Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

eutanazja

Polecane posty

Gość gość

Zachorował na odrę w wieku czterech lat. Nie był szczepiony, bo kiedy weszły szczepionki, był już na nie za duży. Przechorował i zdawało mi się, że rozwija się normalnie. Zdolny, ładny, wysoki. Jedyne, co mnie niepokoiło, to bóle głowy. I że po odrze przestał rysować, jakby zatracił zdolności manualne. Uczył się dobrze, ale w ostatnich miesiącach w szkole skarżył się, że ma coraz bardziej rozchwiane pismo i trudno mu zapamiętać daty na historii. Chodziliśmy po lekarzach. Jedni mówili: pewnie okres dojrzewania. Inni: pewnie ćpa. Kiedy miał 16 lat, zemdlał. W szpitalu punkcja wykryła przeciwciała odrowe w mózgu - zapalenie mózgu wywołane wirusem odry. Nie zwalczył wirusa, od czwartego roku życia był jego nosicielem, a teraz wirus się uaktywnił. Choroba nieuleczalna. W ciągu pięciu miesięcy przestał chodzić, widzieć, mówić, przełykać, załatwiać się. Wirus zniszczył mu mózg, został tylko pień mózgu, który zawiaduje krążeniem krwi i oddychaniem. Mój Krzyś stał się roślinką. Lekarze powiedzieli, że z tą chorobą żyje się góra dwa lata. Zrobili mu w szpitalu tracheotomię do oczyszczania oskrzeli i 25 odleżyn. To było makabryczne; od tamtej pory trudno mi oddać dziecko w obce ręce. Postanowiłam zabrać go do domu i wyleczyć rany. Był 1985 rok, przeszłam na wcześniejszą emeryturę i oddałam mu swoje życie. Robiłam zastrzyki, karmiłam przez sondę, pielęgnowałam. W latach 80. brakowało wszystkiego, ale udało mi się zagoić odleżyny. To moje dziecko, umiałam się nim zająć. Krzyś żyje w stanie śpiączki wegetatywnej już 30 lat. Wszyscy się dziwią. Jedni mnie chwalą, że to moja zasługa, inni ganią - przez to, że tak dobrze go pielęgnuję, przedłużam mu życie. Czasem perystaltyka przestawała działać, musiałam go wieźć do szpitala. Wracam po niego, a on leży goły, zapluty. Pytam lekarkę: chciałaby pani, żeby pani dziecko w takim stanie leżało? A ona: pani jest niekonsekwentna, przecież pani chce eutanazji, to co pani przeszkadza, w jakim on jest stanie? Ja jestem bardzo konsekwentna, bo ja walczę o godną śmierć w godnych warunkach! Usłyszałam też takie słowa: "Pani już nie ma syna. To jest tylko ciało. Niech pani je odda do przytułku i ułoży sobie życie na nowo". Wystąpiłam o eutanazję dla Krzysia w 2009 roku, u kresu moich możliwości. Miałam wypadek, złamałam kręgosłup i nie mogłam już go dźwigać. Musiałam oddać go do zakładu. Pewnego dnia telefon: nie możemy go zacewnikować, proszę przyjechać. Okazało się, że wyjęli mu cewnik i zarosła mu cewka moczowa, bo po 25 latach nie likwiduje się cewnika. Nigdy nie zapomnę tego, co się działo w szpitalu, kiedy lekarz na żywca przebijał mu cewkę, jak ten dzieciak bez głosu przecież, ale wygięty z bólu wznosił ręce do sufitu, może do nieba! Wtedy całą noc siedziałam, płakałam i myślałam. A rano napisałam prośbę do sądu o eutanazję dla Krzysia. Wystąpiłam w mediach. Rozkręciła się afera. Telefony od znajomych, teraz już byłych, od ludzi wierzących, że zwariowałam, że co ja robię. Palikot przygotował projekt ustawy o eutanazji, który do dziś leży w szufladzie. Nie udało się. Nie ma ustawy, nie można zrobić wyjątku. A to przecież nieludzkie pozwolić tak cierpieć przez 30 lat memu dziecku! Po co ono tak cierpi? Kiedy wystąpiłam o eutanazję, mówili o mnie w kościele: to jest krzyk rozpaczy, trzeba pomóc tej kobiecie - ale nikt się do mnie nie zgłosił! Ksiądz chodził kiedyś u nas po kolędzie. Wpuściłam go, pokazałam mu Krzysia i mówię - oto moja kolęda. A ksiądz: "O Boże!". I uciekł. Znajoma zakonnica wciąż mi mówiła: "Za mało się modlisz, on cierpi za wszystkich grzeszników, on chce zbawić świat". Byłam kiedyś wierząca, Krzyś był ministrantem, chodziłam do kościoła, ale już nie chodzę. Każdy ma swoje własne sumienie; czy będę w niebie, czy w piekle, jest mi już całkowicie obojętne, bo trudno mi jest w to wszystko uwierzyć. Jeśli Bóg daje życie i wie, kiedy powinno się skończyć, to dlaczego nie chce zabrać Krzysia do siebie? Gdyby Krzyś nie oddychał samodzielnie, dawno bym odłączyła go od respiratora, bez względu na to, co by mi groziło. Ale oddycha, a ja przecież nie uduszę go poduszką! Są środki pewne, szybkie, bezbolesne, które nie spowodują męczarni. Trzeba skrócić jego cierpienia w humanitarny sposób. Gdybym tylko miała czym to zrobić... Ci, którzy są przeciwko eutanazji, powinni choć miesiąc potrzymać wartę przy jego łóżku, żeby zobaczyć, co to znaczy takie życie. Jestem u Krzysia co drugi dzień. Znów ma odleżyny. Jest na diecie przemysłowej, kapie mu z worka pokarm, jest karmiony przez powłokę brzuszną. Waży 82 kilo. Pielęgniarki, panie przed emeryturą, mówią mi: "My nie mamy siły go dźwigać!". Bardzo mi jest przykro, że obce kobiety tracą resztki sił przy moim dziecku. Jak ten koń z klapkami na oczach skupiłam się na swoim dziecku, póki żyję. Ale co będzie, kiedy umrę? Komu zostawić to okropne kalectwo? Nie zostawię go tu samego. Skoro medycyna nie potrafi go uzdrowić, to niech przynajmniej lekarze wykorzystają swoją wiedzę, żeby skrócić jego męczarnie. Nie ma innego wyjścia. Niczyjego sumienia nie obciążę, sama zrobię zastrzyk z trucizną. To moje dziecko, ja go urodziłam i ja stworzę mu możliwość godnej śmierci. Zwierzęciu nie pozwalamy długo umierać, a człowieka pozostawiamy samemu sobie. Taki piękny był z niego chłopak. Kiedy zrozumiał, że jest nieuleczalnie chory, nie mógł się z tym pogodzić. Trzy razy próbował popełnić samobójstwo. Żyły sobie podcinał, w Wiśle się topił - nie udało mu się. Szalałam, płakałam, pilnowałam go. Krzysiek, nie zostawiaj mnie, prosiłam, wszystko będzie dobrze. Razem płakaliśmy. Teraz sobie myślę - dlaczego mu wtedy przeszkodziłam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ach, ci prawdziwi katolicy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W pociągu jadą garbaty i niewidomy. Garbaty był złośliwy i chciał dociąć niewidomemu mówiąc na głos, niby do siebie: - O, jakie piękne widoki za oknem. Jaka wspaniała natura, zieleń drzew, błękit nieba... Na to wkurzony niewidomy, nachylając się do garbatego i przyjaźnie klepiąc go po garbie: - A kolega z tym plecakiem to w góry?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a za co? w innym kraju wysiadając z samolotu nie dostaniesz mieszkania, pieniędzy i sztabu pielęgniarek do opieki nad chorym! co za idiotka!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
co powiedzieć w obliczu takich historii ? nic . ale to niczego nie zmieni ,niczego nie załatwi , nikomu nie ulży. Nie ma tu rozwiązania , które zadowoli wszystkich .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutas28
ja mam chorą babcię od 5 lat leży i tylko je czasami coś reaguje, ma 88 lat wymaga opieki 8h dziennie ojciec przez to nie może pracować nikt jej nie przyjmie, a nie wiem czy ona chce tak żyć :( masakra wiem po części co czujesz i też jestem za eutanazją ci co tego nie przeżyli nie powinni sie wypowiadać, decyzja powinna należeć do człowieka, zwierzęta czasem odchodzą bardziej po ludzku niż my...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Trudny temat, zmuszajacy do zweryfikowania pogladow na temat zycia i smierci. Nawet jesli zycie jest najwyzsza wartoscia to sa przypadki kiedy nie powinno sie za wszelka cene o nie walczyc bo smierc moze byc tylko wyzwoleniem. Wspolczuje ci autorko - nawet wspolczuje tobie bardziej niz wspolczulabym twojemu synowi. Wyrzeklas sie siebie i swojego swiata a to bardzo trudne i bardzo bolesne. I ludzie darujcie sobie wpisy o egoizmie i podlosci. Ten kto nigdy nie doswiadczyl opieki nad chora osoba nigdy tego nie zrozumie. Pozostaje mu tylko zyczyc rychlego i lagodnego odejscia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"ci co nie przeżyli nie powinni się wypowiadać" xxx dlaczego zakładasz, że każdy jest tak ubogi emocjonalnie, że musi czegoś doświadczyć, żeby zrozumieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czy jednak nie powinniśmy ważyć mocno swojej decyzji o eutanazji ? Rozpatrywać w sercu i sumieniu czy naprawdę jest ona dobrem wyrządzanym choremu / staremu człowiekowi czy tylko smutną , często tragiczną koniecznością bo jako opiekunowie - matki, dzieci , żony ,mężowie - po prostu nie dajemy już rady ? Gdzie jest ta granica ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie chce wypowiadac sie na temat zadania eutanazji dla kogos, to dla mnie za trudny temat. Ale na pewno chcialbym miec prawo, aby w razie koniecznosci moc zarzadac eutanazji dla siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czy jednak nie powinniśmy ważyć mocno swojej decyzji o eutanazji ? Rozpatrywać w sercu i sumieniu czy naprawdę jest ona dobrem wyrządzanym choremu / staremu człowiekowi czy tylko smutną , często tragiczną koniecznością bo jako opiekunowie - matki, dzieci , żony ,mężowie - po prostu nie dajemy już rady ? xxxxxx Jedno i drugie sie napewno sklada na taka decyzje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
badania firm zajmujących się przeprowadzaniem eutanzji w krajach gdzie jest ona dopuszczalna w tak właśnie sposób konkludują wnioski dotyczące pytania -czy chciałbyś mieć prawo do eutanazji ? Ludzie nie chcą eutanazji , ale chcą mieć taką możliwość .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"W obliczu ogromu zła na świecie, byłoby bluźnierstwem posądzać Boga o istnienie." Profesor T. Kotarbiński.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jaka jest jakosc zycia tego chlopaka? Jaki jest plus 30 lat wegetacji, bo zyciem tego nie mozna nazwac? Bez swiadomosci, za to w bolu? Dla zwierzat jestesmy bardziej humanitarni niz dla ludzi, pod pretekstem ochrony zycia przyzwalamy na zwykle swinstwo. Dwa zycia zostaly zmarnowane, bo od poczatku wiadomo bylo ze ten chlopak nie mial szans. Cuda sie nie zdarzaja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
>>Ludzie nie chcą eutanazji , ale chcą mieć taką możliwość . << Wiec dlaczego w tym popieprzonym kraju odmawiaja nam takiego prawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a kim jesteś ty albo ja żeby wyrokować o sensie życia obcego człowieka ? na jakiej podstawie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
>>a kim jesteś ty albo ja żeby wyrokować o sensie życia obcego człowieka ?<< Ale o wlasnym to chyba mi wolno, a katolskie prawo na o tez nie zezwala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlaczego ? pomijając względy wyznaniowe nasz kraj po prostu nie dorósł jeszcze do tego . Żeby przeprowadzać procedury weryfikacyjne osób które pragną odejść potrzebne jest zaufanie do instytucji , które mogłyby sie tego podjąć alei do organów nadzorujących te działania . A u nas - kto ma zaufanie do prawa czy policji ? kto ma zaufanie do ustawodawców , którzy co trochę " grzebią " w prawach obywateli i to nawet prawach nabytych takich jak emerytura ? A koła raz puszczonego w ruch nie dałoby się już zatrzymać. I choć sama mam ambiwalentny stosunek do eutanazji to ze względów na ocean możliwości do nadużyć uważam ,ze - jeszcze nie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
>>Żeby przeprowadzać procedury weryfikacyjne osób które pragną odejść << A coz znowu za straszne procedury. Zadanie na pismie spisane w obecnosci chocby notariusza i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadanie na pismie spisane w obecnosci chocby notariusza i tyle. /:D i tyle ? a co z tymi ,którzy nie mogą już oznajmić swojej woli ? co z dziećmi w śpiączce ? co ze starcami w demencji ? To nie jest trudne - to jest bardoz trudne .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
potrzebne zaufanie do państwa i prawa, żeby zalegalizować taką formę eutanazji, jaka jest np. we szwajcarii?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to " coś " w avatarze to ' Pączek " :) w swoim 9 żywocie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mądrze piszesz Allium , kto wie nawet czy nie za mądrze i stąd brak rozmówców :P Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość popłakałam się
Mamo Krzysztofa.A może uda Ci się zorganizować zbórkę pieniedzy na wyjazd do kraju,w ktorym dozwolona jest eutanazja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeśli ktoś dopuszcza się konania w mękach nie jest godzien nazywania go nawet zwierzęciem. Człowiek musi mieć swoją godność tak jak żołnierz na polu bitwy, a jeśli jej nie ma to ja jestem przeciwko eutanazji - niech sobie zdycha i da mi powód do śmiechu. A Ernest Hemingway niech będzie przykładem doskonałej mądrości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×