Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Paweł009

nieszczęśliwa miłość

Polecane posty

Gość Paweł009

nie wiem do końca co skłoniło mnie do napisania tego posta, pewnie chęć wygadania się, wylania własnych uczyć z siebie, może chociaż w małym stopniu poczuje się dzięki temu trochę lepiej. prawie 3 lata temu kiedy trafiłem do nowej pracy, poznałem w niej pewną dziewczynę, od razu wywarła na mnie ogromne wrażenie, jest to jedna z tych dziewczyn która może mieć każdego faceta, najładniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek zobaczyłem, do tego bardzo otwarta na ludzi, towarzyska, ja raczej spokojny, nieśmiały, niczym niewyróżniający się chłopak nawet nie pomyślałem że ktoś taki zwróci na mnie jaką kol-wiek uwagę, nie robiłem sobie praktycznie żadnych nadziei na to jednak w miarę upływu czasu coraz częściej ze sobą rozmawialiśmy, były to rozmowy przeprowadzane wprawdzie tylko w pracy jak kolega z koleżanką ale i tak bardzo mnie to cieszyło, czułem że zakochuje się w niej, zaprzyjaźniliśmy się, po upływie kolejnych kilku tyg sama zaproponowała mi spotkanie, to były najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek chyba usłyszałem, poczułem że mam u niej szanse i wtedy zrobiłem błąd, zachowałem się jak dzieciak, duży przypływ emocji spowodował że jeszcze przed spotkaniem zacząłem pisać jej jak mi na niej zależy, szybko tego pożałowałem, kontakt się urwał, skończyły się rozmowy, ona przeszła na inną zmianę i w ogóle się nie widywaliśmy, byłem wściekły na siebie że rozegrałem to w taki sposób, minęło kila miesięcy, pogodziłem się z tym ale wiedziałem że moje uczcie do niej nie wygasło, nagle pewnego dnia wysłała mi SMSa, chciała pogadać, poczułem że dostałem od losu druga szansę, postanowiłem jej nie zmarnować, jakiś czas później zaczęliśmy się spotykać poza pracą ale dała mi odczuć że dostrzega we mnie tylko kolegę a nie mężczyznę z którym chciała by być, wierzyłem że jednak kiedyś to się zmieni, w niedalekiej przyszłości, i tak mijały miesiące a my coraz więcej spędzaliśmy ze sobą czasu, coraz bardziej się do siebie zbliżaliśmy, po kilka god trwały nasze rozmowy telefoniczne, nie potrafiłem udawać dłużej że traktuje ją tylko jak koleżankę, powiedziałem jej jak ważna jest dla mnie, nie chciała tym razem tracić ze mną kontaktu, nie odrzuciła mnie ale znów usłyszałem że możemy się tylko przyjaźnić, mijały następne miesiące a nasza przyjaźń cały czas się rozwijała, wspólne spacery, wycieczki, wypady do kina, cieszyłem się ale nie mogłem już tego znieść że pomimo tak dobrych naszych relacji nie ma między nami nic więcej niż koleżeństwo, bardzo bolało mnie to że nie mogę jej dotknąć, przytulić, pocałować, poczuć jej bliskości, że cały czas dzielił nas dystans, minął rok od naszego pierwszego spotkania i bardzo chciałem aby coś się w końcu zmieniło, aby nastąpił przełom w naszej znajomości, coraz bardziej zacząłem stawać się nachalny, bardzo chciałem stać się dla niej kimś ważniejszym niż jestem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł009
powodowało to tylko to że coraz gorzej zaczęło się między nami dziać, ona w końcu zerwała kontakt ze mną, wiem że nikogo nie można zmusić do uczucia, postanowiłem dać jej spokój, jednak po krótkim czasie odezwała się i znów między nami było ok, ale tylko przez jakiś czas, później znów zacząłem stawać się nachalny i czułem że przez to oddalamy się od siebie, tym razem sam postanowiłem zapomnieć o niej, odkochać się i zakończyłem ta znajomość, zrobiłem tak kilka razy, po kilku tyg ona zawsze jednak się odzywała a ja na nowo zaczynałem robić sobie nadzieję i tak w kółko, przestałem radzić sobie z emocjami, nie sypiałem po nocach, nie jadłem po 2 doby, zaczęłam się jąkać, doszły bóle żołądka, nie potrafiłem znieść tego że jestem dla niej tylko kolegą, strasznie ta cała sytuacja psychicznie mnie męczyła, 2 miesiące temu bardzo się pokłóciliśmy, po raz kolejny urwaliśmy kontakt, każdego dnia płakałem, piłem, pojawiało się kilka kobiet w moim życiu na których mi zależało z którymi chciałem być ale dopiero teraz mając 25 lat przeżyłem taką prawdziwą miłość i to nieodwzajemnioną, tyd temu odezwała się do mnie po raz kolejny, pogodziliśmy się, wiem że sam bym nie chciał być z kimś kogo nie darzyłbym uczuciem, powinienem całkowicie zerwać z nią kontakt, postarać się zapomnieć o niej i spróbować ułożyć sobie życie z kimś innym ale nie potrafię, wiem że na własne życzenie żyje w bólu i marze o czymś co może nigdy się nie spełnić ale nie potrafię tak po prostu tego zakończyć, zbyt wiele dla mnie ona znaczy, teraz utrzymujemy znów kontakt ale nie jest między nami jak jeszcze kilka miesięcy temu, nie ma tak częstych rozmów, spotkań, czuje że od nowa małymi kroczkami muszę się do niej zbliżać jak na samym początku przyjaźni, wiem że nie powinienem naciskać, nie być nachalny, zachowywać się jak kumpel a może by coś z tego wyszło i tak się zachowywałem przez pół roku ale ile można? nie potrafię tłumić emocji w sobie, spotykając się z nią chciałbym pokazać jej że jest mi obojętna, staram się taki być ale często nie panuj***ad sobą i emocje biorą górę, wszystko trwa prawie 3 lata, mam już dosyć tego wszystkiego, żyć mi się nie chce, strasznie boli fakt że kobieta dla której bym zrobił wszystko ma mnie całkowicie w d***e, może i jestem dla niej przyjacielem, często to podkreśla ale nikim więcej, od dawna jest singielką ale woli być sama niż ze mną;( nie potrzebuje rad od was,zdaje sobie sprawę że powinienem to zakończyć ale nie potrafię, wole chyba żyć nadzieją nawet jeśli jest ona złudna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł009
a jak byście wy się zachowali będąc na moim miejscu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×