Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy jest tu jeszcze ktoś?

Polecane posty

Gość gość

potrzebuję rozmowy. od kilku dni rozmawiam z facetem, ale nie takim przeciętnym... wszystko idzie tak szybko, że nie wiem, o czym myśleć. chciałabym poznać opinie innych na ten temat. rozmawiałam z przyjaciółką, ale wiadomo, że przyjaciółka nie jest do końca obiektywna. pomóżcie mi!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool from space
no...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
chodzi o to, że zaczęłam rozmawiać z pewnym kolesiem. Napisałam do niego maila, że w niedługim czasie będę wraz z koleżanką w jego rodzinnym mieście i fajnie by było, gdybyśmy się poznali, bo uważam, że jest ciekawym kolesiem. Kilka zdań dorzuciłam jeszcze od siebie i na sam koniec dodałam, żeby odpisał, jak chce, albo olał, jeżeli nie chce się widzieć. no i odpisał...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kilka zdań dorzuciłam jeszcze od siebie i na sam koniec dodałam, żeby odpisał, jak chce, albo olał, jeżeli nie chce się widzieć. no i odpisał... :D :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak, wiem, wspaniałe zakończenie. logiczne do bólu. nie wiem, czy ktoś jeszcze jest, bo nie chcę klawiatury wycierać bez potrzeby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak nazywa się dziecko wrzucone do kwasu? Rozpuszczony bachor.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jestem.pisz co napiasl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool from space
Dalej nie wiem co mam skomentować? Napisz od razu, bo pójdę spać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
napisał, że nie ma nic za darmo i w takim razie muszę mu się odwdzięczyć i oprowadzić po swoim mieście. odpisałam, że nic nie tracę, a może przynajmniej polanszę się z kimś sławnym na dzielni (mam dość kwiecisty język, ale widać mu nie przeszkadza). mieliśmy się już żegnać, ale wcześniej podał mi swój prywatny adres mailowy. Zapytałam, czy panicz mi za bardzo nie zaufał i rozmowa - mimo że miała się w tej chwili skończyć - rozkręciła się na dobre. Przegadaliśmy pół nocy, na koniec poprosił mnie o numer telefonu. Dzień pierwszy internetowej znajomości z celebrytą zakończony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a to ktos z kafe?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzień drugi Zaczyna się niepozornie. Około 13 dzwoni telefon - numer nieznany. Nie zdziwiłam się, bo codziennie dostaję z 50 takich telefonów. A tu nagle klops - to on. Napisał wprawdzie, że się odezwie do mnie, ale nie sądziłam, że tak szybko. Rozmawialiśmy dobre pół godziny - właściwie o wszystkim. Pogoda, korki, amerykańska giełda, inwestycje KPT, muzyka, polski przemysł browarniczy (rozpiętość tematów jak widać spora). Rozmowę przerwała komórka - moja rozładowana komórka. Na marginesie apple 5 to straszny szmelc. Wieczorem dostałam jeszcze od niego esa z życzeniem dobrej nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie, to ktoś sławny. Bez nazwisk.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool from space
Dalej nie wiem co tu wymaga jakiegokolwiek komentarza, uwagi, rady? :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
eeeee nic nie kumasz?czy go na dziecko usidle,powtarzam,to ZNANA osoba!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzień trzeci. Piszemy do siebie. On dzwoni. Wieczorem, mimo wielkich oporów z mojej strony, zaczęliśmy rozmawiać przez skajpa. Dzień czwarty. On dzwoni do mnie i mówi, że się zaczyna zakochiwać i nic na to nie może poradzić. Wersja skrócona. Później się nie odzywał przez chwilę. W końcu się skontaktowaliśmy i przeprosił mnie za to, co powiedział. Stwierdził, że ma taki charakter, że jest w gorącej wodzie kąpany, że mówi, to co myśli i czuje w danej chwili.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorkatematu
wyżej to podszyw. z wcześniejszych rozmów wywnioskowałam, że szybko podejmuje decyzje i się nie certoli w tańcu. czuję, że coś nas do siebie ciągnie. rozmawiamy jak starzy znajomi. mamy podobne zdania na większość tematów, podobne poczucie humoru, estetykę. cholera, czy to możliwe, żeby tak szybko się w sobie zakochać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool from space
Dalej nic do skomentowania, poza stanem twoich emocji. Po prostu jesteś podekscytowana, ale nic co napisałaś, obiektywnie nie jest na tyle dziwne, oryginalne, by cokolwiek radzić. Nie znam ciebie, nie znam gościa, wiem jedno, że mężczyźni, którzy łatwo nawiązują kontakty z kobietami (szczególnie tacy, którzy mają jakąś tam popularność), równie łatwo je zrywają, więc nie ekscytowałbym się za bardzo. To jest jego metoda/natura, by szybko wchodzić na najwyższe obroty. Nie widzę tu niczego dziwnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wiem, ale nigdy niczego takiego nie przeżyłam. on chce do mnie przyjechać. dzieli nas blisko 300 km, a powiedział, że przyjedzie, aby chociaż przez pięć minut się widzieć i wrócić do siebie. nie wiem, jak mam to rozumieć. i nie wiem, co mam z tą znajomością zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cz79x
ta znajomosc tak naprawde sie jeszcze nie zaczeala a ty juz nie wiesz co z nia zrobic?troche nielogiczne🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zaczęła, nie zaczęła. zależy od punktu widzenia. widział mnie, wie, jak wyglądam. rozmawialiśmy długo i też mogliśmy się trochę poznać. do pełni szczęścia brakuje spotkania na żywo, ale on już jutro do mnie przyjeżdża...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool from space
A co chcesz zrobić? Pewnie sprawdzić co będzie dalej? To sprawdzaj, ale myśl, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziesz kolejną zabawką. Oczywiście, to też nie jest jakaś tragedia, to może być eskcytujące, warte przeżycia, ale wymaga trochę silniejszej psychiki, jakiejś gotowości na przygodę. Odwrócę sytuację. Gdybym trafił na dziewczynę, która mi się podoba i jest jakoś tam znana i chce mnie poznać, to bym się specjalnie nie zastanawiał, czy warto, czy nie i tak dalej. Po prostu bym spróbował, bez szczególnych oczekiwań, bawiąc się samą sytuacją. Te 300 km, nie robią na mnie wrażenia, bo ja się na takie odległości przemieszczałem, by poznać dziewczyny. Zdarzało się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ok, ale powiedzmy sobie tak. ja do najpiękniejszych nie należę, więc nie sądzę, abym była warta przemierzania pół Polski i wydania przynajmniej dwóch stówek na paliwo. nie chcę robić sobie nadziei, bo w sumie nie pisałam do niego z powodu jakiejś platonicznej miłości. Jako facet mnie nie pociągał. odkąd rozmawiamy, zaczął mnie pociągać. najbardziej mi się podoba to, że możemy porozmawiać o wszystkim i nie ma chwili ciszy. mamy podobne zapatrywania na większość tematów i sama wymiana poglądów jest fascynująca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool from space
Nie będę ci tu prawił głodnych kawałków o tym, że każda kobieta jest piękna, bo tak nie jest. Natomiast faktem jest, że ludzie mają bardzo subiektywne odczucia i preferencje i obiektywnie mniej ładna, nie tak ładna, może się bardziej podobać, niż ta wystrzałowa. To się zdarza, tym bardziej, gdy łączy się to z innymi pożądanymi cechami. Rozumiem, że wie jak wyglądasz? Co do tej odległości. Nigdy nie wiesz, jeśli kogoś nie znasz, co jest dla niego problemem, co nie. Ja lubię jeździć i dla mnie 300 km, to wręcz zachęta. Jeśli ma kasę, to w ogóle nie problem. Weź też pod uwagę, że to jest pierwsze spotkanie. Potem skłonność do poświęceń spada. Jeśli nie wkręcisz się na przesadnie wysokie obroty, to co tracisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
w sumie nic nie tracę. ale jestem ciekawa, dlaczego tak mocno napalił się na to spotkanie. nie chcę się wkręcić, ale kiedy powiedział mi, że się powoli zakochuje, to nogi się pode mną ugięły. teraz emocje opadły i zdaję sobie sprawę, że w każdej chwili może się skończyć ta zabawa. boję się też spotkania na żywo, bo rozmowa na skajpie, a spotkanie na żywo to jednak dwie różne rzeczy. diabli wiedzą, czy jutro nie będzie facepalmu i sobie nie popłaczę wieczorem w poduszkę. zastanawiam się, czy z takiej znajomości może być coś więcej. czy on może się wkręcić i naprawdę chcieć ze mną być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool from space
Twój problem w tej chwili, polega na tym, że chcesz ustalić, ułożyć, dowiedzieć się, czegoś co jest kwestią przyszłości. Za dużo chcesz na raz, zamiast po prostu dbając o swoje dobro, przeżyć kolejny, być może ekscytujący dzień. Zobaczysz co się będzie działo. Na wnioski, rozpatrywanie przyszłości, będziesz miała czas, gdy spotkacie się po raz 10, 20, 30. Teraz jest tylko MOŻLIWOŚĆ i nic więcej. Rozumiem ekscytację, ale niech ci ta ekscytacja nie odbierze ani przyjemności ani zdrowego rozsądku. Subiektywnie pędzisz w kosmos, obiektywnie, rakieta nawet jeszcze nie stoi na pasie startowym ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool from space
...a gdzie tam dopiero do wzywania Houston? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
w sumie racja. co ma być, to będzie (czyli pewnie nic). w każdym razie dzięki za porady i rozmowę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cool from space
Napisz jutro, co się działo ;) powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie dziękuję :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Facet wchodzi z pistoletem do baru i pyta: - Kto pieprzył moją żonę?? Głos z końca sali: - Nie masz tylu nabojów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×