Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Nie mogę pogodzić się ze stratą pracy.

Polecane posty

Gość gość

Witajcie, 3 l. temu zmienił się zarząd w mojej firmie i jako, że moje stanowisko podlegało bezpośrednio prezesowi, z chwilą, kiedy nastał nowy prezes mnie postanowiono zwolnić. Nie liczyły się moje osiągnięcia, sukcesy w pracy, zaangażowanie, po prostu nie byłam z układu i basta. Do tej pory nie mogę się z tym pogodzić, nie wiem, jak "oczyścić" swoją psychikę z tej pracy. Zmieniłam całkowicie styl życia, urodziłam dziecko, drugie w drodze, a ta cholerna praca mnie prześladuje...ciągle powraca w myślach, śni mi się bardzo często, czuje się niesamowicie skrzywdzona. Pracę straciłam przez intrygi, plotki ludzi, którym przeszkadzało moje zaangażowanie i sukcesy. Byłam mobbingowana, pomijana we wszelkich premiach, nawet informacje mailowe rozsyłane były tak, że do mnie nie trafiały. Nikt ze mną nie rozmawiał, tylko jedna osoba w firmie była mi życzliwa. I tak walczę cały czas sama ze sobą, żeby w końcu wyrzucić tą pracę z mojej głowy i podświadomości...bo skoro w snach tak często to wszystko powraca, to leży to gdzieś głęboko we mnie. Może znacie jakiś sposób, żeby moja podświadomość pogodziła się w końcu z tym, co zaszło. Męczy mnie to strasznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
byłaś kiepska, i w pracy i nie w guście szefa, do przyjemności szef potrzebował młodej , jeszcze nie rozklapionej po porodzie i bez rozstępów. trybisz? jak nie to potwierdzasz słuszność decyzji nowego szefostwa w firmie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Psychologu wyżej...na dziecko zdecydowałam się po utracie pracy...własnie gdybym była szara i kiepska pewnie pracowałabym do tej pory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
twoje zycie autorko nie moglo sie lepiej ułożyć. masz prawo czuc sie pokrzywdzona ale to nie zmienia faktu ze zwalniajac cie z tego gniazda zmij zrobili ci przysługę. co by ci bylo z tego ze bys tam jeszcze pracowala? ponizenie wyłącznie. dziękuj Panu Bogu ze juz cie tam nie ma, mozesz zaczac od nowa bez patologii w innym miejscu. jesli jestes dobra w tym co robisz i odnosisz sukcesy w lepszym, zdrowszym klimacie pojdzie ci znacznie lepiej. i ty bedziesz sie lepiej czula i twoje dziecko to odczuje. zacznij byc wddzieczna losowi, ze te mije zostaly tam same w swoim sosie i teraz jestes od tego daleko, a za twoja krzywde Bóg im odpłaci. nie martw sie o to, nie szukaj zemsty. ciesz sie zyciem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no nie wiem to chyba zalezy ale zycie sie ulozy :) www.youtube.com/watch?v=-3J8KSM8Zeg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
11:32 - bardzo dziękuję za mądrą wypowiedź...tak sobie to też tłumaczę, ale ta cholerna praca ciągle mnie prześladuje, śni mi się z taką częstotliwością, że to aż chore. Jak nie myślę o tym w ciągu dnia, to męczy mnie w snach, koszmary.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Pracę straciłam przez intrygi, plotki ludzi, którym przeszkadzało moje zaangażowanie i sukcesy. (...) Nikt ze mną nie rozmawiał, tylko jedna osoba w firmie była mi życzliwa." Mam podobnie, pracuję rok w tej firmie, inne osoby ze mną niby normalnie rozmawiają, a potem plotkują albo lecą zwierzać się szefostwu, w głowie się to nie mieści. Na moim poziomie są same kobiety i może w tym tkwi problem, kobiety są zdecydowanie bardziej zawistne i zazdrosne. Może zazdroszczą tego, że jestem młoda, albo po prostu rozumiem to, co mi się tłumaczy, znacznie szybciej od nich. Nigdy nie traktowałam gorzej nikogo z tego powodu, tłumaczyłam po prostu, o co biega. Bardzo poświęcałam się pracy, chciałam być za nią współodpowiedzialna, ale nikt tego nie doceniał. Tylko ta jedna osoba jest szczera w stosunku do mnie i traktuje mnie normalnie. Na szczęście niedługo kończe tam "karierę".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To prawda, że kobiety są mega zawistne, zazdrosne, a najbardziej te, które sobą wiele nie reprezentują...brak znajomosci języków, wykształcenia, te ok. 50 boją się o swoje posady, a nie daj Bóg, jak jesteś atrakcyjną kobietą.. Chociaż w mojej raczej męskiej branży, faceci tez nie byli lepsi. Jak chciałam przejść do innego działu, to były komentarze ze strony dziadów " a na c***j jeszcze ona tu" bali się konkurencji, bo potrafiłam zdobywać dobrych klientów, no to z ich strony też zaczęły się kłody.Tyle tylko, że za sobą miałam poprzedniego Szefa, który doceniał moją pracę i mnie wspierał, a jak zmienił się zarząd to siuuuu...poszły intrygi, ploteczki. swoją drogą nowy zarząd tez b. profesjonalny, ze wysłuchał tylko jednej strony podlizujących się klakierów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko doskonale rozumiem. Ja po utracie pracy dochodzilam do siebie rok. Pracowalam z pelnym zaangazowaniem, mialam sukcesy, aczkolwiek w oczy wszystkich kolilo ze jestem kobieta i pewien facet mnie wygryzl z tej roboty.... coz bywa. Bylam ja przeciwko calej wielkiej firmie. Nie moglam spac, jesc myslec nic totalna pustka....ja zylam ta praca naprawde...i caly czas zadawalam sobie pytanie dlaczego mnie zwolnili.... bo gdybym faktycznie cos przeskrobala czy robila zle to powiezialabym sobie ok moze to nie byla praca dla mnie ale tak nie bylo.... poprostu znalazl sie koles ktory byl na innym stanowisku pracy a koniecznie chcial moje i chodzil i dolki podemna kopal....na moje nieszczescie to byl kumpel mojego szefa.... no i dostalam wypowiedzienie a temten wskoczyl na moje stanowisko pracy.... Bolalo bardzo siedzialam i analizowalam....az doszlam do wniosku ze mam ich wszystkich w d***e... naprawde Nauczylam sie dzieki temu ze oprocz zaangazowaniu i dobrze wykonywanej pracy w pracy trzeba byc przebieglym i bardzo pilnowac swojego zeby jakis debil sie nie trafil.... nauczylam sie tego dosyc dobrze..dlatego w nowej firmie jestem bogatsza o to doswiadczenie. Autorko wyciagnij wnioski ale nie destruktywne dla ciebie - ocen na zimno cala sytuacje. Ocen czego nauczylas sie przez do zwolnienie - ale nauczylas sie jako czlowiek.... nie pisz o kombinowaniu w firmie itd ukladzikach czego ty osobiscie nauczylas sie przez to zwolnienie... Moze dostalas lekcje od zycia ze np jak sie pracuje w grupie to grupa oczekuje zeby wszyscy zachowywali sie i pracowali w podobny sposob a ty sie wyroznialas i np robilas za duzo.....? Moze tak wlasnie bycbo ja np jak bym pracowala w zespole gdzie wszyscy mieli by podobne zadania i cala firma dobrze prosperowala i nagle jeden z pracowniko zaczol robic by za duzo i chodzic z tym do szefa, to szef n apoczatku bylby zadowolony a potem by sie wkurzyl ze wszystko dziala ok a tu nagle jakis pracownik stara sie zrobic za dobrze - zmuszajac przy tym innych pracownikow do robienia wiecej......a z punktu widzenia szefa jak ludzie zaczna robic wiecej to przestana dbac o szczegoly czy detale i coz z tego ze bedzie zrobione duzo jak byle jak...i moz eto szefa wkurzylo w tobie i cie zwolnil......wiec wniosek masz jeden rob to co do ciebie w pracy nalezy - jak masz jakis pomysl idz z nim do szefa...a jak pomyslow masz duzo to zmien prace bo moze masz zbyt wysokie kwwalifikacje i ambicje na to stanowisko pracy na ktorym jestes i widzisz siebie np jako dyrektora... to wazne. W mojej histroii a zajelo mi to rok wszystko skonczylo sie happy endem! Ja mam super prace duzo lepsza niz poprzednia, moj szef i tamten zostali zwolnieni...tak ze spoko Wyciagnij pozytywne wnioski ze zwolnienia - wypisz na kartce czego sie nauczylas dzieki temu i do przodu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
12:20 - super to wszystko opisałaś, Pan, który przyjechał mnie zwolnić powiedział : " Pracuje Pani ponad standard, a to nie podoba się nowemu zarządowi", był to jeden z moich nowych przełożonych z nowej centrali. Dzialo się to w lipcu, w kwietniu wysłałam mu raport z jednej z moich akcji promocyjnych, na moje pytanie, czy zapoznał się z tym raportem - a była to akcja doceniona przez głównego Importera, wyróżniona na europejskim podsumowaniu ,stąd wiem, że dobrze, kreatywnie przeprowadzona - odpowiedział, że nie zdążył...3 m-ce nie miał czasu na swoje obowiązki..i tacy właśnie ludzie tam robią karierę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfg
a ty autorko dobrze się czujesz w tzw.zespole? Bo ja np. albo mam odpowiedzialność, której nikt nie chce (połączoną z pastwieniem się nade mną) albo jak nie ma tego, to jest praca na miesiąc, dwa i dowidzenia...bo potrzebowali na krótko..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dobrze czuję się w zespole i zazwyczaj do pewnego czasu pracuje się naprawdę super, ale...no własnie, ale...zawsze znajdzie się jakaś jedna menda, która zaczyna knuć, buntować ludzi, natomiast, jak przyjdzie własnie do odpowiedzialności, to przecież ja jestem odpowiedzialna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfg
no właśnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfg
masz chociaz dzieci, ja nie mam. Mam niby pokończone szkół od sasa do lasa..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz...własnie dzięki utracie tej pracy zdecydowałam się na dziecko. Gdyby nie ta cała sytuacja, do tej pory stawiałabym pracę na pierwszym miejscu...a życie ucieka i praca nie powinna być priorytetem, bo zawsze moze się na Ciebie wypiąć i niby to zrozumiałam i jestem świadoma, ale ta cholerna praca mnie prześladuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfg
ja właśnie przez pracę nie mam życia osobistego, chociaż więcej życia mi zajęło jej szukanie niż sama praca :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miałam tak samo, zero życia osobistego, tylko praca,praca,praca, nawet z mojej pasji zrezygnowałam. Teraz wiem, że to było chore, mam całkiem inne życie, tylko ta praca mnie gnębi, siedzi to gdzieś we mnie i nie mogę się z tym pogodzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfg
ja jestem w takim stanie psychicznym, że nie nadaję się do związku, rodzenia...zresztą w moim wieku można urodzić chore dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfg
mnie powygryzano kolejno z paru miejsc, większość to były zastępstwa, z reguły trwające krócej niż było w umowie "bo my nie potrzebowaliśmy osoby, która pracując szuka pracy" ..i dlatego do końca mnie oszukiwali, że umowa faktycznie potrwa rok a nie 3mies. No przecież to nie oni potem na rozmowach są durnowato odpytywani a czemu już tam pani nie pracuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bez przesady kobieto, nie zyj przeszłoscia tylko wychowuj dzieci i zapomnij o tej pracy, teraz tak jest niestety i nie ma co przezywac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
15 lat przepracowalam w korporacji i to niszczy życie człowieka bardzo. Pozostawia piętno, pracowałam w spółce skarbu panstwa i zawsze po wyborach jak rząd się zmieniał to była wymiana stanowisk, dyrektorzy, kierownicy, ten wyższy szczebel obstawiany był przez swoich ludzi partii wygranych, inne lepsze stanowiska były obsadzane przez zięciow, synowe, córki , syn kolegi z którym robie interesy albo sztucznie było tworzone stanowisko żeby dać komus zarobić 4 tysiące itp nie było ważne że ktoś jest świetny w swojej pracy tylko by wypad i zero dyskusji. Nie zadręczaj sie bo się wykończysz, byłam świadkiem takich intryg że normalnym ludziom to sie w głowie nie mieści , dużo wiedziałam ale czasem już nie chciałam wiedzieć.Np facet jak miał wysokie stanowisko to było duzo dziewczyn które oferowały seks jemu , żeby zapewnił im coś w tej firmie albo żeby zatrudnił.Same się pchały i błagały , to nie tak że jakaś kobieta jest molestowana. Intrygi, intrygi , układy i jeszcze raz układy, zgnilizna moralna. Nie jedna dla pracy i stanowiska rzucała męża i szła w tany. Na prawdę nie rujnuj sobie psychiki tym gó/vnem bo sie wykończysz, nie warto

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie obawiaj się urodzenia chorego dziecka, ja dziecko urodziłam w wieku 37 lat, teraz mam 39 i oczekuje drugiego, jest mnóstwo badań prenatalnych, genetycznych. Masz prawo do opieki poradni genetycznej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfg
tylko, że żeby urodzić, to trzeba je z kimś mieć :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfg
i być na czyjejś łasce jak się opiekujesz dzieckiem :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak jesteś zaradna, to na niczyjej łasce nie musisz być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a'propos kogoś, z kim to dziecko...też byłam sama i przez net poznałam obcokrajowca, teraz mieszkam za granicą i staram się ułożyć sobie jakoś to życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dobry pomysł z tym obcokrajowcem, też szukałaś na tureckich forach ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jestes chora psychicznie zacznij sie leczyc i to nie zart. To nie jest normalne po takim czasie myslec,przezywac,wspominac jakas byle prace w ktorej nikt Cie nie lubil. Sam bym sie zwolnil bo z kretynami pracowac nie lubie. Udaj sie do lekarza serio pisze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Osoby, które nie mają wiele do wniesienia, poza złośliwościami i epitetami proszę o zmianę tematu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
widzisz tu epitety? jak chcesz to zaraz moge zaczac i rozpiertole caly top! Mowie szczerze i serio masz psychiczne problemy,to nie jest zlosliwosc tylko stwierdzam co widze po tym co piszesz. Minelo 3 lata a Ty sie gnebisz p*****la, to jak Ci ktos umrze cierpisz latami? Bo smierc jest gorsza do przezycia a Ty jak pisalem o byle pracy zawracasz sobie caly czas glowe. Jestem przekonany,ze to moze jeszcze sie pogorszyc,udaj sie do lekarza co Ci szkodzi? Na pewno cos stwierdzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×