisz też wysławiać się po polsku. Nawet jedno zdanie nie jest napisane poprawnie.Weź słownik w rękę, zamiast przeżywać jak to ojciec zniszczył Ci życie. IDŹ DO PSYCHIATRY A NIE PYTASZ SIĘ NA FORUM CO ZROBIĆ.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Potrafię pisać.Kiedy wpadam w ten dół wtedy nic mi nie wychodzi:( Nie potrafie sie wtedy wyslawiac, nie panuje na niczym.Owszem uwazam ze ludzie rowniez moga mi pomoc, nie tylko psychiatra.Jest nas tylu na tym swiecie wiec wierze ze jest ktos kto przechodzil to samo lub spotkal sie z podobnym przypadkiem.Czasami nie tylko psychiatra moze pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wcale nie musisz iść do psychiatry, skoro się tak bardzo boisz zamknięcia w szpitalu, skądinąd bardzo niesłusznie bo nikogo wbrew jego woli nikt w szpitalu nie ma prawa zamknąć [ chyba, że zagraża bezpieczeństwu swojemu lub otoczenia]. Możesz poszukać u siebie w mieście poradni DDA i tam Ci poradzą co masz ze sobą zrobić. Być może masz silną nerwicę, nie umiesz panować nad emocjami. Ale jak nic z tym nie zrobisz, nie pójdziesz po pomoc, sam problem się nie rozwiąże. Jeśli zależy Ci na samej sobie, na swoim dalszym życiu to rusz się. Pisanie na forum na nic się zda gdy nie zaczniesz działać w tym kierunku. Na początek znajdź sobie w necie materiały na temat DDA i zapoznaj się z tym tematem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziekuje, ze pomagacie slowem I rada.To strasznie ciezkie do przyjecia,nie jest latwo zaakceptowac fakt, ze jest sie chorym psychicznie.Ja juz wczesniej do tego doszlam, w momencie kiedy moj byly facet mnie zaczal szarpac, popychac I bic a ja zamiast zamilknac , zeby on przestal to darlam sie, wyzywalam I prowokowalam bardziej.Chyba nawet gdyby ktos mnie mordowal to I tak nie potrafie przestac tego szalu:( Probowalam medytacji ale grupa z ktora uczylam sie stwierdzila ze jestem zbyt pobudliwa, ze jestem hiper, ze rozpraszam, ze nie potrafie sie skupic.Rozmawialam tez z lekarzem rodzinnym, ktory stwierdzil z usmiechem na twarzy, ze prawdopodobnie jestem przewrazliwiona, ze stresy, depresje itd ze to choroba cywilizacyjna I wyladowuje to na najblizszych bo tak najlatwiej.Zapisal mi jakies leki, nie pamietam nazwy poniewaz to bylo 2 lata temu, po tych lekach spalam, chyba byly usypiajace bo spalam, wstawalam zmeczona wiec kladlam sie spac ponownie, w koncu je wyrzucilam.Kiedy wstaje rano juz szukam zaczepki...Dziwne jest to, ze robie to najblizszym mi osobom.W pracy jestem mila, rozmawiam, usmiecham sie, pomagam, czasem skrytykuje kogos ale tylko zasluzenie I nikt sie nie obraza, no przynajmniej nikt mi tego nie mowi I nie okazuje.Pocieszam znajomych, mowie im to co chcieliby uslyszec, potrafie wyciagac z klopotow mlodziez, wciaz rozmawiam, strasznie duzo mowie.Zauwazylam ze sie powtarzam, czest wracam do obgadanych juz tematow...A w domu nastepne wcielenie...Czytalam chwile temu o borderline, wiekszosc mi sie zgadza, pasuje, oprocz mysli samobojczych.Straszne nie zycze nikomu tego horroru.Mam zamiar nastawic sie na wizyte u psychiatry.Wiem, ze bedzie trudno, bo nie dotrzymuje slowa danego samej sobie, nawet papierosow ktore rzucam juz od kilku lat nie potrafie naprawde rzucic na dluzej niz pol dnia...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wogole to napisalam o tym na forum poniewaz wierze, wciaz wierze ze moze znajde gdzies poza psychiatria jakis sposob, zeby przestac tak robic.Moze ktos sam sobie jakos pomogl, mial jakis sposob, nie wiem...wciaz trzymam sie nadziei, ze sie wyrwe ze szponow tego szalenstwa...Strasznie kocham zycie a zyc normalnie nie potrafie.Marze, zeby stac sie soba, ta prawdziwa,, ja" ,ta dobra I mila I wyrozumiala...ona jest we mnie, to wiem, lecz nie moze sie uwolnic ze szponow tej psychozy...Zebym chociaz sprobowala mowic najblizszym komplementy, mile slowa, mile gesty...nie potrafie tego, zamykam sie na okazywanie dobrych uczuc a to tak strasznie boli...tak mi zal w sercu tych ktorych krzywdze, placze po cichu kiedy nikt nie widzi a dalej znowu staje sie wredna, bezduszna, zimna diablica....karuzela ...karuzela bez hamulcow...:(:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powinnas sie udac do psychologa i przejsc terapie. powielasz model z dziecinstwa, ktorego nie jestes w stanie sama zmienic. wiesz, ze zachowania twojego ojca byly wszystkim innym niz okazywaniem milosci i ty pomimo tego, co przezylas i jak cierpialas nie potrafisz inaczej, bo twoj mozg ma wyuczony taki schemat ,,milosci,,. Nie jestes chora. Jestes bardzo skrzywdzona, ale zapewniam cie, ze z pomoca dobrego psychoterapeuty zmienisz swoj sposob okazywania i powielania modelu z dziecinstwa. Nie jest to latwe i potrzeba czasu...moze nawet kilku lat. Ale warto! Powodzenia. Nie boj sie. Tylko w ten sposob wyjdziesz z tego blednego kola.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie nazywaj siebie z góry, osobą chorą psychicznie. To stwierdzić może tylko lekarz, a z tego co piszesz raczej masz zaburzoną osobowość, nerwicę. Nad tym można popracować, zmienić się. Potrzebujesz pomocy bo te wszystkie lata, które spędziłaś w rodzinnym domu, nagromadziły w Tobie wiele złego. Nie da się samemu z tego wyjść, potrzebujesz pomocy specjalisty. Nie bój się wizyty u psychologa czy psychiatry. Są po to by pomagać takim osobom jak Ty. Jeśli sama sobie nie zechcesz pomóc, nikt Ci nie pomoże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie nazywaj siebie z góry, osobą chorą psychicznie. To stwierdzić może tylko lekarz, a z tego co piszesz raczej masz zaburzoną osobowość, nerwicę. Nad tym można popracować, zmienić się. Potrzebujesz pomocy bo te wszystkie lata, które spędziłaś w rodzinnym domu, nagromadziły w Tobie wiele złego. Nie da się samemu z tego wyjść, potrzebujesz pomocy specjalisty. Nie bój się wizyty u psychologa czy psychiatry. Są po to by pomagać takim osobom jak Ty. Jeśli sama sobie nie zechcesz pomóc, nikt Ci nie pomoże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziekuje, poplakalam sie jak przeczytalam ostatni post..takie swiatlo w tunelu..modle sie, zeby z tego wyjsc I zeby nie okazalo sie choroba psychiczna...Dziekuje najmocniej.Napewno udam sie do lekarza, boje sie lecz tak jak piszesz moge zniszczyc sobie cale zycie jesli tego nie zrobie...Moj ojciec nie byl alkoholikiem , upijal sie miej wiecej raz w miesiacu...byl zly na codzien, po alkoholu maxymalnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O boże dziewczyno nie dramatyzuj. Co to za polski kompleks choroby psychicznej. Depresja i nerwica to tez tzw choroby psychiczne, a cierpi na nie około 20% populacji na świecie, i ludzie to normalnie traktują, tylko niektórzy maja jakieś dziwne kompleksy. Miałam ciezkie przeżycia i musisz sobie pomoc i pod opieką specjalisty wrócić do równowagi. I tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wiesz co może to chodzi o twoje podejście do życia ja kiedyś zrobiłam coś takiego że co godzinne sobię nastawiałam budzik w telefonie i jak dzwonił to mówiłam sobie 3 rzeczy z których się cieszy takie pierdoły typu np. cieszę się że nie posłodziłam herbaty, cieszę się że zaczełam się czegoś uczyć, że pozmiatałam podłogę i takie tam i 2 rzeczy za które dziekujesz Bogu czy jak tam chcesz i wiesz co dobrzę się po tym czułam a miałam taki okres w życiu że wstawałam przez godzinne z łóżka bo nie widziałam sensu w niczym + jeszcze trochę ćwicz spacer jak lubisz z dobrą muzą ja jak już totalnie nie miałam chęci do życia to nastawiałam sobie stoper na 2 minuty w telefonie i ćwiczyłam cokolwiek moźe to chodzi o to że nauczyłaś się w domu takiego pesymizmu, nastawienia do życia i poprostu sama stwarzasz sobie problemy i się wykłócasz - jakbyś sie dobrze czuła to byś tego może nie robiła?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powiem inaczej.To sa skumulowane emocje. Sa sytuacje,ktore ci sie nie podobaja. Nie powiesz wprost ze nie lubisz,chociaz wiesz ze stac cie na to. Budujesz w glowie wlasna konwersacje w glowie,nakrecasz sie i awantura gotowa.Tobie potrzeba wiecej relaksu niz psychologa lub psychiatry.Sabilnosci w zwiazku. Wiecej zaufania do partnera. Wrzuc na luz,tego trzeba sie nauczyc. Dla niektorych dluga droga,dla innych wystarczy kilka miesiecy.Jestes jak drut pod napieciem.To napiecie musi zejsc. Naucz sie mowic. nie lubie,nie podoba mi sie. Rob sobie male przyjemnosci. Stanie pod prysznicem przez 15 min to tez przyjemnosc. Odpusc pare obowiazkow i wez swojego partnera na spacer. sama wiesz co sprawia ci najlepsza przyjemnosc i sama dobrze wiesz,jak kontrolowac wybuch. Znajdz sposob najlepszy dla siebie.Wiem ze dasz rade :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Usmiecham sie...jestescie super, to co tu dla mnie napisaliscie to sluzy jak najlepsze lekarstwo.Moze ktos inny nie uwierzy, ale po ciaglym sluchaniu, ze jestem wariatka czytajac wasze wpisy czuje sie bardziej prawdziwym czlowiekiem :) Postanowilam, ze codziennie bede wchodzila na tej moj temat, ktory dodalam do ulubionych, zeby sie podnosic na duchu I kontrolowac.Oczywiscie udam sie rowniez do lekarza, bo juz nie dam rady sama, zabraklo mi sil, zeby samej sobie poradzic, ale Wasze rady sa takie od serca, naprawde to tak bardzo milo jest uslyszec cos pozytywnego I rozsadnego:) dziekuje, dziekuje:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miałam tak samo
Autorko masz problemy ze sobą i musisz sobie pomóc. Przechodziłam to samo. Naprawdę, sama z tego nie wyjdziesz, potrzebujesz pomocy. W moim przypadku to była nerwica. Tez zniszczylam swoj zwiazek, miałam napady agresji, krzyczałam, biłam, rzucałam rzeczami. Jak zrobiłam mu kolacje, a nie chcial jesc, to pach talerz o sciane. Naprzemian to wszystko z depresja, po takich napadach pare dni dołka, na nic chęci, tylko płacz i niemoc. Bo tak w głębi nie chciałam taka być, chciałam być dobra i usmiechnieta. Ale to było silniejsze. Mój ojciec tez pil, ale nie sadze ze to mialo wplyw, bo on nas zostawil jak bylam mala, fakt, mialam czeste spory z matka za malolata. W kazdym razie, doszlo do tego ze jak moj facet nie reagowal na moj atak szalu, to go podburzalam sama, bilam, szarpalam, wyzywalam. W koncu, aby odeprzec moj napad, odepchnal mnie jakos niefortunnie i zlamal mi nos. Skonczylam na nastwianiu w szpitalu w srodku nocy :/ Potem stracilam prace, zaczelam to zapijac alkoholem, to bylo straszne. W koncu stwierdzilam, ze juz dluzej nei dam rady, bo sie wykoncze. Zadzwonilam do mamy zaplakana, zeby mi pomogla. I ona mi pomogla, znalazla dobrego psychiatre, on od razu zaczal dzialac, dostalam leki, badania, eeg mozgu, 2 tyg w psychiatryku lezalam, ale to po to aby dostac sie na darmowy tomograf, tak bym musiala placic 500zl, wiec sama sie zgodzilam na szpital. Eeg nie wyszlo dobre, bralam leki. Stwierdzili nerwice. Potem zapisano mnie do takiego szpitala na terapie grupowa, ale cos mnie tknelo jak tam przyjechalam juz z walizka, ze nie chce sie zamknac na pare tygodni i zrezygnowalam. Ale juz wtedy bylo lepiej ze mna, wiec zamiast szpitala moj psychiatra znalazl mi psychologa i chodzilam indywidualnie raz w tyg. Wszystko to trwalo raptem pare miesiecy, a ja odczulam wielka poprawe. Wiem, ze to leki mi pomogly naprawic cos co nie tak funkcjonowalo w moim mozgu jak powinno. Leki brałam ok 4 lata, regularnie co 2/3 miesiace chodzilam do tego samego psychiatry po recepte i na krotki wywiad. W koncu powtorka badania eeg i odstawianie leków. Po paru miesiacach juz odpuscilam psychologa, bo juz czulam sie na silach, czulam ze odzyskalam kontrole nad soba. W miedzyczasie rozstalam sie z tamtym chlopakiem i poznalam innego. Jestesmy razem juz 5 lat i nigdy nie mielismy zadnej wiekszej awantury, a nawet klotni. No wiadomo czasem krzykne, ale to tak w normie jak u wszystkich sie utrzymuje. Leków nie biore od ok 2 lat i ze mna wszystko w porzadku. Musisz sie zglosic o pomoc, zanim komus stanie sie krzywda. Ja pamietam, ze bylo mi siebie strasznie zal, ze mialam takie dziecinstwo bez taty, ze jestem ogolnie jakos poszkodowana, i zawsze wyrzygiwalam swoim chlopakom, ze maja latwe zycie, nie to co ja. Teraz troche sobie mysle, ze bylam glupia:) Po prostu tak sie zdarza i nie ma sie co rozczulac nad soba, jedni maja lepiej inni gorzej. Jestem teraz bardzo silna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miałam tak samo
Acha i prosze cie, nie stawiaj sobie sama diagnozy, niektorzy ci tu pisza ze to dda, ze to borderline. Ja tez bylam na tym etapie, czytalam o kazdej chorobie zanim poszlam do lekarza i bylam pewna ze mam borderline. Okazalo sie co innego. Nie czytaj o dda z przekonaniem ze to o tobie. Zawsze cos sie bedzie zgadzac. Jesli jestes z moich okolic (pomorskie), to moge ci polecic dobrego lekarza. Jest naprawde dobry, jak lezalam w psychiatryku, obok byla starsza pani z okropna depresja, miala swojego lekarza i leki, i nic to nie pomagalo. Kazal sie jej usmiechac na sile. Pfff. A ona nie miala checi wstac z łóżka nawet. Dalam jej nr do mojego. Po paru miesiacach spotkalysmy sie w poczekalni jego gabinetu. Zupelnie inna osoba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miałam tak samo
Doczytuje teraz co pisalas, tez mialam tak, ze w pracy bylam normalna zupelnie, w domu koszmar.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miałam tak samo
Dlugo w sumie o tym nie pisalam ani nie mowilam nikomu:) Odezwaly sie wspomnienia, ktos tu wyzej napisal, zebys zmienila nastawienie do zycia, w tym tez cos jest. Ale lekarz to podstawa w tej chwili. Jesli dostaniesz leki, po ktorych bedziesz sie zle czuc, bez wczesniejszych badan, zmien lekarza. Ja w tej chwili mam 27 lat, za rok wychodze za maz, ustabilizowalam swoje zycie zawodowe, bo zawsze mialam dylemat co mam w zyciu robic. Zaczelam uprawiac sport praktycznie codziennie, po alkohol siegam bardzo rzadko, przy okazji imprez jedynie. Zdrowo sie odzywiam. Jeszcze tylko tych papierosow rzucic mi sie nie udalo;) I czesto sobie powtarzam, ze jestem silna, ze tyle przeszlam i stanelam na nogi i ze mam szczescie tak naprawde!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziekuje, ze az tyle napisalas, czytalam I plakalam, plakalam I plakalam bo tak jakbym czytala o samej sobie, identycznie, ten zal do swiata, ze nie mialam prawdziwego ojca tak jak Ty , bo moj to ojcem nie byl wogole tylko potworem...te same zachowania, doprowadzanie innych do szalu na sile...no wszystko co przeczytalam to jakby ktos opisal mnie...:( Dzieki Twojemu I innym postom zaczynam naprawde wierzyc w pomoc psychiatry, a jeszcze kilka dni temu nawet nie wyobrazalabym sobie ze sie na to zdecyduje..Nie tylko balam sie I boje diagnozy lecz rowniez dlatego, ze wstydze sie o tym zachowaniu mowic komukolwiek...tu na forum to jest moj pierwszy krok, wreszcie komus o tym opowiedzialam, nawet anonimowo a strasznie balam sie wyzwisk I upokorzenia.Jestem straszna w tym moim zachowaniu kiedy mam ataki ale do tego jestem bardzo wrazliwa na wyzwiska I kiedy ktos mnie poniza, spycha do kata lub na dno...czuje sie jak topielec ktory sie ratuje, zeby nie utonac...no I tak jak Ty wiem I czuje, ze jestem dobra lecz nie potrafie tej dobroci wydobyc...:( Mieszkam w ok Poznania wiec troszke daleko do woj.pomorskiego musze poszukac dobrego psychiatry w moich okolicach, ale bardzo bardzo dziekuje za rade, nie potrafie nawet ooisac tego jak jestem wdzieczna, jak to wszystko co czytam jest dla mnie wazne.I to ze Tobie sie udalo wyjsc z tego koszmaru , tego niszczacego siebie I najblizszych zachowania...gratuluje Ci z calego serca I zycze Ci duzo duzo szczescia ktore naprawde Ci sie nalezy po tym co przeszlas.Najgorsze jest to, ze zazwyczaj ktos nas w zyciu krzywdzi ale kiedy my sami krzywdzimy bo nie mammy kontroli samych siebie I tych nam najblizszych to jest takie strasznie smutne..Ja w tej chwili czuje sie tak jakbym dostala najpiekniejszy prezent, poniewaz wierze ze skoro innym sie udalo zniszczyc smoka to moze mi sie udac I juz nie mysle ze na zawsze bede zachowywala sie czula jak wariatka, ze musi mi sie udac:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miałam tak samo
Poradzisz sobie kochana:* Najważniejsze, że uświadomiłaś sobie i zaakceptowalas fakt , że masz problem, i wiesz, że musisz sobie pomóc. Nie przejmuj się ludźmi dookoła, zawsze sie znajdzie ktos, kto krzywo spojrzy, bo ludzie myslą,że jak ktos odwiedza psychiatre to jest walniety czy cos. Musisz to olac. Jak moja współlokatorka sie dowiedziala ze ide do psychiatry to slyszalam jak mowila do kogos, ze zawsze wiedziala ze cos ze mna nie tak. Ale ja sie tym nie przejmowalam, bo moje zycie jest wazniejsze. Takie zacofanie ludzi po prostu. Ale było tez duzo osob, ktore mnie wspieraly! Ktos mi kiedyś powiedzial, ze mialam ciezko za dzieciaka i zebym sobie wyobrazila siebie taką sprzed lat jako dziecko małe i żebym to dziecko, tą siebie małą przytuliła i powiedziała ze je kocham i ze jest wazne. Dalej mi sie zbiera na placz jak sobie to wyobraże, bo miałam wrażenie ze moj tata mnie nie kochal, ze mnie zostawil. Teraz on juz nie zyje, bylam po latach na jego pogrzebie, przytulilam go w trumnie i powiedzialam ze mu wybaczam, poczułam ulgę. Jest wiele ludzi ktorzy mnie kochaja i Ciebie tez. Tobie też się uda, zabierz się teraz za szukanie dobrego lekarza, zycze Ci powodzenia z calego serca, bo wiem co przechodzisz!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×